"Możesz przyprowadzić konia do wody, ale dopiero jeśli przekonasz go, aby popływał na plecach - coś osiągnąłeś"


Próbuję znaleźć odpowiedzi na pytania dlaczego... i co jest tego przyczyną. Mówić o tym jest łatwo ale.... Znacie to z autopsji. Najlepsze rozwiązania znajdują się w nas samych, spróbujmy tylko popatrzeć na siebie z boku, bez emocji. Przeczytajcie a potem ........... Powodzenia

02 Paź 2006

Moje opowiadania, nie zawsze prawdziwe.

Opowiem Wam o tym, co spotkało mnie dzisiaj. Właściwie to sam nie wiem czy to się zdarzyło naprawdę, czy działo się tylko w mojej wyobraźni? Ale do rzeczy. W środku nocy obudził mnie jakiś dziwny niepokój. Otwieram oczy i nic, wszystko wokół jest w takim stanie, w jakim je wieczorem pozostawiłem tzn. w tak zwanym artystycznym nieładzie. Przez okno sączy się tylko delikatne światło księżyca. Już miałem przewrócić się na drugi bok i wpaść w morfeuszowe objęcia, gdy kątem oka zauważyłem coś malutkiego, siedzącego na brzegu tapczanu. Była to moja mała szara komórka podpierająca rączką główkę. Zdziwiłem się co nie co. Usiadłem więc obok i pytam: - co się dzieje, dlaczego nie śpisz? - Popatrzyła na mnie tak jakoś dziwnie a w oczkach pojawiło się coś, co mogło oznaczać żal, smutek a może zatroskanie tym co się wokół dzieje. A może też wszystko razem? Siedzieliśmy tak przez kilka minut, gdy nagle zaczęła cicho mówić.

- Wy ludzie, koniecznie chcecie zobaczyć to czego nie ma, zupełnie nie zauważając tego co jest, co was bezpośrednio dotyka. Potem oceniając to bardzo powierzchownie i bazując na własnych domysłach tworzycie przedziwne wizje ocen. Przyjmując je później jako, domniemane niestety, fakty doprowadzacie w efekcie do swoich mniejszych lub większych dramatów.
28 Wrz 2006

Moje opowiadania, nie zawsze prawdziwe.

Któregoś dnia, a było to jakiś czas temu, moja mała szara komórka, zdziwiona moją ciągłą bezczynnością, moją negacją własnej osobowości, a co za tym idzie również sensu działania, wyszła przed monitor, usiadła na klawiaturze i zakładając jedną nóżkę na drugą, patrząc na mnie z wyrzutem, zapytała:.... ..Czy Ty zdajesz sobie sprawę z tego co robisz? Swoim złym humorem, brakiem optymizmu zarażasz innych. Nieodwracalnie wyrzucasz dni z kalendarza swojego życia pozostawiając je nie zapisane, wykreślone z pamięci. Czy uważasz, że stać ciebie na taką rozrzutność, takie życiowe marnotrawstwo?

Popatrzyłem na nią zdziwiony, że nagle mnie zauważyła. Przecież zdarza mi się to co jakiś czas, prawie cyklicznie. Tyle tylko, że owe cykle są nierównomiernie rozrzucone w czasie a zdarzenia zróżnicowane w natężeniu.

 ......Zostaw mnie w spokoju, odpowiedziałem, muszę to przetrawić w sobie jak zły obiad. Poodbija mi się i przejdzie, spokojnie.

23 Wrz 2006

Moje opowiadania, nie zawsze prawdziwe.

Któregoś dnia, oglądając kolejną wesołą transmisję z obrad sejmu, przez moment zamyśliłem się. Przed oczami przebiegały mi różne wydarzenia z tym związane. Z reguły były one konsekwencją różnych w czasie, ale bardzo podobnych w treści spotkań sejmowych. Podobnych, bo właściwie były to kolejne kopie opisanego wcześniej telewizyjnego show, różniące się tylko w drobnych szczegółach. W całym tym rozgardiaszu, wybiło mi się jednak jedno zdarzenie, które spróbuję tu przytoczyć. A było to tak.

Pewnego pięknego poranka obudziło mnie dziwne stukanie. Otworzyłem oczy a tu, nie uwierzycie, tuż przede mną stoi mała szara komóreczka i przestępując z nóżki na nóżkę, pukając mnie w czoło, pokazuje łapką na telewizor. Przecieram oczy, patrzę i nic nadzwyczajnego tam nie widzę. Spiker telewizyjny czyta wiadomości czy jak kto woli news'y. Robi to dość beznamiętnie aczkolwiek z pewnym pośpiechem, starając się jak najszybciej zakończyć aby dorwać się do stojącej poza kamerami nieskończonej kawy, zanim któryś z kamerzystów mu jej nie dopije. Nic niezwykłego, dzień jak co dzień , dziennik jak dziennik. Zamknąłem oczy, ale w tym momencie poczułem silny ból w oku. Zerwałem się i popatrzyłem już nieco zdenerwowany. Moja komóreczka stała przede mną i machając łapkami wykrzyczała :

 ....... ty tu tylko śpisz i śpisz a w kraju dzieją się takie ważne rzeczy, przepraszam wydarzenia. Słuchaj co mówi ten pan na ekranie. No tak, oczywiście, przespałeś - dodała - i jak ma być w tym państwie dobrze jeżeli tacy jak ty, zamiast włączyć się w bieg wydarzeń tylko śpią. Wydaje się tobie, że wszystko samo się załatwi? Trzeba pilnować, kto ma nami kierować.

21 Wrz 2006

Moje opowiadania, nie zawsze prawdziwe.

Obudziłem się dzisiaj raniutko, skoro świt, czyli jak zwykle około godziny jedenastej. Przetarłem oczy, przeciągnąłem się i czuję, że chyba moja szara komóreczka jeszcze sobie smacznie śpi. Z doświadczenia wiem, że w takich przypadkach nie powinno się drapać w głowę ani nastawiać głośno radia. Popatrzyłem więc tylko w okno, włączyłem pilotem telewizor, wyłączając głos i zacząłem oglądać jakiś program. Nie wiem co to było, ale jakiś pan wyszedł na mównicę i z wielkim przejęciem próbował przekonać, a może wytłumaczyć coś pustej sali, w kącie której snem sprawiedliwego, spał sobie nikomu nie przeszkadzający zmęczony jegomość. Co pewien czas kamera pokazywała jak nieszczęśnik opędzał się ręką od natrętnej muchy, której chyba pomyliły się pory roku i zamiast spać zakłócała tylko spokój innym.

12 Wrz 2006

Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował.

Najpierw, gwoli wyjaśnienia. Mam, w przeciwieństwie do innych, jedną szarą komórkę. Jako jedynaczkę traktuję ją z przymrużeniem oka. Wybaczam jej wszystkie moje osamotnienia, gdy ucieka mi z głowy, a ja chcąc nie chcąc, popełniam wtedy wiele głupstw. Zdarza mi się to coraz częściej. Ale tak to jest z jedynaczkami. Kochamy je ponad wszystko. Jeżeli ktoś nie wie, to powiem, że jest to takie małe, malutkie stworzonko na bardzo króciutkich nóżkach którymi bardzo szybko przebiera i nigdy nie wiadomo gdzie ją można w tym momencie w głowie znaleźć, ma za to dużą główkę, śmieszne filuterne oczka i wiecznie roześmianą buźkę. Czasami, nie wiadomo dlaczego, robię coś głupiego zupełnie odruchowo, nie zdając sobie sprawy z tego, że znowu mi wycięła jakiś numer i siedząc w kąciku trzyma się za brzuszek zanosząc się od śmiechu i zupełnie nie zwraca uwagi na fakt, że ja przez nią czerwienię się ze wstydu. Taka już z niej śmieszna istotka.

Któregoś dnia, moja szara komóreczka zapytała mnie: ....

- Dlaczego ostatnio chodzisz  taki nieswój, często zamyślony? Co się z tobą dzieje? Czy może jesteś chory?

Przez długi czas milczałem uważając, że moje problemy powinienem załatwiać sam. Jednak po pewnym czasie nie wytrzymałem i jąkając się zadałem jej, męczące mnie od dłuższego czasu, pytanie:

- W różnych blogach czytam o kolejnych rozczarowaniach, o związkach, które nie wytrzymały próby czasu, o zawiedzionych, zrezygnowanych młodych ludziach. To wygląda mi na epidemię, która przykleiła się do ludzi. Na ten temat pisałem już wiele razy w różnych formach, maglowałem to na różne sposoby. Za każdym razem wydawało mi się, że teraz już wiem, że znam prawidłową odpowiedź. I co? I nic. Jestem jeszcze głupszy niż byłem na początku. Powiedz mi dlaczego tak jest, skąd tyle wzajemnego niezrozumienia? Gdzie leży podstawowy błąd od którego zaczyna się wszystko psuć?....