"Możesz przyprowadzić konia do wody, ale dopiero jeśli przekonasz go, aby popływał na plecach - coś osiągnąłeś"


Próbuję znaleźć odpowiedzi na pytania dlaczego... i co jest tego przyczyną. Mówić o tym jest łatwo ale.... Znacie to z autopsji. Najlepsze rozwiązania znajdują się w nas samych, spróbujmy tylko popatrzeć na siebie z boku, bez emocji. Przeczytajcie a potem ........... Powodzenia

Koszmarek

Koszmarek

wtorek, 17 maj 2005 13:03

Odpowiedź dla Ani "J".....

Co może nieść ze sobą, jakie kryje w sobie pułapki, związek między dwojgiem ludzi w trakcie zauroczenia? Bardzo często powtarzamy wtedy słowa "kocham" we wszystkich jego odmianach... „pragnę być z Tobą na zawsze" i jeszcze wiele, wiele innych podobnych, prawie od zawsze. Czy więc to co przeżyłaś, jego uczucie do Ciebie, było nieprawdziwe? Nie wydaje mi się, że tak mogło być, przynajmniej nie na początku. Podejrzewam, że zbyt szybko i za bardzo, odkryłaś się przed nim, a on spokojnie usnął w pewności, że ma to, co wydawało mu się, że chciał mieć i nie musi już dalej Ciebie zdobywać. Spotkania stały się rutynowe, w pewnym sensie spowszedniały. Pewnego rodzaju usypiająca monotonnia uczuciowa. Przecież pierwotną cechą natury ludzkiej, a męskiej przede wszystkim, jest zdobywanie.

niedziela, 15 maj 2005 17:06

O miłości jeszcze raz ....

Być może jest to ostatnia moja notka zamieszczona  na stronie Koszmarka. Uczciwie mówiąc nie widzę sensu dalszego pisania. Tematów jest mnóstwo, to prawda, ale przestało mnie już bawić zapisywanie moich spostrzeżeń gdziekolwiek, a już na pewno na stronie internetowej. Ale do rzeczy.

Dzisiaj chciałbym poruszyć delikatny temat miłości rozumianej potocznie i miłości jako wielkiego uczucia rozumianego przeze mnie ( mam nadzieję, że nie tylko ), specjalnie zaznaczam przeze mnie, aby nie było niejasności w kwestii wykładni, którą moja wizja na pewno nie jest. Tym nie mniej odważę się wypowiedzieć swoje zdanie na ten temat.

A więc jak to wygląda potocznie w dużym skrócie.

niedziela, 01 maj 2005 13:16

Koncert na cztery ręce i ....

„ Nic nie jest proste ...... NIC....." Zacytowałem tu krótkie podsumowanie komentarza do treści artykułu „Na własną prośbę ..." Dlaczego? Bo chcę porozmawiać na ten temat. Problem powtarzający się bardzo często w życiu wielu ludzi. Brzmi tak samo ale szczegóły, za każdym razem, są różne, tak jak różni są ludzie, ich charaktery i potrzeby. Jak różne są w nich subtelności, które z kolei ustalają w naszych podświadomościach granice wytrzymałości, poza którymi wyrasta, jak pokrzywa, wzajemna niechęć. Nie będę tu pisać jak powinniśmy wzajemnie się poznawać zanim podejmiemy decyzję o stworzeniu rodziny, bo jest to temat na oddzielny artykuł. I nie chodzi tu o małżeńską przysięgę, w życiu odgrywa ona rolę tylko hasłową. Spróbuję jednak trochę uprościć drogę do znalezienia odpowiedzi na pytania postawione w komentarzu. Pytania na które odpowiedzieć sobie możemy tylko my we własnych rozważaniach.

piątek, 15 kwiecień 2005 20:48

Zachód słońca .....czyli trochę relaksu

To był męczący dzień. Załatwianie pilnych spraw odkładanych, o ironio, z dnia na dzień, zajęło ci wiele cennego czasu. Wracasz do domu zmęczona. Wchodzisz, zdejmujesz kurtkę i   odruchowo zaglądasz do lodówki. Wyjmujesz  z niej coś leżącego tam od kilku dni na zmrożonym talerzyku. Stawiasz na stole. Próbując połapać rozbiegane jeszcze myśli, siadasz ciężko na krześle i trzymając w ręku to coś, co nawet nie przypomina niczego zjadliwego, próbujesz zaspokoić swój głód. Woda na herbatę w czajniku z gwizdkiem dopiero się grzeje. Odkładasz więc nadgryziony kawałek i zatapiasz się w myślach. Coś jak sen wkrada się w ciebie i zaczyna unosić gdzieś w przestrzeni. Stajesz się dziwnie lekka.  Znika zmęczenie. Najpierw bardzo chaotycznie pojawiają się różne wspomnienia. Wybierasz z nich to jedno, które często wraca do ciebie jak powracająca fala. Wspomnienie z nad jeziora, we wczesnojesiennej oprawie zachodzącego słońca.

poniedziałek, 24 styczeń 2005 21:03

Samotność w samotności


Zastanawiam się, dlaczego człowiek tak mało wie o swojej samotności. Dlaczego ja, zawsze znaczy tylko ja a on znaczy tylko on i zawsze oba te znaczenia są mniej lub bardziej konfliktowe.

Bardzo głęboko w naszej psychice pojęcie my, jest pojęciem matematycznym a nie emocjonalnym, mówiącym o ilości a nie o jedności, nie dającym pewności bezpieczeństwa. Podejście emocjonalne zdarza się nawet często ale jest ono chwilowe i nie wytrzymuje presji upływu czasu. A może jest to wewnętrzna, psychiczna obrona przed całkowitą rezygnacją, zwariowaniem, nie wiem. Ale faktem jest że jesteśmy totalnie wewnętrznie samotni i zupełnie zdani na siebie...


poniedziałek, 24 styczeń 2005 21:02

Miłość a zazdrość


Najpierw spróbujmy dokładniej określić uczucie miłości, nie mylmy go z zauroczeniem lub pożądaniem.Nie zagłębiając się w szczegóły, bo u różnych ludzi bywają one zupełnie różne, Miłość cechuje się absolutnym zaufaniem do drugiej osoby, bezwzględną chęcią bycia z tą osobą na dobre i na złe, znajdowaniem własnej radości w jej szczęściu.

poniedziałek, 24 styczeń 2005 21:00

Kobieta - jaką jest...


Kobiety według mnie, w swojej podstawowej postaci, są apoteozą miłości. Ale jak wszystko na świecie, one też są różne. Niektóre są kobietami tylko z racji swojej płci . Cóż, jak się okazuje, natura i tutaj nie zawsze bywa doskonała. Jednak dla mnie, kobieta ma w sobie coś boskiego. Daje życie, potem je kształtuje, nie zważając na ponoszone przy tym straty, przesuwając jednocześnie swoje potrzeby, swoje niespełnione marzenia na dalszy plan.

poniedziałek, 24 styczeń 2005 20:58

Kobieta


To nieprawda że kobiecość jest bierna i że to "głupia blondynka" z dowcipów, że musi tylko patrzeć na pana i władcę i spełniać każde jego życzenie. Siłą kobiety jest jej "kobieca" mądrość, znająca psychikę i potrzeby mężczyzny. Potrafi tak nim subtelnie kierować i ustawiać ale, w tym cała sztuka, aby wydawało mu się a właściwie powinien być tego pewien, że to on o tym wszystkim decyduje i na pewno sam to wymyślił, oczywiście po drobnej dyskusji z dziewczyną.

sobota, 15 styczeń 2005 00:00

Życie we dwoje


Dlaczego dwoje zakochanych w sobie ludzi, chcących stworzyć udany związek małżeński nie może z tym sobie potem poradzić? Temat rzeka, ale spróbujmy go przynajmniej troszeczkę ugryźć.

poniedziałek, 06 grudzień 2004 22:32

Początki www.koszmarek.pl


No tak... Właśnie... Nie przywidziało Wam się. Obiecywane było od dawna i... Jest!
Nie jest to może wersja ostateczna, ale cóż - nie od razu Kraków zbudowano. Ważne jest to, że widać zaczątki czegoś, co ma być NASZE. Koszmarkowe. Oby nie koszmarne...
Pozdrawiam życząc cierpliwości. Teraz może być juz tylko lepiej, nieprawdaż?