"Możesz przyprowadzić konia do wody, ale dopiero jeśli przekonasz go, aby popływał na plecach - coś osiągnąłeś"


Próbuję znaleźć odpowiedzi na pytania dlaczego... i co jest tego przyczyną. Mówić o tym jest łatwo ale.... Znacie to z autopsji. Najlepsze rozwiązania znajdują się w nas samych, spróbujmy tylko popatrzeć na siebie z boku, bez emocji. Przeczytajcie a potem ........... Powodzenia

Koszmarek.PL - Artykuły filtrowane wg daty: marzec 2017

Pewnego dnia....zaczyna się jak w bajce ale to, niestety, nie będzie bajka, tylko smutna prawda.

 

Otóż pewnego dnia usiadłem spokojnie do komputera, aby cokolwiek napisać. No wiecie, jakiś post do bloga. Długo zastanawiałem się co można tu sklecić i nagle doszedłem do genialnego, przynajmniej moim zdaniem, wniosku - OPISZĘ SIEBIE. Przecież opisuję kobiety, mężczyzn dlaczego nie mogę w takim razie, opisać siebie jako życiowego przykładu klasycznego wybryku natury, który jednak jakoś sobie radzi i to całkiem nieźle. O ile wiem, „wybryków” pośród nas jest dużo więcej i to różnej maści. Mnogość ich jest nieograniczona, wystarczy poczytać tylko niektóre blogi, nie mówiąc już o życiu. Usiadłem więc do klawiatury. Na początku szło mi nadspodziewanie dobrze, ale po wypisaniu kilkunastu budujących zdań, w których próbowałem ująć istotę sprawy, podkreślając moje pozytywne strony, w miarę uczciwie i dogłębnie, zacząłem zastanawiać się co dalej? No dobrze, opisałem już swoje zalety, trzeba by przejść do tej ciemniejszej strony mojej osobowości. Zacząłem więc mocniej zastanawiać się i ważyć dokładnie każde słowo, każdy przecinek, każdy wykrzyknik. Siedzę więc i myślę, myślę...... W pewnym momencie podrapałem się w głowę, no wiecie, aby pomóc sobie w myśleniu i ..... jak się okazało było to moim kardynalnym błędem. No cóż, stało się, bo tym sposobem obudziłem moją szarą komóreczkę, no wiecie, moje małe maleństwo, które spało sobie cichutko pochrapując w kąciku.

Wstało toto powoli, przeciągając się, ziewnęło, wyciągnęło łapki do góry przekręcając śmiesznie główkę i pokazując... jaka to jestem już duża. Potem przetarło oczka i popatrzyło na ekran monitora. Czekałem uśmiechając się, dumny, że tak składnie mi to wszystko dotąd poszło i to bez jej pomocy. Ale nawet nie wiecie w jakim byłem błędzie? To co zaczęło się potem dziać, jest nie do opisania. Obraz końca świata pokazany w najgorszym horrorze, jest tylko drobnym epizodem niewartym uwagi, w porównaniu do tego co było dalej.

 

Szukamy w życiu ideałów, no powiedzmy kogoś zbliżonego do ideału. Zastanówmy się jednak, czy my sami, z naszymi skłonnościami, słabościami, przywarami i przyzwyczajeniami, z naszą oceną wartości tego co dobre i złe, możemy być dla kogoś takim ideałem? Czy potrafimy, jeżeli będzie tego wymagała sytuacja w związku, zmienić to w sobie? Czy szukamy tylko po to, aby zaspokoić nasze EGO, nasze potrzeby czy też po to, aby stworzyć związek, pełen wzajemnego zrozumienia, uczucia, ufności zapewniający spokój i bezpieczeństwo?

Poza tym szukać ideału a dążyć do niego, to są dwie różne sprawy. Ideał to niedościgły uniwersalny wzorzec, jednym słowem anioł, zaś w życiu potrzebny jest ktoś kto oczywiście ma wiele jego cech, ale chodzi też w miarę twardo po ziemi. Każdy człowiek posiada emocje, które musi co jakiś czas uzewnętrznić i chociażby właśnie to nie pozwala nam być prawdziwym ideałem. Jednak zależnie od wzajemnego zrozumienia, od wcześniej przeprowadzanych rozmów możemy owe „wyładowania” zredukować do minimum. Mam tu na myśli towarzyszące temu zjawisku chwilowe zgrzyty, które moim zdaniem są nawet wskazane aby był jakiś punkt odniesienia tego co mamy na co dzień. Odrobina pieprzu i soli dodaje potrawie specyficznego, finezyjnego smaku. Podobnie jak zazdrość, która w małym natężeniu jest czymś nawet dowartościowującym, zaś w dużym staje się trucizną, niszczącą każdy normalny, nawet najpiękniejszy związek.