"Możesz przyprowadzić konia do wody, ale dopiero jeśli przekonasz go, aby popływał na plecach - coś osiągnąłeś"


Próbuję znaleźć odpowiedzi na pytania dlaczego... i co jest tego przyczyną. Mówić o tym jest łatwo ale.... Znacie to z autopsji. Najlepsze rozwiązania znajdują się w nas samych, spróbujmy tylko popatrzeć na siebie z boku, bez emocji. Przeczytajcie a potem ........... Powodzenia

Nasze życie

Nasze życie (12)

Zycieproblemy jakie ono nam stwarza. W jaki sposób sobie z tym radzimy. Wymiana myśli.

Autor: Koszmarek Opublikowano w: Nasze życie
28 Gru 2006
Zaskoczyła mnie dzisiaj moja jedynaczka, mała szara komórka. W jaki sposób? Zaraz to Wam opowiem. A więc od początku.

Jak zwykle rano tj. po godzinie 10 postanowiłem się obudzić. Tak dokładnie to nie ja sam tylko moja jedynaczka postanowiła obudzić mnie, co w sumie i tak na jedno wychodzi. Ale do rzeczy. Drzemałem więc sobie jeszcze spokojnie gdy nagle poczułem, że coś podnosi mi powiekę. Najpierw jednego oka, potem drugiego. W pierwszym momencie wydało mi się, że jeszcze śpię i coś mi się śni. Jednak po chwili gdy widziany obraz nie znikał dotarło do mnie, że to nie sen tylko smutna rzeczywistość. Dlaczego smutna? Bo po pierwsze świadomość, że muszę już wstawać a tego bardzo nie lubię. A po drugie widok który ujrzałem był lekko zniekształconym obrazem noska i oczek mojej komóreczki uśmiechającej się troszeczkę złośliwie a ten widok szczególnie z takim grymasem podrywa mnie natychmiast na równe nogi. Tak właśnie stało się i tym razem. Ta szybka nieprzyjemna czynność spowodowała, że zakręciło mi się w głowie i wydawało mi się, że za chwilę zemdleję.

Autor: Koszmarek Opublikowano w: Nasze życie
26 Maj 2005

Artykuł ten został wprowadzony do Koszmarkowego Forum w 2005.03.01. Autorem jego jest Asellus. Zamieszczam go tutaj, ponieważ bardzo obrazowo pokazuje naszą niedoskonałość od wewnątrz, jednocześnie próbując podpowiadać jak sobie z tym można poradzić i jak to traktować. Naprawdę ciekawe, polecam. .................... 

Nie ma tu jeszcze żadnych postów?.... Czyżbyśmy nie mieli problemów? A może nie lubimy o nich opowiadać? To może działać tez na zasadzie "wywoływania wilka z lasu". Obawiamy się aby nie sprowadzać na siebie tego co i tak jest nieuniknione, poprzez zabobony i starobabcine mądrości. Ale do rzeczy.

Prawda jest taka, że łatwiej nam wyrazić emocje związane z przyjemnymi chwilami w naszym życiu. No chyba że ktoś jest maniakalnym dręczycielem i odnajduje rozkosz w opowiadaniu swym potencjalnym ofiarom o wszystkich nieszczęściach, które przytrafiły mu się w ciągu ostatnich kilkunastu lat. Znam takie przypadki i szanuję je, bo też muszą być ale nie stanowią większości w moich „naukowych" badaniach. proszę nie mylić tego z przyjaźnią, zjawiskiem przecudnym, w którym smarkanie w cudzy rękaw jest jak najbardziej dozwolone.

Autor: Koszmarek Opublikowano w: Nasze życie
23 Maj 2005

Powtórnie zamieszczam artykuł z dnia 15 stycznia 2005. Uważam, że w tym momencie warto zastanowić się nad tym jeszcze raz, a znając niechęć do wracania wstecz, przytaczam go w całości. 

Dlaczego dwoje zakochanych w sobie ludzi, chcących stworzyć udany związek małżeński nie może z tym sobie potem poradzić? Temat rzeka, ale spróbujmy go przynajmniej troszeczkę ugryźć.

Wydaje nam się, że potrafimy określić dość dokładnie siebie i innych. Przecież  jesteśmy tacy skorzy do wystawiania opinii. Jeżeli to prawda, to dlaczego tak trudno nam jest być razem z kimś? Dlaczego po pewnym czasie bycia razem w stałym związku zaczyna się coś zmieniać, psuć?  Pytań można stawiać więcej, ale nie o to tu chodzi. Otóż, zależy mi na tym, abyśmy spróbowali zrozumieć siebie, swoje emocje, potrzeby i uczucia inaczej, nie z pozycji tylko konsumpcyjnej. To jest ... jakiego mnie Panie Boże stworzyłeś takiego mnie masz i reszta świata albo mnie akceptuje albo ... żegnam. Niektórzy uważają, że wtedy są sobą. Na pewno, w pewnym sensie tak, ale w złym tego słowa znaczeniu. Nie można narzucać siebie, swoich zachowań i emocji innym bez żadnych  późniejszych konsekwencji. Aby to poznać głębiej, moim zdaniem powinniśmy zacząć od uświadomienia sobie ogromnej złożoności problemu. Ja, w wielkim skrócie, widzę to tak.

Autor: Koszmarek Opublikowano w: Nasze życie
18 Maj 2005

Aniu, w naszej dyskusji spróbuję odpowiedzieć Ci, w sposób jak ja to widzę, na kolejne pytania .... dlaczego dwoje kochających się ludzi i mających dzieci w pewnym momencie rozstają się, chociaz miała to być miłość na dobre i złe, przecież tak bardzo byli sobą oczarowani, zakochani, owładnięci pożądaniem. Po pierwsze i najważniejsze ... Miłość jest zjawiskiem żywym, pulsującym. Jest ogniem który nas rozpala, ogrzewa w różnych okresach życia, w różnym stopniu pozwalając na utrzymanie w nas koniecznej odpowiedniej temperatury uczuć. Właśnie dlatego wymaga od nas ustawicznego pielęgnowania jej. Inaczej też to wygląda w wieku dojrzałym a inaczej w wieku młodym. Rozumiem, że stawiane przez Ciebie pytania dotyczą drugiego wariantu.

Autor: Koszmarek Opublikowano w: Nasze życie
17 Maj 2005

Co może nieść ze sobą, jakie kryje w sobie pułapki, związek między dwojgiem ludzi w trakcie zauroczenia? Bardzo często powtarzamy wtedy słowa "kocham" we wszystkich jego odmianach... „pragnę być z Tobą na zawsze" i jeszcze wiele, wiele innych podobnych, prawie od zawsze. Czy więc to co przeżyłaś, jego uczucie do Ciebie, było nieprawdziwe? Nie wydaje mi się, że tak mogło być, przynajmniej nie na początku. Podejrzewam, że zbyt szybko i za bardzo, odkryłaś się przed nim, a on spokojnie usnął w pewności, że ma to, co wydawało mu się, że chciał mieć i nie musi już dalej Ciebie zdobywać. Spotkania stały się rutynowe, w pewnym sensie spowszedniały. Pewnego rodzaju usypiająca monotonnia uczuciowa. Przecież pierwotną cechą natury ludzkiej, a męskiej przede wszystkim, jest zdobywanie.

Strona 1 z 3