"Możesz przyprowadzić konia do wody, ale dopiero jeśli przekonasz go, aby popływał na plecach - coś osiągnąłeś"


Próbuję znaleźć odpowiedzi na pytania dlaczego... i co jest tego przyczyną. Mówić o tym jest łatwo ale.... Znacie to z autopsji. Najlepsze rozwiązania znajdują się w nas samych, spróbujmy tylko popatrzeć na siebie z boku, bez emocji. Przeczytajcie a potem ........... Powodzenia

03 Mar 2018

No cóż, zachowujemy się jak mieszkańcy Troi którzy pozwolili wprowadzić do miasta konia trojańskiego z grekami w środku. I to był ich koniec. Czymś takim właśnie są zmuszani do emigracji do nas muzułmanie. Ten exodus islamistów jest wyraźnie zaplanowany i skutecznie realizowany przez ekstremistów muzułmańskich. Jeszcze nigdy się nie zdarzyło aby takie ilości ludności w tak krótkim czasie całymi rodzinami uciekały z własnych krajów. Jednocześnie doskonale wiemy jaką siłą w tej ukrytej wojnie może być religia. Umiejętnie zastosowana działać może „cuda”. W rękach pazernych władców potrafi ona bardzo skutecznie panować nad ludzkimi umysłami „… co widać, co słychać, co czuć…” – jak śpiewał Kuba Sienkiewicz.

Coś takiego było już w wieku XI – XIII. To chrześcijańscy krzyżowcy najeżdżali na kraje muzułmańskie, ale zupełnie inne były tego powody (przynajmniej oficjalnie). Nie jestem przeciwnikiem żadnej religii ani muzułmańskiej ani też żadnej innej. Każdy człowiek ma prawo wierzyć to co chce, co uważa za słuszne. Jest tylko jeden podstawowy warunek, nie może być ona agresywna. W tym przypadku niestety taką ona jest i jej wyznawcy nie zapraszani wyczuwając naszą słabość wciskają się do naszych krajów. Podejrzewam, że w pewnym momencie oddolnie odrodzi się ruch nacjonalistyczny i zacznie się ogólna rzeż. Obym się mylił, ale tego właśnie się bardzo boję….

26 Lut 2018

Religia na świecie, oczywiście mocno uogólniając , najczęściej jest tylko narzędziem którym w różny sposób posługują się żądni władzy uzurpatorzy. W ten sposób wymuszają oni bezgraniczne posłuszeństwo wmawiając, że śmierć w imię boga jest bramą do „raju niebieskiego” w którym na każdego z nich czeka, między innymi, mnóstwo cudownych niewiast. W ten sposób strach przed śmiercią praktycznie niwelują do zera, pozostawiając „pewność” przyszłego rajskiego szczęścia. Z tego co wiem to chyba nie ma na świecie takiej religii, która nakazywałaby pozbawiania życia „niewierzących”

19 Lut 2018

Często słyszy się, że ktoś, kto nie poszedł do głosowania, nie powinien narzekać na rząd, bo jest sam sobie winien. Miał możliwość na dołożenie swojego głosu do wyboru innej opcji politycznej, ale tej szansy nie wykorzystał. Wniosek? Jest bierny i powinien dalej siedzieć cicho. Powstaje pytanie. Co mieli zrobić ci, którzy nie znaleźli żadnej uczciwej, ba, w miarę uczciwej partii politycznej na którą mogliby zagłosować i nie mieli w ten sposób też żadnej alternatywy, żadnego wyboru, nawet tego przysłowiowego mniejszego zła? Co w takim przypadku daje pójście do urny wyborczej? Delikatnie mówi się o braku zaufania do polityków, bo to ładniej brzmi, jednak rzeczywistość jest bardziej brutalna. 

16 Lut 2018

Obserwując to co dzieje się wokół nas, gdy rzucane są wielkie, wręcz rewolucyjne hasła i obietnice bez pokrycia, spróbowałem zastanowić się nad znaczeniem jednego ze sztandarowych w polityce określeń, a mianowicie słowa ...sprawiedliwość. Używamy go na co dzień i wydaje się nam, że potrafimy go określić. Ale przecież każdy z nas rozumie je, troszeczkę albo i nie tylko troszeczkę, inaczej. Co innego prawo. Tu przynajmniej wiadomo o co chodzi i np. jedna z Encyklopedii Powszechnych PWN precyzuje to określenie tak, cytuję: „ Prawo - ogół usankcjonowanych przymusem państwowym norm (przepisów), które regulują stosunki między ludźmi w sposób odpowiadający interesom klasy panującej w danym państwie” – koniec cytatu. Podkreśliłbym tu zwrot .... odpowiadający interesom klasy panującej.... No cóż, komuny już nie ma, a więc nie dotyczy to już nas wszystkich. Reszta jest czytelna i jasna. Nic dodać nic ująć, to przynajmniej jest powiedziane wprost, co, komu i dlaczego. Jak jednak do tego ma się sprawiedliwość? Przy takim określeniu prawa muszę powiedzieć, że co najmniej dziwnie, bo ta rozumiana przez nas i ta dyktowana prawem mają się do siebie nijak. A przecież przed prawem powinniśmy być równi, przynajmniej zgodnie z głoszonymi hasłami i co jakiś czas zmienianą konstytucją. A czy tak jest? Czy wszyscy jesteśmy tak samo traktowani? O niespójnych, nieżyciowych, nie sprawdzających się na co dzień normach naszego prawa opierających się właśnie na źle rozumianej wolności demokratycznej, na tym że przestępca ma tyle samo praw ile ma jego ofiara, o tym że jest to określane jako humanitarne, nie będę pisał. Bo zaraz znajdzie się ktoś z elementarnym pytaniem, a skąd wiem że ten ktoś jest przestępcą? Przecież zgodnie z prawem aby to stwierdzić należy najpierw mu to udowodnić. Pragnę więc zaznaczyć, że używając określenia przestępca mam na myśli takiego, o którym bezspornie wiemy że nim jest, zanim któryś z adwokatów, wykorzystując luki prawne, udowodni po raz nie wiem który, że właśnie ofiara jest przestępcą. No bo jak nazwać kogoś kto włamuje się do naszego domu, czy też napada na nas na ulicy? Prawo interpretowane nie powinno być prawem obowiązującym. 

11 Lut 2018

Dawno nie pisałem o mojej jedynaczce, jedynej szarej komórce jaką posiadam. Otóż, nie dalej jak wczoraj, moja milusińska wycięła mi kolejny numer.

A więc wstałem rano, jak zwykle, czyli około godziny dziesiątej i od razu zauważyłem jakąś dziwną lekkość w głowie. Zajrzałem tam i nie mogłem znaleźć mojej jedynaczki. W końcu po długich poszukiwaniach zauważyłem ją śpiącą w kąciku z łapkami pod główką. Wyszedłem więc cichutko, aby nie obudzić śpiącego maleństwa, i spokojnie przeszedłem do codziennych, zwyczajowych porannych czynności. Na razie wszystko w porządku, pomyślałem, okazuje się, że mogę spokojnie dać sobie radę bez niej. Niestety, nie do końca, bo jak mówi porzekadło....gdy rozum śpi, to z człowiekiem dzieją się różne dziwne rzeczy, ze mną też nie było inaczej. Najpierw, nie patrząc na termometr za oknem a sugerując się pięknym słońcem, ubrałem się w koszulkę z krótkim rękawkiem, cienką bluzę i wyszedłem po zakupy. Po kilku minutach zawróciłem i włożyłem coś bardziej ciepłego. W sklepie stwierdziłem, iż pieniądze zostawiłem w domu w bluzie którą właśnie zmieniłem. Musiałem więc tuptać jeszcze raz, tym razem już pieniądze miałem ale zapomniałem znowu zajść do drugiego sklepu po mięso mielone, na kotlety. O tym jaki był mój humor wolę nie pisać bo byłoby to co najmniej nie cenzuralne. W domu zdecydowałem się obudzić „malucha” i poradzić się go co mam dzisiaj ugotować na obiad. Co się dzieje z maluchami których się nagle obudzi nie muszę pisać, wszyscy znamy to dobrze. U mnie było dokładnie tak samo.