"Możesz przyprowadzić konia do wody, ale dopiero jeśli przekonasz go, aby popływał na plecach - coś osiągnąłeś"


Próbuję znaleźć odpowiedzi na pytania dlaczego... i co jest tego przyczyną. Mówić o tym jest łatwo ale.... Znacie to z autopsji. Najlepsze rozwiązania znajdują się w nas samych, spróbujmy tylko popatrzeć na siebie z boku, bez emocji. Przeczytajcie a potem ........... Powodzenia

Wierszokleta

Opublikowano 09 styczeń 2007 Autor: Opublikowano w: Rymowanki i nie tylko

Spadło na mnie objawienie
Wiersze wpisać w sławy ciszę.
Jak niezwykłe przeznaczenie,
Inni piszą, ja napiszę.
 
Chcę poetą zostać, wieszczem,
Chcę napisać o motylkach,
Zdobyć Nobla, coś tam jeszcze,
Wpisać w chmurki zwierzeń kilka.
 
O miłości nie radosnej,
Że jeżeli, to na pewno,
O tym że przychodzi wiosna.
Muszę trącić nutkę rzewną.
 
Bo jak on, to jest i ona,
Chociaż wzdycha do innego.
On ją kocha (bo nie żona)
Samo życie, dramat w biegu.
 
Wkładam kapcie ciepłe, z wełny,
Biorę pióro, w kratkę papier,
Patrzę w sufit, nie ma weny,
Jak mam zacząć, czy potrafię?
 
Więc jej szukam, jest, znów znika,
Wena twórcza, chimeryczna
Lecz co widzę? To co zmyka
To myśl moja demoniczna.
 
Demoniczna, to za wiele 
Tak bym tego nie ujmował.
Owszem twórcza, może? Nie wiem.
Ale wenę ktoś gdzieś schował.
 
Szukam w biurku, pod tapczanem,
Nawet mysz w popłochu zmyka.
Gdzie cholerę tę wciąż nosi,
Że tak ciągle z domu znika.
 
Trudno, nie chce to nie trzeba,
Sam poradzę sobie pewnie.
Myślą sięgnę hen, do nieba
I wyciągnę rymy rzewne.
 
Rymy, łatwa rzecz, na pewno,
Te połączyć słowem muszę,
Potem znaleźć nutkę śpiewną
I do wiersza wstawić duszę.
 
Siadam, pocę się i sapię,
Gryzę pióro, wściekły strasznie.
Kartki rwę, w głowę się drapię
I wciąż czekam, że się zacznie.
 
Że napiszę cud poemat,
Stanę się bożyszczem tłumów,
A w efekcie to nic nie ma 
Kupa nerwów, trochę szumu.
 
Myśl nasuwa się -  post factum
( to udało się najtrafniej )
Wierszokletą nie zostanę,
Czytać cudze jednak łatwiej.

 

Ostatnio edytowany: wtorek, 30 październik 2012 18:07
Więcej artykułów z kategorii: « Codzienność ... Jesteś łzą ... »

Skomentuj

*
*
*