"Możesz przyprowadzić konia do wody, ale dopiero jeśli przekonasz go, aby popływał na plecach - coś osiągnąłeś"


Próbuję znaleźć odpowiedzi na pytania dlaczego... i co jest tego przyczyną. Mówić o tym jest łatwo ale.... Znacie to z autopsji. Najlepsze rozwiązania znajdują się w nas samych, spróbujmy tylko popatrzeć na siebie z boku, bez emocji. Przeczytajcie a potem ........... Powodzenia

Pytania i wątpliwości.....

Opublikowano 12 listopad 2018 Autor: Opublikowano w: Mój punkt widzenia ... z życia brane
Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Jak to jest z mniej lub bardziej osobistymi kontaktami w internecie, z naszymi rozmowami? Czy powinniśmy spokojnie rozmawiać z kim chcemy i jak chcemy, bo przecież to tylko wirtual? Czy też może powinniśmy takie kontakty traktować jak część zdarzeń w naszym życiu, zdarzeń istotnych, działających na nasze myśli, uczucia, emocje i pozostawiających tam swoje ślady? Dlaczego staramy się ukryć niektóre nasze spotkania wirtualne przed naszymi partnerami? Czy dlatego, że się ich boimy, czy tylko dla świętego spokoju ( to nasza wersja)? Dlaczego jest taki wielki brak zaufania w tej materii? Uważamy, że wszystko jest OK, jednak nasze drugie połowy mają co do tego wątpliwości. Jak to z tym jest?

Może ktoś mi szerzej wyjaśni, czy jest to tylko zabawa, czy trochę inna, chociaż czasami bezlitośnie brzemienna w skutkach, gra w życie? A jeżeli tak, to gdzie jest jej granica i czy jest możliwa do uchwycenia? Pytań jest wiele, ale może chociaż na niektóre z nich ktoś z Was pomoże mi znaleźć odpowiedź. Patrząc na to z jednego punktu widzenia dość łatwo ją znaleźć, ale patrząc na to szerzej odpowiedź wydaje się niemożliwa, bo zawsze znajdzie się jakieś ... ALE. Ciekawi mnie czy takie kontakty coś w Waszym życiu zmieniły? A jeżeli tak, to czy były to dobre zdarzenia, czy może nie? ...

Ostatnio edytowany: poniedziałek, 12 listopad 2018 11:36

Komentarze: 5

  • A skąd się wziął taki smutny komentarz? Przecież odpisujemy Ci zawsze.....Jeżeli kiedykolwiek stało się że nie odpisaliśmy to przepraszam i obiecujemy poprawę......

  •   aleale
    Link do komentarza aleale 19 listopad 2018

    no cóz.....bardzo bliskie były mi zawsze refleksje Latoji...z nimi w ciemno sie utożsamiam...z radoscia bym zabładziła na Twój blog...jesli chodzi o Koszmarka...przez tak długi czas nie uzyskałam odpowiedzi dlaczego ludzie...dlaczego ja ..kłamie..i w sumie ...wiem ,ze sie nie doczekam..jesli chodzi o mnie ..to rozumiem ,.. to wypalenie...na siłe nie ma sensu..sztucznie podtrzymywac....istnienie....K...troche sie przywiązałam...troche nałog... wchodzenie tutaj...ale da sie odzwyczaic...pozdrawiam ..

  •   Latoja

    Trudno mi doradzać Ci w tej sprawie. 18 osób przeczytało tekst, może osoby, które nie komentują jednak coś z Twojej strony wynoszą. No i mamy przecież naszą ulubioną komentatorkę, szkoda tylko, że tak rzadko się odzywa.

    Pozdrawiam.

  • Masz absolutną rację, każda ze stron buduje tę znajomość dla własnych potrzeb, zgodnie z własną wyobraźnią, własną fantazją. Budujemy wtedy obraz naszych oczekiwań nie zwracając uwagi na to na ile jest on zgodny z prawdą.
    Dopiero spotkanie fizyczne ukazuje nasze prawdziwe oblicze. Ale o tym piszę już w innych postach. Pozdrawiam cieplutko.
    Nie wiem czy warto dalej podtrzymywać istnienie Koszmarka. Praktycznie oprócz Ciebie nikt już się tu nie odzywa. A nasze przemyślenia możemy wymieniać przecież telefonicznie.

  •   Latoja

    Wirtualne znajomości wnoszą w nasze życie pewną jakość, nie przeceniałabym jednak ich wartości.
    W ten sposób poznajemy nowe osoby dość powierzchownie, na zasadzie akceptacji wspólnych zainteresowań, podobnych cech charakteru czy też pewnych wartości.
    Odkrywamy się jednak tylko do pewnego stopnia, bez głębszego wglądu w nasze życia.

    Bywa, że wirtualna znajomość prowadzi do spotkania w realnym życiu i dopiero wtedy, po pewnym czasie, możemy ocenić znaczenie tej znajomości dla naszego życia.

Skomentuj

*
*
*