"Możesz przyprowadzić konia do wody, ale dopiero jeśli przekonasz go, aby popływał na plecach - coś osiągnąłeś"


Próbuję znaleźć odpowiedzi na pytania dlaczego... i co jest tego przyczyną. Mówić o tym jest łatwo ale.... Znacie to z autopsji. Najlepsze rozwiązania znajdują się w nas samych, spróbujmy tylko popatrzeć na siebie z boku, bez emocji. Przeczytajcie a potem ........... Powodzenia

Kłótnie, sprzeczki, złośliwości, czy jest to dobre rozwiązanie dla naszych problemów?

Opublikowano 18 kwiecień 2019 Autor: Opublikowano w: Mój punkt widzenia ... z życia brane

Wieczne posądzanie siebie o coś, co nie miało miejsca. „Rzucanie” w siebie słowami, które przede wszystkim mają boleć, psychicznie zabijać. Wymyślanie argumentów nieprawdziwych, nie mających żadnego odzwierciedlenia w rzeczywistości, ważne aby tylko dobrze, a więc ostro brzmiały, aby mocno zabolały. Czy to może być, albo inaczej, czy to jest zdrowym rozładowaniem narastających w związku konfliktów? A tak przecież przynajmniej twierdzą niektórzy znani psycholodzy. Rozumiem, że jest to sposób na rozładowanie naszego skumulowanego napięcia nerwowego, że jest to dla nas rodzaj naszego odreagowania. Jednak czy taki sposób nie jest jednocześnie tworzeniem nowych , kolejnych pokładów złych emocji w kimś, do kogo to wszystko kierujemy? Czy przypadkiem w ten sposób nie tworzymy samonakręcającej się spirali wzajemnej niechęci a z czasem i nienawiści? Przypomina mi to gorący garnek, który musimy gdzieś przenieść. I zamiast pomyśleć chwilę nad tym, jak to zrobić bezboleśnie a więc np. wziąć szmatkę aby nie poparzyć sobie rąk, z uporem staramy się przekazywać go sobie nawzajem. W ten sposób może i doniesiemy nieszczęsny garnek tam gdzie trzeba, ale przy tym oboje poparzymy sobie ręce. Taka jest nasza mądrość życiowa, przykre.

Skomentuj

*
*
*