Stare kino.....

Opublikowano 04 maj 2018 Autor: Opublikowano w: Mój punkt widzenia ... z życia brane
Oceń ten artykuł
(0 głosów)

 

Żyć tylko wspomnieniami to jak być w wiecznej śpiączce.

Każdy z nas ma swoje stare kino. Od czasu do czasu zachodzimy do niego i zależnie od wyboru czy nastroju oglądamy odłożone na półkę mniej lub bardziej zakurzone filmy wspomnień cofając w ten sposób szybko mijający czas. Archiwa tych materiałów odłożone na półki z czasem starzeją się, o niektórych nawet coraz częściej zapominamy. Gdy więc po jakimś czasie staramy się do nich wrócić i zdejmujemy z tych mocno zakurzonych półek to okazuje się, że jakość ich często jest już trudna do dokładnego odtworzenia. Pojawiają się wtedy różne wątpliwości dotyczące wielu istotnych szczegółów.

Nierzadko zdarza się, że oglądając coś, co kiedyś budziło w nas subiektywnie negatywne emocje, dzisiaj postrzegamy w zupełnie innym, często wręcz nawet pozytywnym świetle. Dziwmy się wtedy, że daliśmy się ponieść naszemu EGO, że nie potrafiliśmy popatrzeć na to innym, spokojnym wzrokiem i nie krzywdzić w ten sposób kogoś, a w skutkach również i siebie.

Bywają też wspomnienia piękne, pozwalające nam na przeżywanie nostalgii ciepłej, przenoszące nas do czasów minionych dające w ten sposób chwile cichej radości nierzadko przyprawione łezką w oku. Wydaje mi się, że przede wszystkim zależy to od naszych wrażliwości i subtelności a nie od słabości, jak to niektórzy twierdzą.

Taki właśnie etap jesiennej nostalgii dopadł mnie teraz. Wchodzę więc codziennie do mojego starego kina i oglądam to, co już minęło, co zmienił czas i to, co zmieniłem sam. Reakcje są różne, zależnie od chwili czy też od grubości pokrywającego wspominane zdarzenia, kurzu. Uważam jednak, że warto co jakiś czas, podkreślam, tylko co jakiś czas, poddać się takiej wspomnieniowej transformacji w czasie i złożyć kwiaty pamięci na śladach tego, co nas kiedyś spotkało, co dawało nam wtedy tyle radości i chęci do życia.

Niektórzy twierdzą, że jest to raczej jesienna depresja, która w związku z szarugową pogodą dopadła mnie i bawi się mną jak kot małą myszką w kącie. Ja jednak nie widzę tego aż tak czarno. I chociaż nie budzi to we mnie ataków radości ani śmiechu, to jednak zmusza do przemyśleń i pozwala przeżyć jeszcze raz coś, co było niewyobrażalnie piękne i w ten sposób rozsmakowywać się czasem minionym. Daje to wbrew pozorom, zastrzyk pozytywnej energii na resztę dnia, a to już coś.

A tęsknota? Oczywiście, że jest. Bo to ona właśnie dała mi abonament do naszego, starego kina. Tęsknota za kimś, za zdarzeniami, za minionym czasem. Najważniejsze w tym wszystkim jest to, aby jednak nie przesadzać i nie stać się chorobliwym kinomanem.

Koszmarek

Ostatnie wpisy autora Koszmarek

do góry