"Możesz przyprowadzić konia do wody, ale dopiero jeśli przekonasz go, aby popływał na plecach - coś osiągnąłeś"


Próbuję znaleźć odpowiedzi na pytania dlaczego... i co jest tego przyczyną. Mówić o tym jest łatwo ale.... Znacie to z autopsji. Najlepsze rozwiązania znajdują się w nas samych, spróbujmy tylko popatrzeć na siebie z boku, bez emocji. Przeczytajcie a potem ........... Powodzenia

14 Paź 2006

Moje opowiadania, nie zawsze prawdziwe.

Chodząc bo blogach oraz czytając komentarze na mojej stronie spotkałem wiele ciekawych wypowiedzi na tematy dotyczące naszych notorycznie popełnianych błędów, czy to w sferze miłosnych uniesień i późniejszych konsekwencji z tego wynikających, czy też chociażby naszych codziennych, zwykłych problemów. Np. kłótni, których powodem często nie jest to co rzucamy sobie nawzajem w oczy ale wcześniejsze, mniej lub bardziej uzasadnione, narastanie agresji powodowanej najczęściej naszą nadpobudliwością lub żalem do całego świata, że coś, że ktoś, że innym to ... a nam nie, lub chociażby, że ktoś nas zawiódł, ktoś, bo my to oczywiście nikogo nigdy nie zawodzimy... itd. Zacząłem zastanawiać się dlaczego tak jest, dlaczego tak trudno nam czegoś się nauczyć. Czegoś, co mogłoby być dowodem na to, że nie dostaliśmy cudownej możliwości rozumowania, za karę. Wiedząc jednak, że sam sobie z tym problemem nie poradzę, postanowiłem zwrócić się o pomoc w rozwikłaniu tego dylematu do mojej jedynaczki, najczęściej chrapiącej spokojnie w jakimś trudno dostępnym kącie. Muszę powiedzieć, że szukałem dość długo, bo jak się okazuje uciekając przed nękającymi ją pytaniami  z mojej strony, schowała się za książki stojące na półce. Tego nie mogłem przewidzieć. W pewnym jednak momencie, prawie zrezygnowany, gdy chciałem już dać jej spokój, usłyszałem dziwne chrapnięcie dobiegajace właśnie z tamtej strony. Bojąc się o całość książek, czy przypadkiem jakaś mysz nie pozwala sobie za wiele i nie nadużywa mojej gościnności, odsunąłem szybko grubą encyklopedię i ...... zobaczyłem moje maleństwo leżące na boczku, z podkurczonymi nóżkami i łapką podłożoną pod główkę. Patrzyłem na nią nieco zdziwiony i z tego wszystkiego prawie zapomniałem już o co mi tak naprawdę chodziło. Niestety, ona, zdenerwowana takim nagłym przebudzeniem, przesłaniając łapką oczka przed wpadającym przez okno rażącym promieniem światła słonecznego warknęła z wyraźną pretensją w głosie:

- o co chodzi? Dlaczego nie dasz mi się spokojnie wyspać? Zawsze muszę być na twoje zawołanie. Uwierz mi,  staje się to już denerwujące. ..

08 Paź 2006

Moje opowiadania, nie zawsze prawdziwe.

Dzisiaj działo się ze mną coś nie tak. Nie wiedziałem co ze sobą zrobić. Kręciłem się w kółko ciągle coś gubiąc. Przekładałem różne rzeczy z miejsca na miejsce sam nie wiem po co, zupełnie bez sensu. W pewnym momencie zauważyłem jakąś dziwną lekkość, inną niż przedtem. Okazała się nią, wstyd się przyznać, pustka w mojej głowie. No tak, że też wcześniej o tym nie pomyślałem. Moja szara mała przyjaciółka kolejny raz wystawiła mnie do wiatru. Po pewnym czasie, gdy nie wracała zacząłem się nieco denerwować. Nigdy jeszcze nie zostawiała mnie na tak długo. Zacząłem więc szukać. Nie powiem, że trwało to krótko. Po jakimś czasie, nie mogąc odnaleźć jej w domu wpadłem na dziwny pomysł, aby poszukać jej na stryszku. Właściwie to tam nic nie ma, oczywiście oprócz moich starych książek częściowo nadgryzionych zębem czasu, a może myszy, porozwalanych po kątach. I co? Kurcze, wszystkiego mógłbym się spodziewać tylko nie tego. Zobaczyłem moje maleństwo, a właściwie jej nóżki wystające z gromady książek w kącie tego dziwnego, zapomnianego pomieszczenia. Niepokojąc się o jej stan, zajrzałem powoli w głąb tej sterty. W końcu nawet ona mogła nie wytrzymać takiej dozy kurzu. Co jak co, ale pilnowanie jej jest jedną z moich podstawowych powinności - pomyślałem. Odetchnąłem jednak z ulgą gdy zobaczyłem jak z wypiekami na twarzy, przyklejona noskiem do pożółkłej kartki pożera ją wzrokiem. Było to jakieś wydawnictwo techniczne sprzed lat, a dokładniej artykuł mówiący o wszechświecie i naszej roli w degradacji środowiska naturalnego na ziemi.

02 Paź 2006

Moje opowiadania, nie zawsze prawdziwe.

Opowiem Wam o tym, co spotkało mnie dzisiaj. Właściwie to sam nie wiem czy to się zdarzyło naprawdę, czy działo się tylko w mojej wyobraźni? Ale do rzeczy. W środku nocy obudził mnie jakiś dziwny niepokój. Otwieram oczy i nic, wszystko wokół jest w takim stanie, w jakim je wieczorem pozostawiłem tzn. w tak zwanym artystycznym nieładzie. Przez okno sączy się tylko delikatne światło księżyca. Już miałem przewrócić się na drugi bok i wpaść w morfeuszowe objęcia, gdy kątem oka zauważyłem coś malutkiego, siedzącego na brzegu tapczanu. Była to moja mała szara komórka podpierająca rączką główkę. Zdziwiłem się co nie co. Usiadłem więc obok i pytam: - co się dzieje, dlaczego nie śpisz? - Popatrzyła na mnie tak jakoś dziwnie a w oczkach pojawiło się coś, co mogło oznaczać żal, smutek a może zatroskanie tym co się wokół dzieje. A może też wszystko razem? Siedzieliśmy tak przez kilka minut, gdy nagle zaczęła cicho mówić.

- Wy ludzie, koniecznie chcecie zobaczyć to czego nie ma, zupełnie nie zauważając tego co jest, co was bezpośrednio dotyka. Potem oceniając to bardzo powierzchownie i bazując na własnych domysłach tworzycie przedziwne wizje ocen. Przyjmując je później jako, domniemane niestety, fakty doprowadzacie w efekcie do swoich mniejszych lub większych dramatów.
28 Wrz 2006

Moje opowiadania, nie zawsze prawdziwe.

Któregoś dnia, a było to jakiś czas temu, moja mała szara komórka, zdziwiona moją ciągłą bezczynnością, moją negacją własnej osobowości, a co za tym idzie również sensu działania, wyszła przed monitor, usiadła na klawiaturze i zakładając jedną nóżkę na drugą, patrząc na mnie z wyrzutem, zapytała:.... ..Czy Ty zdajesz sobie sprawę z tego co robisz? Swoim złym humorem, brakiem optymizmu zarażasz innych. Nieodwracalnie wyrzucasz dni z kalendarza swojego życia pozostawiając je nie zapisane, wykreślone z pamięci. Czy uważasz, że stać ciebie na taką rozrzutność, takie życiowe marnotrawstwo?

Popatrzyłem na nią zdziwiony, że nagle mnie zauważyła. Przecież zdarza mi się to co jakiś czas, prawie cyklicznie. Tyle tylko, że owe cykle są nierównomiernie rozrzucone w czasie a zdarzenia zróżnicowane w natężeniu.

 ......Zostaw mnie w spokoju, odpowiedziałem, muszę to przetrawić w sobie jak zły obiad. Poodbija mi się i przejdzie, spokojnie.

23 Wrz 2006

Moje opowiadania, nie zawsze prawdziwe.

Któregoś dnia, oglądając kolejną wesołą transmisję z obrad sejmu, przez moment zamyśliłem się. Przed oczami przebiegały mi różne wydarzenia z tym związane. Z reguły były one konsekwencją różnych w czasie, ale bardzo podobnych w treści spotkań sejmowych. Podobnych, bo właściwie były to kolejne kopie opisanego wcześniej telewizyjnego show, różniące się tylko w drobnych szczegółach. W całym tym rozgardiaszu, wybiło mi się jednak jedno zdarzenie, które spróbuję tu przytoczyć. A było to tak.

Pewnego pięknego poranka obudziło mnie dziwne stukanie. Otworzyłem oczy a tu, nie uwierzycie, tuż przede mną stoi mała szara komóreczka i przestępując z nóżki na nóżkę, pukając mnie w czoło, pokazuje łapką na telewizor. Przecieram oczy, patrzę i nic nadzwyczajnego tam nie widzę. Spiker telewizyjny czyta wiadomości czy jak kto woli news'y. Robi to dość beznamiętnie aczkolwiek z pewnym pośpiechem, starając się jak najszybciej zakończyć aby dorwać się do stojącej poza kamerami nieskończonej kawy, zanim któryś z kamerzystów mu jej nie dopije. Nic niezwykłego, dzień jak co dzień , dziennik jak dziennik. Zamknąłem oczy, ale w tym momencie poczułem silny ból w oku. Zerwałem się i popatrzyłem już nieco zdenerwowany. Moja komóreczka stała przede mną i machając łapkami wykrzyczała :

 ....... ty tu tylko śpisz i śpisz a w kraju dzieją się takie ważne rzeczy, przepraszam wydarzenia. Słuchaj co mówi ten pan na ekranie. No tak, oczywiście, przespałeś - dodała - i jak ma być w tym państwie dobrze jeżeli tacy jak ty, zamiast włączyć się w bieg wydarzeń tylko śpią. Wydaje się tobie, że wszystko samo się załatwi? Trzeba pilnować, kto ma nami kierować.