Miłość, zazdrość i .....my

Opublikowano 05 styczeń 2019 Autor: Opublikowano w: Mój punkt widzenia ... z życia brane
Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Najpierw spróbujmy dokładniej określić uczucie miłości, nie mylmy go z zauroczeniem lub pożądaniem. Nie zagłębiając się w szczegóły, bo u różnych ludzi bywają one zupełnie różne, Miłość cechuje się absolutnym zaufaniem do drugiej osoby, bezwzględną chęcią bycia z tą osobą na dobre i na złe, znajdowaniem własnej radości w jej szczęściu.

Praktycznie, jest to udane wcielenie się, zespolenie obu dusz w jedności i wtedy jedno żyje szczęściem i problemami drugiego, przeżywa je tak samo i cierpi podobnie z tym jednak że z powodu pewnego dystansu ma trochę większą odporność na ból i trochę trzeźwiej myśli ponieważ przejmuje wszystko pośrednio, wtórnie. Łatwiej wtedy ograniczyć własne emocje które przeszkadzają spokojnie spojrzeć na problem. Tyle w dużym skrócie. Spróbujmy skupić się na jednym warunku. Jest nim zaufanie. Nie wyobrażam sobie dwojga ludzi darzących się miłością ale, właśnie, bez wzajemnego zaufania. Nie jest to wtedy uczucie szczere, bo jeżeli kocham to ufam bardziej niż sobie i zrobię wszystko aby utwierdzić drugą stronę w przekonaniu że kocham, stąd kocham znaczy - ufam.

A jak się ma do tego zazdrość, mówmy o zazdrości przez duże "Z".

Zazdrość jest jak wirus. Atakuje i jeżeli nie obronimy się zaczyna nas powoli niszczyć. Niszczyć naszą miłość i nas samych. Niszczyć naszą psychikę. Zazdrość żywi się, między innymi, takimi uczuciami jak przyjaźń i miłość. Najpierw zaczynamy myśleć intensywnie nie przerywając ani na chwilę, to zaczyna nas opanowywać jak grypa. Potem zaczynamy drugą osobę ubezwłasnowolniać i traktować ją jak własność. Jest tylko nasza, niczyja więcej i bez względu na powody tej zazdrości całą sprawę bezwiednie niszczymy zamiast próbować ją ratować a przecież o uratowanie właśnie nam chodzi a nie o jej zniszczenie bo wtedy wystarczyłoby powiedzieć sobie po prostu ‑do widzenia" lub ‑żegnaj. Bardzo często powodem zazdrości jest utrata pewności siebie spowodowana, mniej lub bardziej, wyimaginowaną wizją osoby kochanej w sytuacji w której my zaczynamy czuć się zagrożeni, a co za tym idzie, nasz związek. Jest to wynikiem myślenia negatywnego w którym zatracamy się i które zaczyna nas powoli ale systematycznie niszczyć powodując ból nie do opisania. A najczęściej zaczyna się od podejrzenia które powinniśmy szybko wyjaśnić i uwierzyć, jeżeli sobie ufamy. Gdy przestajemy ufać zaczynamy używać presji psychicznej ( zazdrość) jako argumentu. Spójrzmy z boku na to. Kto lubi być szantażowany, zmuszany lub nawet ‑kłuty" podejrzeniami. Jeżeli nawet było to w jakimś stopniu zasadne to i tak nie uratujemy sprawy tylko ją bardziej pogrążymy w zatraceniu. Jeżeli chcemy coś wygrać to na pewno nie przymusem bo to może być tylko chwilowym, pyrrusowym zwycięstwem. W tym przypadku najlepiej sprawdziła by się szczera rozmowa, warunek że obie strony kochają się naprawdę a to było tylko chwilowe zatracenie. To się często zdarza i nie powinno się tego zaogniać, jeżeli nam naprawdę zależy na sobie nawzajem. A co się dzieje jeżeli podejrzenia są nieuzasadnione, powodowane skrzywieniem psychicznym gdy miłość przeradza się w ‑ tylko mój lub tylko moja, a w myślach  to najchętniej  ‑ odizolowałabym tę osobę od reszty świata i ‑ nie chciałbym aby  rozmawiał/-wiała z kimkolwiek beze mnie itp. itd. Wtedy doprowadzamy wywieraną presją, czyt. zazdrością, do niszczenia siebie, naszej miłości i wszystkich najbliższych nam osób.

Wniosek?  Zazdrość jest wrogiem miłości, żeruje na niej, niszczy ją dokładnie i systematycznie aż do skutku. A to wszystko rodzi się w naszej głowie i na naszą wyłączną prośbę, chociaż twierdzimy, że jest tylko konsekwencją zdarzeń i nie ważne że nie potrafimy wtedy udowodnić tak naprawdę niczego, ważne że my wiemy najlepiej.

Podsumowanie:  Panujmy na naszymi myślami i żyjmy długo i szczęśliwie. Nie wierzmy tym którzy twierdzą że generalnie pełne zaufanie jest naiwnością, głupotą i nie ma racji bytu w życiu. Tak twierdzą tylko ci którzy nigdy nie kochali i nie byli kochani tak naprawdę, bo jest to absolutnie podstawowy warunek do pełnej miłości. Nie starajmy się żyć w permanentnym zagrożeniu własnymi myślami a jeżeli już tak jest i nie możemy sobie z tym poradzić to lepiej powiedzmy sobie - do widzenia. Tak będzie lepiej.

 ‑ Miłość jest jednością dusz, rzadziej umysłów ale nigdy charakterów"

Ostatnio edytowany: sobota, 05 styczeń 2019 17:32
Koszmarek

Ostatnie wpisy autora Koszmarek

do góry