Wirtualny świat i .....my

Opublikowano 01 styczeń 2019 Autor: Opublikowano w: Mój punkt widzenia ... z życia brane
Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Internet jest przedłużeniem naszej wyobraźni, miejscem w którym mogą spokojnie krążyć nasze myśli, jest tym wspaniałym *kimś*, który spokojnie wysłucha nas nie przerywając w pół słowa, nie oceniając naszego wyglądu, wieku, statusu społecznego, wykształcenia etc. To wysłuchanie jest nam potrzebne jak powietrze. Jedynym warunkiem jest chęć szczerego wypowiedzenia się i posługiwanie się w miarę strawną treścią. Często pomaga to czytającym w rozwiązywaniu czy też w zrozumieniu własnych problemów. Uważam, że właściwy człowiek siedzi w środku nas a ciało jest tylko ubraniem, kombinezonem, kolczugą. Prawdziwego człowieka można podświadomie wyczuć ale nie zobaczyć. Ciało się nie uczy, ciało się tylko z czasem zużywa, starzeje w przeciwieństwie do człowieka, który z upływem czasu uczy się, nabywa doświadczenia.

Prawdą jest, że u różnych osobników różnie to bywa ale sam fakt jest niezaprzeczalny. Szukając wartości drugiego człowieka szukamy jego wnętrza a nie ciała, które jest zmienne w czasie, iluzorycznie piękne przemijającym urokiem. I tutaj właśnie internet, który pozbawia nas naszej cielesności, nie fałszuje naszego obrazu pod warunkiem, że tego nie robimy rozmyślnie sami, kreując wirtualnie nasz wizerunek. Ale to już niestety ryzyko, które powinno być wcześniej wkalkulowane. Chociaż uważam, że o wiele większe ryzyko występuje przy poznawaniu się fizycznym, ponieważ łatwiej jest oszukać oczy zauroczając swoim wyglądem, nie zawsze szczerym zachowaniem, niż w świecie wirtualnym bazując tylko na rozmowach umysłów. A co dalej?

Intuicja powinna dyktować nam dalszy sposób postępowania, bo dobry wstęp już został zrobiony. Na pewno nie powinniśmy skakać do wody na głowę, nie upewniając przedtem się na ile jest głęboka. Pozostaje drugi , bardzo trudny etap poznawania fizyczności człowieka. Trudny, bo mamy już jego utworzony wcześniej w naszej wyobraźni wirtualny obraz, bo poznaliśmy przez, mam nadzieję, dość długi okres jego wnętrze a przynajmniej jego część, jego zalety, słabości i wady. Oczywiście też nie wszystkie, bo cechy te dokładniej poznaje się dopiero po latach wspólnego pożycia. Tym nie mniej takie rzeczy możemy spokojnie wyczytać, często pomiędzy wierszami, z wirtualnie przekazywanych nam treści. Tego nie da się skrzętnie przez dłuższy czas ukrywać, nie da się zupełnie panować nad sobą emocjonalnie, chyba że rozmowa z kimś polega na wymianie monosylabowej. W trakcie wirtualnego poznawania się nic nam nie grozi natomiast przy poznawaniu fizycznym musimy zachować koniecznie bezpieczny dystans, ograniczony stopień zaufania, reszta to już wspomniana wcześniej intuicja przy nakładaniu fizycznej korekty.

A co się dzieje jeżeli nie oczekujemy poznania fizycznego? No cóż, pozostaje nam wiele wspaniałych wirtualnych przyjaźni, które niejednokrotnie pomagają w przetrwaniu trudnych chwil, w rozwiązywaniu naszych problemów w ucieczce od samotności czy chociażby w wypełnianiu naszego życia różnego rodzaju złudzeniami. Przyjaźni, które często dzielą z nami smutki i radości i pozwalają nam zapomnieć że czas ucieka, że nawet lustro czasami marszczy się dziwnie i matowieje na nasz widok, że jesteśmy z różnych względów często już nie akceptowani przez otoczenie.

Taki jest, bardzo ogólnikowo ujęty, mój bardzo subiektywny punkt widzenia, a jak Wy to widzicie?

Koszmarek

Ostatnie wpisy autora Koszmarek

do góry