"Możesz przyprowadzić konia do wody, ale dopiero jeśli przekonasz go, aby popływał na plecach - coś osiągnąłeś"


Próbuję znaleźć odpowiedzi na pytania dlaczego... i co jest tego przyczyną. Mówić o tym jest łatwo ale.... Znacie to z autopsji. Najlepsze rozwiązania znajdują się w nas samych, spróbujmy tylko popatrzeć na siebie z boku, bez emocji. Przeczytajcie a potem ........... Powodzenia

Samotność i przyjaźń.......

Opublikowano 29 czerwiec 2018 Autor: Opublikowano w: Mój punkt widzenia ... z życia brane
Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Nie wszyscy potrafią np. wyżalić się do lustra czy tylko wypłakać w poduszkę. Ludzie, którzy czują się bardzo samotnie w tłumie otaczających ich innych ludzi, czy chociażby swoich bliskich (często zresztą tylko z racji pokrewieństwa), usiłują za wszelką cenę wykrzyczeć to z siebie. Nierzadko ekranem ich wynurzeń są strony internetowe. Jest to forma pokazania światu „ zobacz, jestem... zobacz jak mi jest źle” i wcale nie zawsze musi się to łączyć ze świadomą ekshibicją własnego nieszczęścia. Robią to niejako podświadomie, szukając chociażby chwilowej bliskości, usiłują w ten sposób zwrócić na siebie uwagę innych. Wiek tu rzadko gra jakąś rolę, chociaż oczywiście zdarza się to również ludziom starszym. Oni w większości, szczególnie w dzisiejszych czasach, czują się odsunięci, nie otrzymują ciepła tak bardzo im potrzebnego. Ja to nazywam, że są odstawieni na boczny tor.

Przyjaźń, to przede wszystkim pokrewieństwo dusz oraz podświadoma potrzeba wzajemnego oczekiwania i niesienia pomocy w chwilach trudnych, i chociażby właśnie dlatego nie da się jej wypracować. Ona musi zaistnieć sama. Jest to forma specyficznego, pozbawionego erotyki, uczucia, które w momentach potrzeby zaczyna żyć naszymi radościami i smutkami, naszymi szczęściami i nieszczęściami, problemami, kłopotami. Żyje uczestnicząc w nich bezpośrednio, uzupełniając nas i podtrzymując nas na duchu. Przyjaźń, podobnie do miłości, niesie jednak w sobie dużą odpowiedzialność, bo jest naszą łodzią ratunkową, bez której w trudnych chwilach ciężko byłoby nam utrzymać się na powierzchni życia. I co ciekawe, w przyjaźni, w przeciwieństwie do miłości, nie występuje również prawo wyłączności.

Uważam jednak, że przyjaźni nie da się tak do końca sprecyzować ani zakwalifikować. Zależnie od ludzi, od ich potrzeb i oczekiwań, od ich słabych punktów, które wypełnia, może mieć ona bardzo różne oblicza. I za każdym razem będzie prawdziwa, szczera chociaż już na pierwszy rzut oka, inna. Pozostaje pytanie, czy przyjaźń w tym sensie może pojawić się w wirtualu? Wydaje mi się, że tak. Ponieważ nie zwraca ona uwagi na naszą fizyczność, na wiek, na nasz status materialny. Jest tu nawet pewien istotny plus. Człowiek przeżywający jakiś kryzys czasami potrzebuje dotknięcia czyjejś ręki, co stwarza w nim większe poczucie jedności, poczucie swoistego bezpieczeństwa, bliskości. Tego w wirtualu nie ma, ale jest za to odwrócenie uwagi od wielkiego wewnętrznego napięcia, a przynajmniej złagodzenie go. Ponieważ gdy piszemy i czytamy, gdy patrząc na klawisze usiłujemy, w miarę czytelnie i dokładnie, jakoś wyrazić swoje problemy, to siłą rzeczy skupiamy się na tym, co robimy jednocześnie dużo mniej skupiając się we własnym bólu. Wyrzucając go z siebie, czujemy się lepiej, lżej. Z tym dziwnym, podświadomym przeświadczeniem, że ktoś właśnie przejął z nas część naszego bólu.

Komentarze: 7

  • Drogi Koszmarku

    Nie wiem co próbujesz insynuować. Mój przyjaciel ma żonę i rodzinę, z którą również jestem zaprzyjażniona. W stosunku do nikogo nie roszczę sobie żadnych praw wyłączności. Zresztą mój przyjaciel nigdy nie dał mi w żaden sposób do zrozumienia, że ma jakąś inną przyjaciółkę, co więcej znają go wszyscy moi znajomi i ja znam się z jego znajomymi. On nie wstydzi się naszych wspólnych zdjęć, bywało nawet tak, że głupi ludzie usiłowali posądzać nas o romans.

    To co nazywasz jakimś prawem wyłączności jest chyba z kolei Twoją fobią. Jeśli mi się coś nie podoba w zachowaniu przyjaciela po prostu mówię o tym otwarcie, a on albo przyznaje mi rację albo nie, ale wtedy wyjaśnia mi szczerze i otwarcie dlaczego jej nie mam. Nigdy mnie nie kłamie.

    Jeśli uważasz, że jakaś osoba wymaga od Ciebie zbyt dużo a tym samym rości sobie jakieś prawo wyłączności, widzę tylko dwa wyjścia. Albo zerwij z nią znajomość albo pomyśl dlaczego czuje się przez Ciebie niedoceniana tak bardzo, że aż robi Ci jakieś wyrzuty. Jeśli jednak będziesz patrzył na sprawę wyłącznie przez męskie ego, to na pewno nie zatrzymasz tej osoby przy sobie. Zresztą, odnoszę wrażenie, że na tym Ci akurat nie zależy.

    Sądzę, że powiedziałam już wszystko w tym temacie, myślę, że nie należy go tu dalej drążyć.

    A Ty, jakich masz przyjaciół?

  • I sprawa się wyjaśniła. Jak się okazuje jest to prostsze niż mi się wydawało. Ciekawe tylko czy zmieni się coś gdy przyjaciel Latoi wzbudzi podejrzenia, zaznaczam podejrzenia, łamiące uznawane przez nią zasady absolutnej wyłączności, bo o nich Latoja w swoim komentarzu niestety już nie wspomniała. Moim zdaniem w przeciwieństwie do przyjaźni miłość takie uczucie uznaje za jedno z głównych, wręcz podstawowych. Pozdrawiam cieplutko.

  •   Latoja

    Moje i Koszmarka pojmowanie przyjażni bardzo się od siebie różnią.

    Mam przyjaciela, który jest zawsze blisko, na którego mogę liczyć w każdej sytuacji, który wie, co sprawia mi przykrość i nie robi tego, który wie jak mnie rozbawić i kiedy potrzebuję by mnie przytulić. Na to samo zawsze może liczyć z mojej strony.

    Mam też bardzo serdeczną przyjaciółkę, która mimo iż jest daleko, każdego dnia daje mi odczuć swoją obecność i serdeczność. Kocham ją jak siostrę i żałuję, że mieszkamy daleko od siebie.

  • Oczywiście, chyba mamy przyjaciół. Piszę chyba bo nie nie mogę ręczyć za innych. Latoja ma bardzo dobre serce i pomaga wielu ludziom oraz oraz niemniej pomaga i to bardzo, zwierzakom. Wniosek z tego wypływa taki jak wcześniej napisałem.

  •   NickOKOK
    Link do komentarza NickOKOK 30 czerwiec 2018

    a jestescie? byliscie? przyjacielem,przyjaciółka?
    macie przyjaciela?/

  • Zgadzam się z Tobą, chociaż ująłbym to jednak trochę inaczej. Prawdziwa przyjaźń podobna do miłości pozbawiona jest jednak uczucia pożądania oraz praw do wyłączności. Prawdziwa przyjaźń absolutnie nie stara się emocjonalnie wpływać na charakter przyjaciela. Byłoby to bowiem zmienianiem go na swój obraz, dopasowywaniem do własnego charakteru. A to już nie mieści się w kategorii - prawdziwy przyjaciel. Kto postępuje inaczej nigdy nie był dla nikogo naprawdę prawdziwym przyjacielem.

  •   Latoja

    Prawdziwa przyjażń to miłość, ze wszystkimi jej przymiotami, pozbawiona pożądania. Kto tego nie rozumie nigdy nie był dla nikogo prawdziwym przyjacielem.

Skomentuj

*
*
*