"Możesz przyprowadzić konia do wody, ale dopiero jeśli przekonasz go, aby popływał na plecach - coś osiągnąłeś"


Próbuję znaleźć odpowiedzi na pytania dlaczego... i co jest tego przyczyną. Mówić o tym jest łatwo ale.... Znacie to z autopsji. Najlepsze rozwiązania znajdują się w nas samych, spróbujmy tylko popatrzeć na siebie z boku, bez emocji. Przeczytajcie a potem ........... Powodzenia

10 Maj 2018

Każdy ma własne życie za które kiedyś los go rozliczy. To fakt, i nic mi do tego co robią inni i dlaczego, ale gdy poruszamy temat na forum publicznym to uważam, że mam prawo wypowiedzieć również własne zdanie. Jakże często mylimy to, co podsuwa nam nasza wyobraźnia budując wirtualnie mniej lub bardziej cudowne wizje, z fizycznymi realiami naszego życia. I to, co jest wspaniałym wirtualnym przeżyciem przy późniejszym spotkaniu w realu, w zderzeniu ze smutną rzeczywistością, z naszą często bardzo upierdliwą fizycznością, nagle się nie sprawdza, staje w bolesnym wręcz konflikcie. Potem mówimy, że ten czy też ta, z internetu to cudowne objawienie w przeciwieństwie do naszego partnera czy partnerki. Błąd polega na tym, że obraz naszego życia, w olbrzymiej większości, budujemy na emocjach a nie na spokojnych, obiektywnych faktach. Jakby do tego nie podchodzić to wszystkie napotykane fakty przepuszczamy przez naszą emocjonalną maszynkę wyolbrzymiając w jedną lub w drugą stronę.

Podobne zdarzenie spotkało kiedyś również mnie i tak jak wielu z was, osobiście to przeżyłem. A więc na początku okres pełnej euforii, później naturalną koleją rzeczy zacząłem mylić fikcję z prawdą i własną fantazję porównywać z realiami codziennego życia oczywiście na niekorzyść tego ostatniego. Skutek wiadomy. Mogę więc teraz pisać, co prawda tylko subiektywnie, jednak opierając się na jakichś konkretach i skutkach. Oczywiście, że nie wszystko musi tak samo się rozwijać i podobnie kończyć. Jednak istnieje bardzo wielkie prawdopodobieństwo, że właśnie tak będzie.

04 Maj 2018

 

Żyć tylko wspomnieniami to jak być w wiecznej śpiączce.

Każdy z nas ma swoje stare kino. Od czasu do czasu zachodzimy do niego i zależnie od wyboru czy nastroju oglądamy odłożone na półkę mniej lub bardziej zakurzone filmy wspomnień cofając w ten sposób szybko mijający czas. Archiwa tych materiałów odłożone na półki z czasem starzeją się, o niektórych nawet coraz częściej zapominamy. Gdy więc po jakimś czasie staramy się do nich wrócić i zdejmujemy z tych mocno zakurzonych półek to okazuje się, że jakość ich często jest już trudna do dokładnego odtworzenia. Pojawiają się wtedy różne wątpliwości dotyczące wielu istotnych szczegółów.

Nierzadko zdarza się, że oglądając coś, co kiedyś budziło w nas subiektywnie negatywne emocje, dzisiaj postrzegamy w zupełnie innym, często wręcz nawet pozytywnym świetle. Dziwmy się wtedy, że daliśmy się ponieść naszemu EGO, że nie potrafiliśmy popatrzeć na to innym, spokojnym wzrokiem i nie krzywdzić w ten sposób kogoś, a w skutkach również i siebie.

Bywają też wspomnienia piękne, pozwalające nam na przeżywanie nostalgii ciepłej, przenoszące nas do czasów minionych dające w ten sposób chwile cichej radości nierzadko przyprawione łezką w oku. Wydaje mi się, że przede wszystkim zależy to od naszych wrażliwości i subtelności a nie od słabości, jak to niektórzy twierdzą.

30 Kwi 2018

Stereotyp mówiący, że mężczyzna to zawsze małe dziecko i chce tylko brać jest delikatnie mówiąc równie krzywdzący jak i nieprawdziwy. Posługując się takimi i podobnymi stereotypami najczęściej wytyczacie sobie drogę w złym kierunku, popełniacie błędy a potem wylewając morza łez szukacie odpowiedzi dlaczego tak się stało?

Nie twierdzę, że tak nie bywa. Owszem, zdarza się i to nawet nierzadko. Jednak na Waszym miejscu byłbym bardzo ostrożny w ferowaniu w takiej formie opinii szczególnie wtedy, gdy chcecie komuś pomóc w poszukiwaniu rozwiązania problemu. Jak wiadomo wina prawie zawsze leży gdzieś pomiędzy a nie tylko po jednej stronie.

Ja skierowałbym się raczej na wzajemne zachowania wobec siebie i tam szukałbym przyczyny. Ludzi poznaje się przez całe życie zależnie od sytuacji i otoczenia, przemijających lat, codziennych problemów z którymi muszą sobie jakoś radzić ...itd. Jesteśmy „stałozmienni” w naszych upodobaniach, odpornościach na niepowodzenia, w oczekiwaniach na nasze małe szczęścia często dyktowane „chwilą”. Skąd jednak możemy wiedzieć co się z nami dzieje, w jakim stopniu i w którym momencie zmieniamy się jeżeli nie potrafimy albo też nie chcemy, w miarę uczciwie i szczerze wyartykułować tego z siebie? Zamiast potraktować siebie nawzajem jak powierników naszych stale zmieniających się ukrytych słabości, oczekiwań, naszych drażliwości z ewentualnym, oczywiście w miarę możliwości wyjaśnieniem tego czyli pokazaniem jak bardzo jest to dla nas ważne, my zamykamy się w sobie, błędnie uważając że jeżeli kocha to powinien się domyślić i już. Uważam, że życie jest za krótkie aby marnować je na takie doświadczenia.

Moim zdaniem jednym z największych i najczęstszych popełnianych przez nas błędów jest ucieczka od szczerych, spokojnych, otwartych i koniecznie niewymuszonych rozmów otwierających nas wobec siebie nawzajem. My się jednak nie otwieramy, my zamykamy się w sobie tłumacząc to potem problemami dnia codziennego, tempem życia i czort wie jeszcze czym tylko dlatego, że życie zaczyna nas w jakimś sensie uwierać i męczyć. Tak przynajmniej to sobie tłumaczymy. Najczęściej umiemy tylko głośno narzekać a radości, szczególnie te wspólnie trafione, zdarzają się nam coraz rzadziej. Milczenie i wszelkie niedopowiedzenia oddalają zaś wzajemne, niewymuszone, szczere rozmowy zbliżają. Należy je jednak bardzo delikatnie prowokować i to w chwilach gdy jesteśmy nawzajem w miarę wyciszeni najlepiej zaczynając od tematu, który może w jakiś sposób kusić. W każdym przypadku zależnie od sytuacji może on być zupełnie inny.

O innych powodach dotyczących oziębłości uczuciowej w związkach pisałem już w innych komentarzach, a więc nie chcę się tutaj powielać bo i tak rozpisałem się za bardzo. Jednak temat jest zbyt ważny aby zbyć go jakimś lakonicznym stwierdzeniem. Oczywiście jest to tylko mój punkt widzenia i wcale nie zdziwiłbym się gdyby ktoś uważał zupełnie inaczej.

20 Kwi 2018

Sam jestem sobie winien. Niebacznie w tekście umieściłem stwierdzenie iż wiem dlaczego kobieta taką jest. Teraz muszę ponieść tego konsekwencję. Oczywiście wydaje mi się tylko że wiem, ale „słowo się rzekło kobyłka u płotu” jak twierdzi stare polskie porzekadło. A więc do rzeczy.

Siłę która stworzyła świat a na nim życie, niektórzy nazywają Matką Naturą, Bogiem czy np. Allahem, ja jednak dalej będę umownie używać określenia Stwórca. Tak więc ów Stwórca tworząc wspomniane wcześniej życie doszedł do wniosku, że powinno być ono podporządkowane pewnej zasadzie a mianowicie, kobieta powinna mieć mnóstwo Jego boskich cech, w związku z czym oczywiście w pewnym sensie być Jego następczynią na ziemi. A że sam cud dawania życia, dotyczy to oczywiście gatunku ludzkiego, otrzymała już po Nim, wymaga posiadania pewnych określonych cech osobistych takich jak między innymi - wrażliwość, zrozumienie, czułość i wielka miłość przede wszystkim do własnego dziecka chociaż nie tylko do własnego, których to cech jej osobowość potrzebuje jak powietrza tworzą one bowiem jej osobowość, jej boskość. Mężczyzna zaś stosownie do swojej roli. z samego założenia nie powinien być zbyt wrażliwym, jednak na swój sposób, oczywiście w pewnych granicach, powinien być jednak czułym i wyrozumiałym. Wynika to z kolei z jego roli polegającej na ochronie własnej rodziny, na zapewnieniu jej godziwych a przede wszystkim bezpiecznych warunków codziennej egzystencji. Jednak życie niesie z sobą mnóstwo niespodzianek. Tego tematu nie chcę tu dziś poruszać, a dotyczy on między innymi ogólnych warunków, które niesie nam tworzone przez nas owo codzienne życie, które sami sobie komplikujemy.

Jest to oczywiście bardzo subiektywny, ogólny zarys mojej oceny kobiet i mężczyzn. Wiem, życie bywa trudne, warunki wychowania oraz bytowania mamy różne i chociaż wszyscy dostaliśmy rozumy aby wprowadzić własne poprawki i przystosować się do nich, jednak nasza świadomość jest prawie w każdym przypadku inna i nie wszyscy przywiązujemy do niej taką samą wagę.

Mam nadzieję że tym razem odezwie się Was więcej, bo jeśli nie, to zamykam Koszmarka i będę miał z nim wreszcie „ święty spokój”.

19 Kwi 2018

Kobieta pachnie przede wszystkim uczuciem, wrażliwością, zmiennością nastrojów, ale te ostatnie, a dokładnie ich nasilenie zależy już tylko od tego, kto jest obok niej i na ile stara się ją zrozumieć. Poza tym kobieta pachnie słońcem gdy śpi, wiosną gdy się budzi, latem gdy rozkwita i jesienią gdy płacze. Zimą zamyka się w sobie i czeka na kolejne rozbudzenie. Kobieta jest ulotnym cieniem szczęścia, które może nas spotkać. Ulotnym, bo bardzo delikatnym, wrażliwym i czułym. Dlaczego taką jest właściwie już wiem, ale może nie tym razem, bo są to sprawy z innej bajki. Chociaż kobieta bajką nie jest, ale może nią być. Jednak to już zależy od szarych komórek mężczyzny, jego wrażliwości, jego męskiej czułości i spełnienia tego wszystkiego, czego ona od niego oczekuje.

Pozdrawiam serdecznie kobiety, o których na pewno wielu z nas marzy i życzę wszystkim bez wyjątku miłego tygodnia oraz spełnienia najskrytszych marzeń….