"Możesz przyprowadzić konia do wody, ale dopiero jeśli przekonasz go, aby popływał na plecach - coś osiągnąłeś"


Próbuję znaleźć odpowiedzi na pytania dlaczego... i co jest tego przyczyną. Mówić o tym jest łatwo ale.... Znacie to z autopsji. Najlepsze rozwiązania znajdują się w nas samych, spróbujmy tylko popatrzeć na siebie z boku, bez emocji. Przeczytajcie a potem ........... Powodzenia

28 Kwi 2007

Kurcze blade ale numer. "Ktoś" na swoim blogu wezwał mnie do odważnego pokazania siebie w niekoniecznie krzywym zwierciadle. Podejmuję rzuconą mi rękawicę i z własnej, nieprzymuszonej woli (?) po raz pierwszy jednym tchem, w mojej historii wyznaję co następuje, a więc:

 

23 Kwi 2007

To jak postrzegamy zdarzenia, jak opiniujemy innych zależy w dużej mierze od poznawanych tzw. faktów, od naszego do nich, mniej lub bardziej, emocjonalnego podejścia, od tego kto nam je przekazuje, w jaki sposób i w jakim momencie. Dlaczego zaznaczyłem tzw. faktów? To czego dowiadujemy się od środków przekazu bardzo rzadko jest pełnym obrazem zdarzenia. Najczęściej jest tylko jego małym wycinkiem, bardzo często podanym z odpowiednim uzupełniającym komentarzem ukierunkowującym naszą wrażliwość, nasze emocje, nasze myślenie. W ten sposób, między innymi, buduje się naszą świadomość. Bazując na emocjach drugiego człowieka i na jego łatwowierności, można ustawić go w wybranym przez nas kierunku. 

Dla przykładu zobaczmy jak to może wyglądać w naszej podstawowej komórce czyli w rodzinie. Pomiędzy partnerami są tarcia, jest rozbieżność interesów na tle których co jakiś czas wynikają sprzeczki, czyli jakże częste docieranie się charakterów. Tak przynajmniej powinno być to traktowane. A jak jest to oceniane przez innych?

 

Autor: Koszmarek Opublikowano w: Porady, kuchnia
22 Kwi 2007

Tajemnica szybkiego, ciemnego bigosu.

Jak gotować bigos, każdy chyba wie. Mogę tylko podpowiedzieć co zrobić, aby bigos po dwóch godzinach był bardzo podobny do gotowanego przez dwa dni. Przede wszystkim trzeba każdą pokrojoną porcję kapusty przed wrzuceniem do garnka, najpierw na dużej patelni pod przykryciem, przesmażyć na oleju z dodatkiem wyciśniętego lub granulowanego, niewielkiej ilości, czosnku. Smażyć tak, aby części brzegów skrojonej kapusty zabrązowiły się. Następnie wszystko przemieszać i zabrązowić  jeszcze trochę.  Nie trzeba podpalać wszystkiego, zepsułoby to potrawę i byłaby zbyt gorzka. Wyłożyć do garnka z wywarem lub gotowym bulionem rosołowym. Tak postępować z każdą następną porcją kapusty. Po dodaniu, zależnie od upodobania, kawałków różnych mięs i kiełbas oraz po doprawieniu do własnego smaku, dusić na małym ogniu, pod przykryciem przez dwie do trzech godzin. Pamiętajcie, dwie szczypty cukru na mały garnek podkreśli smak potrawy. Mniej więcej pół godziny przed zakończeniem dodać, zależnie od ilości kapusty, od pół do jednej puszki piwa. Doda to troszeczkę goryczki. Po tym czasie bigos, zależnie od wcześniejszego przysmażenia kapusty, nabierze pięknego, mniej lub bardziej brązowego koloru i delikatnej, miękkiej konsystencji. Jeżeli ktoś lubi można dodać też ciemnej zasmażki. To go zagęści i trochę złagodzi ogólny smak.

 

Smażenie ryb.

Aby ryby smażone soute, czyli tylko w mące nie przypalały się, należy do mąki pszennej dodać mąki kukurydzianej i dobrze wymieszać. Smażona ryba będzie miała ładny, brązowy kolor bez przykrych, przypalonych zabarwień.

 
Przygotowanie fasoli do zup.

To, że fasolę przed gotowaniem, należy namoczyć wrzucając ją na 12 godzin do gorącej przegotowanej wody, wie chyba każdy. Nie wszyscy jednak wiedzą, że wodę z namoczenia powinno się wylać ponieważ zawiera dużo czynnika gazotwórczego. W ten sposób ustrzeżemy się przez dolegliwymi wzdęciami żołądka.
Przesolona zupa.

Jeżeli zdarzy się nam przesolić zupę, to zamiast dolewać wody i rozrzedzać jej właściwy smak i konsystencję, należy wrzucić kilka surowych, obranych ziemniaków i gotować jeszcze przez ok. 20 minut. Następnie ziemniaki te wyjąć i wyrzucić.

.....ciąg dalszy nastąpi niebawem.

09 Kwi 2007
Próbując zrozumieć hipokryzję od zawsze siedzącą głęboko w nas, postanowiłem przeanalizować jej źródło, czyli moment zderzenia naszych zróżnicowanych prawd. Od dawna wiadomo, że każdy z nas żyje w dwóch światach, realnym i wirtualnym, inaczej mówiąc, wymyślonym. Świat realny kieruje się bezwzględnie twardymi, konkretnymi zasadami, uderzającymi bezpośrednio w nas lub w innych, wywołującymi nasze reakcje na siebie nawzajem. Świat wirtualny, który powinien być światem naszych, szukających prawdy przemyśleń, pozornie bardzo spokojny, pozwala nam na budowanie własnych, wygodnych prawd i zasad, w których to my najczęściej mamy rację, jesteśmy najlepsi, najmądrzejsi. W nim więc budujemy idealny swój obraz oraz obrazy innych, w najwygodniejszy dla nas sposób. Co najgorsze, to właśnie ten świat ma olbrzymi wpływ na to, jak odnosimy się do otoczenia i jak ono postrzega nas. Ale tego nie chcemy już zauważyć. Oba światy są zupełnie niezależne i tylko czasami zazębiają się, co w wyniku najczęściej daje różne w skutkach ustalenia lub zmianę naszych zapatrywań. Jednym słowem posiadamy dwie osobowości. Na naszą osobowość wirtualną duży wpływ mają emocje, grając na nich można diametralnie zmieniać nasze punkty widzenia. Co to wszystko ma wspólnego z hipokryzją? Już mówię.
03 Kwi 2007

(Co jakiś czas, dla urozmaicenia będę wrzucał jakiś wyjęty z archiwum wiersz na pierwszą stronę)

Jak gra nie dograna, przedwcześnie skończona,
Coś się rozpłynęło, po prostu, banalnie.
Zagubiona struna niebacznie trącona,
Byłaś, czy nie byłaś? - dręczące pytanie.

Coraz trudniej myśleć, obraz się zaciera,
Co w tym prawdą było, co tylko kłamaniem?
Spokojnie, powoli coś we mnie zamiera,
Byłaś, czy nie byłaś? - powraca pytanie.

Jeśli mnie ktoś spyta kiedyś, jak to było,
Czy pamiętam jeszcze serca kołatanie?
Nie wiem czy odpowiem co za tym się kryło,
Byłaś, czy nie byłaś? - pytaniem zostanie.