"Możesz przyprowadzić konia do wody, ale dopiero jeśli przekonasz go, aby popływał na plecach - coś osiągnąłeś"


Próbuję znaleźć odpowiedzi na pytania dlaczego... i co jest tego przyczyną. Mówić o tym jest łatwo ale.... Znacie to z autopsji. Najlepsze rozwiązania znajdują się w nas samych, spróbujmy tylko popatrzeć na siebie z boku, bez emocji. Przeczytajcie a potem ........... Powodzenia

23 Wrz 2006

Moje opowiadania, nie zawsze prawdziwe.

Któregoś dnia, oglądając kolejną wesołą transmisję z obrad sejmu, przez moment zamyśliłem się. Przed oczami przebiegały mi różne wydarzenia z tym związane. Z reguły były one konsekwencją różnych w czasie, ale bardzo podobnych w treści spotkań sejmowych. Podobnych, bo właściwie były to kolejne kopie opisanego wcześniej telewizyjnego show, różniące się tylko w drobnych szczegółach. W całym tym rozgardiaszu, wybiło mi się jednak jedno zdarzenie, które spróbuję tu przytoczyć. A było to tak.

Pewnego pięknego poranka obudziło mnie dziwne stukanie. Otworzyłem oczy a tu, nie uwierzycie, tuż przede mną stoi mała szara komóreczka i przestępując z nóżki na nóżkę, pukając mnie w czoło, pokazuje łapką na telewizor. Przecieram oczy, patrzę i nic nadzwyczajnego tam nie widzę. Spiker telewizyjny czyta wiadomości czy jak kto woli news'y. Robi to dość beznamiętnie aczkolwiek z pewnym pośpiechem, starając się jak najszybciej zakończyć aby dorwać się do stojącej poza kamerami nieskończonej kawy, zanim któryś z kamerzystów mu jej nie dopije. Nic niezwykłego, dzień jak co dzień , dziennik jak dziennik. Zamknąłem oczy, ale w tym momencie poczułem silny ból w oku. Zerwałem się i popatrzyłem już nieco zdenerwowany. Moja komóreczka stała przede mną i machając łapkami wykrzyczała :

 ....... ty tu tylko śpisz i śpisz a w kraju dzieją się takie ważne rzeczy, przepraszam wydarzenia. Słuchaj co mówi ten pan na ekranie. No tak, oczywiście, przespałeś - dodała - i jak ma być w tym państwie dobrze jeżeli tacy jak ty, zamiast włączyć się w bieg wydarzeń tylko śpią. Wydaje się tobie, że wszystko samo się załatwi? Trzeba pilnować, kto ma nami kierować.

21 Wrz 2006

Moje opowiadania, nie zawsze prawdziwe.

Obudziłem się dzisiaj raniutko, skoro świt, czyli jak zwykle około godziny jedenastej. Przetarłem oczy, przeciągnąłem się i czuję, że chyba moja szara komóreczka jeszcze sobie smacznie śpi. Z doświadczenia wiem, że w takich przypadkach nie powinno się drapać w głowę ani nastawiać głośno radia. Popatrzyłem więc tylko w okno, włączyłem pilotem telewizor, wyłączając głos i zacząłem oglądać jakiś program. Nie wiem co to było, ale jakiś pan wyszedł na mównicę i z wielkim przejęciem próbował przekonać, a może wytłumaczyć coś pustej sali, w kącie której snem sprawiedliwego, spał sobie nikomu nie przeszkadzający zmęczony jegomość. Co pewien czas kamera pokazywała jak nieszczęśnik opędzał się ręką od natrętnej muchy, której chyba pomyliły się pory roku i zamiast spać zakłócała tylko spokój innym.

12 Wrz 2006

Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował.

Najpierw, gwoli wyjaśnienia. Mam, w przeciwieństwie do innych, jedną szarą komórkę. Jako jedynaczkę traktuję ją z przymrużeniem oka. Wybaczam jej wszystkie moje osamotnienia, gdy ucieka mi z głowy, a ja chcąc nie chcąc, popełniam wtedy wiele głupstw. Zdarza mi się to coraz częściej. Ale tak to jest z jedynaczkami. Kochamy je ponad wszystko. Jeżeli ktoś nie wie, to powiem, że jest to takie małe, malutkie stworzonko na bardzo króciutkich nóżkach którymi bardzo szybko przebiera i nigdy nie wiadomo gdzie ją można w tym momencie w głowie znaleźć, ma za to dużą główkę, śmieszne filuterne oczka i wiecznie roześmianą buźkę. Czasami, nie wiadomo dlaczego, robię coś głupiego zupełnie odruchowo, nie zdając sobie sprawy z tego, że znowu mi wycięła jakiś numer i siedząc w kąciku trzyma się za brzuszek zanosząc się od śmiechu i zupełnie nie zwraca uwagi na fakt, że ja przez nią czerwienię się ze wstydu. Taka już z niej śmieszna istotka.

Któregoś dnia, moja szara komóreczka zapytała mnie: ....

- Dlaczego ostatnio chodzisz  taki nieswój, często zamyślony? Co się z tobą dzieje? Czy może jesteś chory?

Przez długi czas milczałem uważając, że moje problemy powinienem załatwiać sam. Jednak po pewnym czasie nie wytrzymałem i jąkając się zadałem jej, męczące mnie od dłuższego czasu, pytanie:

- W różnych blogach czytam o kolejnych rozczarowaniach, o związkach, które nie wytrzymały próby czasu, o zawiedzionych, zrezygnowanych młodych ludziach. To wygląda mi na epidemię, która przykleiła się do ludzi. Na ten temat pisałem już wiele razy w różnych formach, maglowałem to na różne sposoby. Za każdym razem wydawało mi się, że teraz już wiem, że znam prawidłową odpowiedź. I co? I nic. Jestem jeszcze głupszy niż byłem na początku. Powiedz mi dlaczego tak jest, skąd tyle wzajemnego niezrozumienia? Gdzie leży podstawowy błąd od którego zaczyna się wszystko psuć?....

10 Wrz 2006

Dla relaksu postanowiłem odkurzyć kilka postów (i dodać nowe) z życia mojej jedynej szarej komórki, która pozostała mi z pośród wielu innych. Może zaspała i dlatego nie uciekła z innymi, może zrobiło się jej żal? Nie wiem, ale jestem szczęśliwy, że ją mam. Ale do rzeczy........

Czy widzieliście dziewczynę i mysz, stojące naprzeciw siebie. Nie? No to zaraz zobaczycie. Faktycznie, trwało to ułamek sekundy, ale opis będzie trwał o wiele dłużej.

Siedziałem przy komputerze, jak zwykle zresztą. Próbowałem coś sklecić na kolejnego posta. Pisałem w Wordzie, w którym wybrałem sobie na animowanego Asystenta, kota. Taki sympatyczny, cieplutki, śmieszny zwierzaczek. Moja mała szara komóreczka droczyła się z nim, ganiając  po monitorze i chowając się do różnych folderów, udając kursor, schodząc do paska i naśladując ikonkę. Potem gdy się zbliżał, obwąchując wszystko, wyskakiwała nagle z ukrycia a on, ze zmierzwionym włosem, podskakiwał do góry odbijając się jednocześnie czterema łapkami z obłędem w oczkach. Miauczał przy tym przeraźliwie. W trakcie tej zabawy przestawiały mi się literki, mieszały się wykrzykniki ze znakami zapytania, kropki z przecinkami. Po prostu totalny bałagan. Nie mogłem skupić się nad tym co chciałem zrobić. W pewnym momencie, gdy kot siedział z jednej strony arkusza i nerwowo machał ogonkiem, zamiatając wszystko wokół a mój brzdąc z drugiej wysadzał swoją śmieszną główkę, usłyszeliśmy krzyk i pisk jednocześnie. Wyskoczyliśmy jak wyrzuceni z katapulty i przepychając się w drzwiach, co prawda maleństwo nie zajmuje dużo miejsca ale drzwi są przeraźliwie wąskie, wpadliśmy do kuchni. Kurcze, ludzie, takiego widoku nigdy jeszcze nie widziałem ale też i nigdy nie zapomnę.

03 Wrz 2006
Spotkałem się w życiu z dość przewrotnie traktowanym pojęciem funkcjonowania zjawiska prawdomówności i kłamstwa. W przeciwieństwie do pierwszego, drugie moim zdaniem, można spokojnie postopniować. Dlaczego? To proste. Całe nasze życie w różny sposób, jest poprzetykane małymi, nie czyniącymi nikomu krzywdy, oraz większymi i wielkimi kłamstwami. Poza tym w każdej naszej prawdzie, prawie zawsze można odnaleźć jakieś niedopowiedzenie, zmieniające jej obraz na taki, jakim my go widzimy lub też chcemy zobaczyć. Wniosek z tego prosty, nie może być ona prawdą obiektywną. W takim razie jak to nazwać, zafałszowaną prawdą czy może uświadomić sobie wreszcie wprost, w sposób, w jaki podsumowujemy innych, wytykając im drobne kłamstwa?