"Możesz przyprowadzić konia do wody, ale dopiero jeśli przekonasz go, aby popływał na plecach - coś osiągnąłeś"


Próbuję znaleźć odpowiedzi na pytania dlaczego... i co jest tego przyczyną. Mówić o tym jest łatwo ale.... Znacie to z autopsji. Najlepsze rozwiązania znajdują się w nas samych, spróbujmy tylko popatrzeć na siebie z boku, bez emocji. Przeczytajcie a potem ........... Powodzenia

03 Sty 2016

Pewna myszka ekscentryczka

lubowała się w trzewiczkach,

choć ich miała szafę całą,

wciąż jej było mało, mało.

Stały w szafie buty wszelkie:

zapinane na pętelkę,

żółte, białe, z cekinami,

gładkie, w kratkę, z pomponami,

z noskiem w górę, na obcasie,

wszelkiej mody, w świetnej klasie.

I choć nowych przybywało

myszce wciąż trzewiczków mało.

Nawiedzała w mieście szewca

mówiąc: „ Mój ty drogi panie,

zrób mi butki na żądanie,

mód największych wprost z Paryża,

z dzwoneczkami. Tylko chyżo „.

Próżno szewc tłumaczy szczerze,

że to pomysł byle jaki…

Myszka tupie drobną stópką:

„ Zróbże mi trzewiczki takie ! „.

Co miał robić, uszył buty,

dzwonki im doczepił złote,

pięknie dzwonią. Poszła myszka,

rychło się spotkała z kotem.

Każda bajka ma mieć morał,

niechże będzie morał taki:

Lepiej siedzieć w kącie cicho,

bo jak mówią nie śpi licho.

28 Gru 2015

Dość często, wśród ludzi, którzy w życiu mocno się na kimś zawiedli, spotykam się z takimi określeniami... wszyscy są tacy sami, egoistyczni, fałszywi, dbający tylko o własny interes, nie liczący się z nikim i z niczym. Dla nich reszta ludzi a szczególnie ci bardziej wrażliwi, naiwni, są przedmiotami do wykorzystania, do posługiwania się przy zaspokajaniu własnych potrzeb, własnych interesów.

Już w takim stwierdzeniu jest logiczna sprzeczność, bo jeżeli istnieją ludzie bardziej wrażliwi, ufni, wykorzystywani przez tych świadomie złych to w takim razie nie wszyscy są tacy sami czyli źli. My jednak z uporem godnym lepszej sprawy, bojąc się powtórki dramatu, który nas wcześniej spotkał, wrzucamy resztę świata do jednego worka. Nie próbujmy dzielić ludzi na dobrych i złych, bo też nie wszystko jest tylko czarne i tylko białe. Owszem, jest dość duży odłam takich przypadków, ale to widać już gołym okiem i tych pomijam. Każdy z nas ma w sobie trochę tego, czego niektórzy nie akceptują oceniając negatywnie nasze zachowania np. dążenie do dominacji, nadopiekuńczość, nadwrażliwość emocjonalną, nasze drobne ułomności itd. Z tym jednak można zawsze sobie poradzić pracując nad sobą lub ewentualnie akceptując to w kimś. Jest to sprawą tzw. docierania charakterów.

22 Gru 2015

”widzisz pola w lasów toń wtopione,

 mgły płynące ponad szosy rzeką”....

 

..”Myślę więc jestem”... – czy to tylko cytat? I tak i nie, bo jest w nim zawarta podstawowa tajemnica ludzkiego istnienia. Tak przynajmniej to rozumiesz. I właśnie teraz potrzebujesz wyciszenia. Zastanawiasz się co masz zrobić. Bałagan myśli nie daje ci spokoju, rozprasza, denerwuje. Wychodzisz z domu. Idziesz przed siebie powoli, zamyślona właściwie o niczym.

Różne zdarzenia przewijają się w twojej wyobraźni. Zdarzenia zwykłe, codzienne, mniej lub bardziej zapisane w twojej pamięci. Nagle, wśród nich, ukazuje się las. To niesamowite, jak taka wizja może skupić na sobie uwagę. Zupełnie bezwiednie wchodzisz do niego. Niskie trawy z leżącymi wśród nich, na podłożu z mchu, gałązkami tworzą misternie utkany przez naturę, przestrzenny dywan. Idąc, czujesz pod sobą jego puszystość. I jeszcze ten zapach, zapach świerku i żywicznej sosny zmieszany z zapachem gęstego jałowca, narkotyzujący swoją intensywnością. Wszechobecny, wszechogarniający oddech lasu.

W górze słyszysz ptaki. Są wszędzie, przed tobą, nad tobą , za tobą. Wypełniają swoim śpiewem przestrzeń uzupełniając się echonośnym poszumem starego lasu. Niesamowita harmonia dźwięków. Wrażenie nie do opisania ale cudownie kojące.

Nagle coś rozbija twoją wizję. To ty, zamyślona potrąciłaś kogoś przechodzącego obok ulicą. Uśmiechając się głupio, przepraszasz. Nie wiadomo czy ciebie zrozumiał bo tylko wzruszył ramionami , odwrócił się i odszedł. No cóż, wyszło trochę nie tak. Trudno. Rozglądasz się wokół szukając miejsca w którym nikomu byś nie przeszkadzała. Jest, niski murek oddzielający chodnik od trawnika. Siadasz i za chwilę znowu znikasz w swojej czasoprzestrzeni.

20 Gru 2015

Uważam, że nie można stawiać pytania w ten sposób. Przede wszystkim dlatego, że jest ono bardzo uogólnione. A jak wiadomo każdy człowiek w szczegółach jest inny, psychiki każdego z nas różnią się jak odciski palców. Natomiast mogę powiedzieć co ja wziąłbym pod uwagę. Przede wszystkim uświadomiłbym sobie, że mężczyźni dojrzewają później od kobiet. A więc przy zbyt wczesnym wejściu w związek małżeński bardzo szybko mogą występować konflikty na tle wcale nie koniecznie racjonalnym. Takie wojny emocjonalne, nie rozwiązywane natychmiast spokojnymi rozmowami, mogą z czasem przeradzać się we wzajemne pretensje, animozje i w efekcie wrogo ustawiać małżonków do siebie nawzajem. Konsekwencją w takich sytuacjach są bardzo często rozwody. Nierzadko zdarza się, że dopiero po definitywnym rozstaniu zaczynamy zauważać i doceniać to co właśnie straciliśmy. Nauczeni takim doświadczeniem patrzymy i oceniamy już innym okiem. Może właśnie takiego wstrząsu niektórym potrzeba i uświadomienia, że na dobre i na złe, to nie frazes ani karny wyrok ale wspomaganie siebie nawzajem w złych momentach życia, bo te są niestety nieuniknione. I wtedy potrzebne jest nam wzajemne zrozumienie, spokój i rozważna, spokojna rozmowa.

15 Gru 2015

Gdy tylko usłyszałem pierwsze pianie koguta siedzącego na płocie u sąsiada a słońce zaczęło budzić wszystko wokół, wstałem, wyszedłem na dwór i przeciągając się popatrzyłem na wielkie drzewo rosnące na brzegu wsi tuż pod lasem. Spał tam w swojej dziupli stary, leniwy filozof. W tym momencie przypomniała mi się jego opowieść, może prawdziwa a może i nie, o spotkaniu ze Stwórcą wszystkiego. Za każdym razem, gdy opowiadał mi o różnych podobnych zdarzeniach, robił to tak przekonywująco, że wydawało mi się to absolutnie prawdziwe. Do dziś miewam jeszcze wiele wątpliwości, prawda to czy ironia starca obserwującego życie? Ale wracając do rzeczy. Otóż, wstałem w miarę wcześnie i po porannym oporządzeniu niewielkiego dobytku w mojej zagrodzie powoli ruszyłem nad rzeczkę przepływającą niedaleko starego dębu. Usiadłem na brzegu zatapiając się w myślach. Przypomniałem sobie ostatnią opowieść staruszka o stworzeniu świata a w tym również człowieka. Pochłonęły mnie obrazy w mojej wyobraźni. Nie wiem ile czasu tak siedziałem, ale musiało to być chyba długo, bo słońce zaczęło się już zbliżać do zenitu. Gdy nagle poczułem czyjąś dłoń na moim ramieniu. Obejrzałem się. Obok a właściwie tuż przede mną stał Ktoś, byłem o tym święcie przekonany a jednak trudno byłoby mi teraz dokładnie opisać to zjawisko, które wtedy widziałem. Była to bowiem półprzezroczysta postać, cała otoczona dziwną mgielną aureolą, od której biło jakieś niesamowite ciepło i przeogromny spokój. W pierwszej chwili wydało mi się, że stoi przede mną stary, leniwy filozof, którego wizerunek widziany na tle bardzo jasnej tarczy słonecznej jawi mi się właśnie w ten dziwny sposób. Jednak po bliższym przyjrzeniu się szybko zauważyłem różnicę. Włosy i broda były też długie, siwe ale w przeciwieństwie do mojego staruszka bardzo uporządkowane, wijące się jak nienaturalnie zakręcone promienie. Oczy, w których odbijało się wszystko jak w zaczarowanym lustrze miały taką głębię, że wydawało się iż można tam wejść i iść, iść, do granic czegoś niewytłumaczalnego. A głos który usłyszałem był  czymś, z czym się nigdy jeszcze wcześniej nie spotkałem, niski, głęboki, a jednocześnie bardzo kojący, delikatny, pulsujący dziwną, niezrozumiałą dla mnie energią. Mówił nie otwierając ust, a jednak słyszałem Go bardzo wyraźnie i dokładnie.