Jesteśmy kowalami własnego życia ......

Opublikowano 07 lipiec 2018 Autor: Opublikowano w: Mój punkt widzenia ... z życia brane
Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Nasze związki będą takimi, jakimi je stworzymy. Prawdą jest też, że nie jest to zbyt łatwe, przynajmniej na początku. Jest bowiem tylko jedna właściwa droga. A mianowicie za wszelką cenę musimy nauczyć się rozmawiać a nie tylko ufać i wierzyć w to, że jeżeli ktoś nas kocha to się na pewno domyśli, że będzie dobrze, że to się na pewno nam uda. Związek nie jest tylko kwestią samej wiary. To codzienne, zjadanie przysłowiowego „worka soli”. To wspólne przeżycia, te dobre i te złe, to radzenie sobie z nimi, to wzajemnie budowane rozmowy wyjaśniające wszystkie niedopowiedzenia i niejasności, rozmowy nie pozostawiające czasu i miejsca na jakiekolwiek domysły.

Pokrewieństwo dusz to coś zupełnie innego niż pociągająca urokliwość ciał. My jednak, z uporem godnym lepszej sprawy, nie dajemy sobie szans, skupiając się przede wszystkim na tym drugim. Z jednej strony to też jest oczywiście potrzebne, bo tego wymaga od nas matka natura. Moim jednak zdaniem, należy się nam również coś cudownego od życia, a nie tylko samo przeżywanie go byle jak, otaczając się iluzjami.

To tak jak jedzenie. Jest ono podstawą naszego życia ale przecież nie jest jego sensem. Właśnie ten sens pozwalający nam na wzajemne, duchowe spełnienia się w sobie gubimy najczęściej w naszym codziennym zagonieniu, emocjonalnym zacietrzewieniu, a wreszcie w naszej wielkiej, egoistycznej niechęci zrozumienia czegokolwiek i pracy nad sobą. Najpierw trzeba coś zbudować aby potem cieszyć się tym ale pod jednym warunkiem, że dba się o to każdego dnia.

Zwróćcie uwagę na wymowę płynącą z przypowieści o biblijnej wieży Babel, której początek był bardzo obiecujący, ponieważ budujący ją ludzie mówili jednym językiem. Potem jednak gdy Stwórca pomieszał im języki uniemożliwiając jakiekolwiek porozumiewanie się owa wieża rozpadła się. Podobnie jest z naszymi związkami, z tą jednak różnicą, że my tylko na początku chcemy mówić jednym językiem, później każde z nas wraca do swojego. I pięknie zapowiadająca się budowa związku powoli zaczyna się rozpadać jak domek z kart.

Przemyślcie to. Bo dopóki związek jeszcze trwa, dopóty jest czas na naprawę całego zła, które w nas siedzi. Jednak bezwarunkowo muszą tego chcieć obie strony. Ponieważ tylko wtedy mogą udźwignąć wspólny ciężar pracy nad sobą. Jeżeli więc chcemy, a w to święcie wierzę, aby nasze związki były szczęśliwe, zacznijmy coraz częściej używać w nich cudownego spoiwa jakim są częste, spokojne, nie wymuszone rozmowy, aby wreszcie zacząć się nawzajem rozumieć i mówić jednym, wspólnym językiem, by go w ogóle w sobie stworzyć. Wbrew pozorom nasze charaktery są plastyczne i otwarte na zmiany. Ważne tylko aby nie podchodzić do tego egoistycznie i robić to delikatnie ukazując jednocześnie płynące z tego dla obu stron korzyści. Niestety, jak dotąd, to więcej jest wśród nas ślepych i głuchych analfabetów niż takich, którzy wiedzą jak przejść przez życie czytając je otwartą książką uczącą praktycznych, bo podstawowych dla nas, lekcji.

Wierzcie mi, naprawdę nasze związki są takimi, jakimi je sami sobie tworzymy. Musicie tylko coś w tym kierunku robić a nie tylko bezsensownie ufać, że jeżeli kwiat jest piękny, kolorowy i przyciąga nasz wzrok, to już na pewno nie jest trujący. Na tym właśnie polega rola pułapki, że jest pociągająca bo piękna i atrakcyjna. A szczęście? Ma je każdy jeżeli tylko uwierzy w to, że ma dość sił aby walczyć o swoje i wygrać. Dół sam się nie wykopie, dom sam się nie zbuduje. Życie to wieczna praca nad sobą i walka z przeciwnościami o swoje. Ale to już przecież wiecie.

 

 

Ostatnio edytowany: sobota, 07 lipiec 2018 10:44
Koszmarek

Ostatnie wpisy autora Koszmarek

do góry