×

Ostrzeżenie

JUser::_load: Nie można załadować danych użytkownika o ID: 1821.

Samotność i przyjaźń.......

Opublikowano 29 czerwiec 2018 Autor: Opublikowano w: Mój punkt widzenia ... z życia brane
Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Nie wszyscy potrafią np. wyżalić się do lustra czy tylko wypłakać w poduszkę. Ludzie, którzy czują się bardzo samotnie w tłumie otaczających ich innych ludzi, czy chociażby swoich bliskich (często zresztą tylko z racji pokrewieństwa), usiłują za wszelką cenę wykrzyczeć to z siebie. Nierzadko ekranem ich wynurzeń są strony internetowe. Jest to forma pokazania światu „ zobacz, jestem... zobacz jak mi jest źle” i wcale nie zawsze musi się to łączyć ze świadomą ekshibicją własnego nieszczęścia. Robią to niejako podświadomie, szukając chociażby chwilowej bliskości, usiłują w ten sposób zwrócić na siebie uwagę innych. Wiek tu rzadko gra jakąś rolę, chociaż oczywiście zdarza się to również ludziom starszym. Oni w większości, szczególnie w dzisiejszych czasach, czują się odsunięci, nie otrzymują ciepła tak bardzo im potrzebnego. Ja to nazywam, że są odstawieni na boczny tor.

Przyjaźń, to przede wszystkim pokrewieństwo dusz oraz podświadoma potrzeba wzajemnego oczekiwania i niesienia pomocy w chwilach trudnych, i chociażby właśnie dlatego nie da się jej wypracować. Ona musi zaistnieć sama. Jest to forma specyficznego, pozbawionego erotyki, uczucia, które w momentach potrzeby zaczyna żyć naszymi radościami i smutkami, naszymi szczęściami i nieszczęściami, problemami, kłopotami. Żyje uczestnicząc w nich bezpośrednio, uzupełniając nas i podtrzymując nas na duchu. Przyjaźń, podobnie do miłości, niesie jednak w sobie dużą odpowiedzialność, bo jest naszą łodzią ratunkową, bez której w trudnych chwilach ciężko byłoby nam utrzymać się na powierzchni życia. I co ciekawe, w przyjaźni, w przeciwieństwie do miłości, nie występuje również prawo wyłączności.

Uważam jednak, że przyjaźni nie da się tak do końca sprecyzować ani zakwalifikować. Zależnie od ludzi, od ich potrzeb i oczekiwań, od ich słabych punktów, które wypełnia, może mieć ona bardzo różne oblicza. I za każdym razem będzie prawdziwa, szczera chociaż już na pierwszy rzut oka, inna. Pozostaje pytanie, czy przyjaźń w tym sensie może pojawić się w wirtualu? Wydaje mi się, że tak. Ponieważ nie zwraca ona uwagi na naszą fizyczność, na wiek, na nasz status materialny. Jest tu nawet pewien istotny plus. Człowiek przeżywający jakiś kryzys czasami potrzebuje dotknięcia czyjejś ręki, co stwarza w nim większe poczucie jedności, poczucie swoistego bezpieczeństwa, bliskości. Tego w wirtualu nie ma, ale jest za to odwrócenie uwagi od wielkiego wewnętrznego napięcia, a przynajmniej złagodzenie go. Ponieważ gdy piszemy i czytamy, gdy patrząc na klawisze usiłujemy, w miarę czytelnie i dokładnie, jakoś wyrazić swoje problemy, to siłą rzeczy skupiamy się na tym, co robimy jednocześnie dużo mniej skupiając się we własnym bólu. Wyrzucając go z siebie, czujemy się lepiej, lżej. Z tym dziwnym, podświadomym przeświadczeniem, że ktoś właśnie przejął z nas część naszego bólu.

Koszmarek

Ostatnie wpisy autora Koszmarek

do góry