"Możesz przyprowadzić konia do wody, ale dopiero jeśli przekonasz go, aby popływał na plecach - coś osiągnąłeś"


Próbuję znaleźć odpowiedzi na pytania dlaczego... i co jest tego przyczyną. Mówić o tym jest łatwo ale.... Znacie to z autopsji. Najlepsze rozwiązania znajdują się w nas samych, spróbujmy tylko popatrzeć na siebie z boku, bez emocji. Przeczytajcie a potem ........... Powodzenia

Koszmarek.PL - Rymowanki i nie tylko
Rymowanki i nie tylko

Rymowanki i nie tylko (58)

Autor: Koszmarek Opublikowano w: Rymowanki i nie tylko
28 Lis 2008
Wejść do twoich myśli
westchnieniem.
Małym listkiem
spaść z drzewa zapomnienia
i zostać tam
nie napisanym jeszcze wierszem.
Lekkim jak spojrzenie lata,
cichym jak oddech nocy
i bladym jak świt gdy wstaje.
Wiem,
to niemożliwe,
ale spróbuję.
Wcisnę się wspomnieniem chwili,
łzą
niebacznie zastygłą w twoim oku
i spojrzeniem lekkim,
jak smak kropel deszczu,
gdy płyną nieproszone,
po twoim policzku.
Nie wyrzucaj mnie z nich,
ja chcę tylko tam być.
Czasami,
cichutko budząc się w nocy,
wchodzić do twojego snu
i jak zegar tykać
moje zwierzenia,
moje wyznania,
moją samotność
bez ciebie.
Autor: Koszmarek Opublikowano w: Rymowanki i nie tylko
25 Cze 2007

Czarnoksięską mocą obudzony
kamień wielki odezwał się nagle,
- co za dureń mnie tutaj położył,
ja chcę w górę, pod obłoków żagle.
    Chcę jak one się unieść wysoko,
    płynąć lekko, leciutko jak puszek.
    Powiem więcej, chcę wszystkim obłokom
    niepokorną swą ukazać duszę.
Dość już tego, by każdy mnie deptał
trącał, szturchał, podkładał pod chaty.
- muszę wzlecieć - już ciszej wyszeptał,
bo zasapał się kamień, astmatyk.
    Lecz po chwili gdy nikt mu nie przeczył,
    kiedy poczuł, że znów sił nabiera,
    z nową werwą się zabrał do rzeczy
    wrzasnął - żądam! - /o jasna cholera/
To żądanie gruchnęło jak gromem,
jak błysk noża przecięło chmur krocie.
Lunął deszcz i na drodze za domem
znowu utkwił wielki kamień w błocie.
 

Autor: Koszmarek Opublikowano w: Rymowanki i nie tylko
12 Cze 2007

Rzekł Wisienka do panny Wisienki
kocham ciebie ty moje słoneczko,
pragnę tylko, cudo, twojej ręki
nim słoika, w dżem mnie wciśnie, wieczko.

  Zanim ktoś mną torcik przyozdobi
  lub nim w kompot mnie wrzuci słodkawy,
  chcę jedynie twoją pestkę zdobyć
  resztę później, jeśli los łaskawy.

Potem w podróż w skrzynce eksportowej
chcę cię zabrać, hen w dalekie kraje.
Skrzynka będzie z deseczki dębowej.
Dokąd? - wybór twoim pozostaje.

  Gdy tak słodką przemową ją mami,
  kocham, pragnę, westchnieniem przetyka,
  szpak ją połknął, a jemu zostawił
  pestkę, tę do której tkliwie wzdychał.

Autor: Koszmarek Opublikowano w: Rymowanki i nie tylko
09 Sty 2007

Brzegiem lasu idąc ujrzałem dość blisko
Widok z marzeń sennych, nie widok, zjawisko.
Leżałaś na trawie równie piękna kwiatom
Rzęsami przykryta i niczym poza tym.
Pieściło cię słońce długo, natarczywie,
Wgryzało się w ciebie gorąco, żarliwie.
Wiatr błądząc nad ziemią leniwie, pomału
Wplątał się w twe włosy, coś w wietrze zadrżało,
Coś pękło, by zabrzmieć obcej nuty dźwiękiem
Wstrzymało dech w piersiach, objęło go lękiem.
Coś dotąd nieznane jego dzikiej duszy
I sam już nie wiedział czemu tak się wzruszył,
Co było powodem niemocy bezmiernej
Tej dziwnej natury tak dumnej, tak gniewnej,
Tak wolnej, że bardziej być wolnym nie sposób
Nie wiedział, lecz przywarł blisko twoich włosów.

Słońce zaszło, wstałaś, zostawiłaś w cieniu
Pęk włosów sczesanych pośpiesznie grzebieniem.
Tyle mu zostało pośród leśnej głuszy
I jeszcze cierń został nie wyrwany z duszy.

Dłużej stać już nie mogłem więc powolnym krokiem
Ruszyłem przed siebie, by zdążyć przed zmrokiem.
Czas rany uleczy - ktoś pewnie przytoczy,
Lecz nim ten czas minie, spójrz wiatrowi w oczy,
Czy znajdziesz tam spokój którym przedtem lśniły?
-Nie te same oczy, nie te same - miła.

 

Autor: Koszmarek Opublikowano w: Rymowanki i nie tylko
09 Sty 2007

Spadło na mnie objawienie
Wiersze wpisać w sławy ciszę.
Jak niezwykłe przeznaczenie,
Inni piszą, ja napiszę.
 
Chcę poetą zostać, wieszczem,
Chcę napisać o motylkach,
Zdobyć Nobla, coś tam jeszcze,
Wpisać w chmurki zwierzeń kilka.
 
O miłości nie radosnej,
Że jeżeli, to na pewno,
O tym że przychodzi wiosna.
Muszę trącić nutkę rzewną.
 
Bo jak on, to jest i ona,
Chociaż wzdycha do innego.
On ją kocha (bo nie żona)
Samo życie, dramat w biegu.
 
Wkładam kapcie ciepłe, z wełny,
Biorę pióro, w kratkę papier,
Patrzę w sufit, nie ma weny,
Jak mam zacząć, czy potrafię?
 
Więc jej szukam, jest, znów znika,
Wena twórcza, chimeryczna
Lecz co widzę? To co zmyka
To myśl moja demoniczna.
 
Demoniczna, to za wiele 
Tak bym tego nie ujmował.
Owszem twórcza, może? Nie wiem.
Ale wenę ktoś gdzieś schował.
 
Szukam w biurku, pod tapczanem,
Nawet mysz w popłochu zmyka.
Gdzie cholerę tę wciąż nosi,
Że tak ciągle z domu znika.
 
Trudno, nie chce to nie trzeba,
Sam poradzę sobie pewnie.
Myślą sięgnę hen, do nieba
I wyciągnę rymy rzewne.
 
Rymy, łatwa rzecz, na pewno,
Te połączyć słowem muszę,
Potem znaleźć nutkę śpiewną
I do wiersza wstawić duszę.
 
Siadam, pocę się i sapię,
Gryzę pióro, wściekły strasznie.
Kartki rwę, w głowę się drapię
I wciąż czekam, że się zacznie.
 
Że napiszę cud poemat,
Stanę się bożyszczem tłumów,
A w efekcie to nic nie ma 
Kupa nerwów, trochę szumu.
 
Myśl nasuwa się -  post factum
( to udało się najtrafniej )
Wierszokletą nie zostanę,
Czytać cudze jednak łatwiej.