"Możesz przyprowadzić konia do wody, ale dopiero jeśli przekonasz go, aby popływał na plecach - coś osiągnąłeś"


Próbuję znaleźć odpowiedzi na pytania dlaczego... i co jest tego przyczyną. Mówić o tym jest łatwo ale.... Znacie to z autopsji. Najlepsze rozwiązania znajdują się w nas samych, spróbujmy tylko popatrzeć na siebie z boku, bez emocji. Przeczytajcie a potem ........... Powodzenia

12 Sie 2006
Spotykamy się z tym na co dzień. Mamy pewność, że to my mamy rację, a nasi rozmówcy są święcie przekonani, że to oni ją mają. Jak to jest naprawdę, a może inaczej, jak to wygląda w praniu? Zastanówmy się nad takim przykładem. Ostatnio na topie są głosowania na... czyli różnego rodzaju wybory i związane z tym teorie i prawdy oczywiste. Nie przerażajcie się, nie chcę bawić się w politykę, jestem od tego bardzo daleko. Podaję to tylko jako jeden z praktycznych przykładów manipulacji, czyli wykorzystywania nas przy pomocy bezspornej prawdy, inaczej zwanej prawdą obiektywną. Politycy i media grzmią, iż wszystko zależy od nas. Ściślej mówiąc od każdego z nas, od naszej świadomości politycznej itd... itp. Jeżeli więc ktoś z nas nie zagłosuje, to później będą tego konkretne efekty i zostanie wybrany nie ten, który wzbudza w nas największe zaufanie / z tym zaufaniem to bym tutaj dyskutował. Jeżeli ktoś chciałby to zrobić to proszę o sygnał, jestem gotów porozmawiać/. Jak to wygląda z ich strony.
28 Lip 2006
Marzenia miewamy różne. Jedni mają je wielkie inni skupiają się na drobnych, ale dających niemniej radości, bo wbrew pozorom najważniejszym jest to jak potrafimy się z czegoś cieszyć, a nie jaka jest tego waga gatunkowa. Powinniśmy jednak uważać na to o czym zaczynamy marzyć, czego pragnąć, do realizacji czego uparcie zaczynamy dążyć. Życie nas uczy, że niczego nie ma za darmo, że za wszystko musimy kiedyś zapłacić. Czy tak jest na pewno?
19 Lip 2006

Jak to jest z naszymi, mniej lub bardziej osobistymi kontaktami w internecie, z naszymi rozmowami? Czy powinniśmy spokojnie rozmawiać z kim chcemy i jak chcemy, bo przecież to tylko wirtual? Czy też może powinniśmy takie kontakty traktować jak część zdarzeń w naszym życiu, zdarzeń istotnych, oddziałowujących na nasze myśli, uczucia, emocje i pozostawiających tam swoje ślady? Dlaczego staramy się ukryć niektóre nasze spotkania wirtualne przed naszymi partnerami? Czy dlatego, że się ich boimy, czy tylko dla świętego spokoju ( to nasza wersja)? Dlaczego jest taki wielki brak zaufania w tej materii? My uważamy, że wszystko jest OK, jednak nasze drugie połowy mają co do tego wątpliwości. Jak to z tym jest? Może ktoś mi szerzej wyjaśni, czy jest to tylko zabawa, czy trochę inna, chociaż czasami bezlitośnie brzemienna w skutkach, gra w życie? A jeżeli tak, to gdzie jest jej granica i czy jest możliwa do uchwycenia? Pytań jest wiele, ale może chociaż na niektóre z nich ktoś z Was pomoże mi znaleźć odpowiedź. Patrząc na to z jednego punktu widzenia dość łatwo ją znaleźć, ale patrząc na to szerzej odpowiedź wydaje się niemożliwa, bo zawsze znajdzie się jakieś ... ALE. Ciekawi mnie czy takie kontakty coś w Waszym życiu zmieniły? A jeżeli tak, to czy były to dobre zdarzenia, czy może nie? .......

17 Cze 2006

Oddalamy się od siebie,
Bezgranicznie siebie pewni,
Niszcząc wszystko co za nami,
Dumni, gniewni.
 
Oddalamy się od siebie,
Tak zwyczajnie, bezrozumnie,
W złości szeptach zasłuchani
Głupio, dumnie.

Pośród tego co otacza
Nas bolesnym zapomnieniem,
Jak dwa światy w niemym filmie,
Słów milczeniem.

Plącząc ścieżki pokręcone,
Tak niedawno proste jeszcze,
Oddalamy się od siebie
Myśli deszczem.

Nienawykli do ustępstwa,
Gubiąc niegdyś ważne daty,
Oddalamy wciąż od siebie
Uczuć światy.

Zaślepieni niemą złością,
Tłokiem myśli chorych zżarci,
Rozmieniamy się na drobne
Tak uparci.

I zamknięci w swym uporze,
Obciążeni słów brzemieniem,
Rozrzucamy w morzu złudzeń
Serc kamienie.

Tak bezwolnie osadzeni
W niepamięci, jak w żałobie
Zatapiamy się w łez lustrze,
Każde w sobie.
Mam pytanie, czy to Wam przypadkiem czegoś nie przypomina?

16 Maj 2006

Kilka dni temu, w mojej poczcie internetowej znalazłem taką anegdotkę:

Kalifornijską plażą spaceruje pogrążony w głębokiej modlitwie mężczyzna. W pewnym momencie zatrzymuje się, i po chwili zastanowienia wznosząc oczy do nieba odzywa się głośno:
- Panie Boże spełnij jedno moje życzenie, tylko jedno.
I usłyszał głos Boga:
- Ponieważ zawsze chodziłeś moimi drogami zrobię to, wyjaw swoją prośbę.
Zadowolony mężczyzna tak rzekł:
Zbuduj dla mnie most na Hawaje, żebym mógł tam jeździć samochodem, kiedy tylko zechcę.
Bóg odpowiedział:
Twoje życzenie jest bardzo materialistyczne. Pomyśl logicznie  jak wielkich nakładów wymaga takie przedsięwzięcie. Ile betonu, stali. Rzecz jasna mogę to zrobić, ale trudno znaleźć usprawiedliwienie dla takiej prośby. Może wymyśliłbyś inne życzenie, które bardziej oddałoby chwałę niebios?
  Mężczyzna długo się zastanawiał i w końcu odrzekł:
Dobrze Panie Boże, w takim razie chciałbym rozumieć kobiety. Chciałbym, wiedzieć, co one czują w głębi duszy, co myślą, kiedy nie odzywają się do mnie, albo kiedy płaczą. O co, tak naprawdę im chodzi, kiedy na moje pytanie: co ci jest?... odpowiadają: a nic... I bardzo chciałbym wiedzieć jak mogę uczynić kobietę naprawdę szczęśliwą?
  Po kilku minutach ciszy Bóg odpowiedział:
- Chcesz dwa czy cztery pasy ruchu na tym moście?

W pierwszej chwili uśmiałem się serdecznie gdyż owa przypowieść w bardzo ciepły i dowcipny sposób potwierdzała tylko moje wcześniejsze wyobrażenie o olbrzymim skomplikowaniu duszy kobiecej, o jej zmienności. Potem wysłałem ją do przyjaciół, którzy najczęściej bardzo podobnie komentowali, iż dusza kobieca jest wielką niewiadomą, wielkim znakiem zapytania. Zmusiło mnie to do zastanowienia czy tak jest naprawdę?