"Możesz przyprowadzić konia do wody, ale dopiero jeśli przekonasz go, aby popływał na plecach - coś osiągnąłeś"


Próbuję znaleźć odpowiedzi na pytania dlaczego... i co jest tego przyczyną. Mówić o tym jest łatwo ale.... Znacie to z autopsji. Najlepsze rozwiązania znajdują się w nas samych, spróbujmy tylko popatrzeć na siebie z boku, bez emocji. Przeczytajcie a potem ........... Powodzenia

Koszmarek

Koszmarek

czwartek, 12 styczeń 2006 21:31

Teatr cieni

Mówisz
- nie trzeba kochać by żyć.
Myślisz
- miłość warto poznać
ale życie ułożyć obok niej.
Odrzyj więc życie z miłości
a pozostanie ci
- teatr cieni.
czwartek, 12 styczeń 2006 21:29

Pragnienie


Szukałem,
i znajdując gubiłem
ślad cieni sennych.
Ciepłych
dotykiem twego uśmiechu,
nabrzmiałych
nadmiarem niespełnionych nadziei
i niespokojnych
mijającym czasem.
Byłaś jedynym punktem na horyzoncie,
który rósł, potężniał,
przesłaniając myśli tylko po to,
by pozostawić chaos i pustkę.
I pragnienie,
które zaprowadzi do podobnych tobie
efemeryd.
Narkotyczne pragnienie szukania,
oczekiwania tego co jest silniejsze
od istnienia.

czwartek, 12 styczeń 2006 21:27

W ogrodach życia

W ogrodach życia
kwitnie miłość,
ogrzewana
iluzją wyobraźni,
zraszana
łzami niezrozumienia,
karmiona
wielością
niespełnionych nadziei,
nieprzemyślanych decyzji
i krzykiem
chłodnej ciszy.
Przekwitając,
pozostawi po sobie
niespełnienie,
samotność
i żal
wgryzający się
w martwe ziarna myśli.
Żal
za zniszczonymi marzeniami
nieumiejętnie wklejanymi
do życia.
czwartek, 12 styczeń 2006 21:26

Dylemat ...

Mówią,
miłość jest snem.
Budząc się zapominasz
o czym śniłaś.
Teraz nawet nie wiesz
czy to był sen.
Czy kochać znaczy śnić?
Jeżeli tak,
to jak nazwać
- życie?

środa, 04 styczeń 2006 21:31

Poznanie...

Przyszłaś do mnie jak sen,
niepewnie, ulotnie.
Jak ptak w klatce przestraszona,
ciekawością rozbudzona
przewrotnie.
Spróbuj wierzyć w to co pragniesz,
o czym marzysz kwieciście,
wiosennie.
Nie zamykaj się w sobie,
nie przeżywaj wszystkiego
tak dżdżyście,
jesiennie.

środa, 04 styczeń 2006 12:38

Cena blogowania czyli ... uczę się siebie

Prowadzenie bloga daje nam możliwość poznawania innych, interesujących ludzi, szukania odpowiedzi na nurtujące nas pytania, ujawnienia naszego ukrywanego ja oraz znajdowania akceptacji tak bardzo nam potrzebnej na codzień. A jak to wygląda w życiu? Spotykamy się co jakiś czas w inetrnecie aby usiąść przy wirtualnej kawie, wymienić kilka słów, podzielić się problemami, smutkiem lub radością. Niestety, taki obraz zaczyna powoli odchodzić do przeszłości. Teraz coraz trudniej znaleźć spokój na stronach blogowych. Coraz więcej jest tu ludzi nieobliczalnych, traktujących wejście do czyjegoś bloga tak jak odwiedzenie publicznego szaletu.
niedziela, 18 grudzień 2005 14:09

Czasami przychodzą takie myśli

"Człowiek- istota myśląca, wrzucony w nurt życia tworzy iluzoryczną wielkość świata i miotając się w jego bezsensie usiłuje chociaż na chwilę zmienić bieg wydarzeń, aż w końcu zrezygnowany, ginie w oceanie nicości.

Cóż człowiek jest wart,
Kiedy wszystko to co jest,
Co ma tworzyć życia treść
Brzmi jak kiepski, stary żart.
Cóż człowiek jest wart?

Co się dzieje z tą miłością? Dlaczego nie wytrzymuje próby czasu? Dlaczego uczucia wygasają a w zastraszającym tempie rosną negatywne emocje?
Takie pytania stawiamy sobie bardzo często. Jednak niezmiernie rzadko próbujemy odpowiedzieć sobie co jest tego prawdziwą przyczyną zadawalając się "naszą prawdą", prawdą skrajnie subiektywną, naszym sposobem oceniania stanu rzeczy, będąc w jednej osobie prokuratorem, obrońcą i sędzią, obrońcą naszym, bo strona przeciwna nie ma w tym momencie prawa do obrony, ona jest tylko oskarżonym. Oczywiście my dajemy siebie, swoje uczucie przy tym jesteśmy kryształowo czyści, nas trzeba akceptować takimi jakimi jesteśmy ponieważ sami siebie przecież akceptujemy (inni mają większe wady), natomiast ta druga strona jest absolutnie winna, bo zawiodła nas i już. Tak najczęściej interpretujemy zaistniałe fakty rozdmuchując w sobie żal, niepomni związku przyczynowoskutkowego. Spróbujmy to przeanalizować, każdy w sobie. Ja to zrobię, oczywiście też subiektywnie, ale postaram się mocno uogólniając, popatrzeć na to z boku tak jak gdyby to mnie absolutnie nie dotyczyło.
Kiedy zaczyna się gra w życiowego pokera? Piszę tu oczywiście o związku dwojga ludzi.

czwartek, 24 listopad 2005 14:27

Mój punkt widzenia ... jacy jesteśmy?

..myślę, więc jestem.." - (Kartezjusz XVII w.)
Próbuję przenieść to na nasze dziś. Czy to, co tworzymy w sobie, nasze myśli pozwalają nam zaliczać się do grona tych, w którym - jestem , znaczy coś więcej niż istnieję.
Próbuję znaleźć potwierdzenie tego faktu ale czy mi się to uda. Nie wiem.. Próbuję udowodnić sobie, że spostrzeżenia ludzi żyjących w innej epoce, w innej cywilizacji, można spokojnie przenieść w czasy nam współczesne, że te prawdy nie deaktualizują się wraz z upływem czasu, rozwojem cywilizacji.
środa, 09 listopad 2005 15:13

Temat z radia

W audycji czterech pór roku programu pierwszego Polskiego Radia usłyszałem dzisiaj temat dnia rzucony w eter do tzw. dyskusji, a mianowicie ...

Jakie pytania powinniśmy zadać naszym partnerom przed podjęciem decyzji o wejściu z nim (lub z nią) w związek małżeński aby potem móc spokojnie wypowiedzieć swoje sakramentalne TAK?