"Możesz przyprowadzić konia do wody, ale dopiero jeśli przekonasz go, aby popływał na plecach - coś osiągnąłeś"


Próbuję znaleźć odpowiedzi na pytania dlaczego... i co jest tego przyczyną. Mówić o tym jest łatwo ale.... Znacie to z autopsji. Najlepsze rozwiązania znajdują się w nas samych, spróbujmy tylko popatrzeć na siebie z boku, bez emocji. Przeczytajcie a potem ........... Powodzenia

Razem ale osobno .......

Opublikowano 30 kwiecień 2018 Autor: Opublikowano w: Mój punkt widzenia ... z życia brane
Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Stereotyp mówiący, że mężczyzna to zawsze małe dziecko i chce tylko brać jest delikatnie mówiąc równie krzywdzący jak i nieprawdziwy. Posługując się takimi i podobnymi stereotypami najczęściej wytyczacie sobie drogę w złym kierunku, popełniacie błędy a potem wylewając morza łez szukacie odpowiedzi dlaczego tak się stało?

Nie twierdzę, że tak nie bywa. Owszem, zdarza się i to nawet nierzadko. Jednak na Waszym miejscu byłbym bardzo ostrożny w ferowaniu w takiej formie opinii szczególnie wtedy, gdy chcecie komuś pomóc w poszukiwaniu rozwiązania problemu. Jak wiadomo wina prawie zawsze leży gdzieś pomiędzy a nie tylko po jednej stronie.

Ja skierowałbym się raczej na wzajemne zachowania wobec siebie i tam szukałbym przyczyny. Ludzi poznaje się przez całe życie zależnie od sytuacji i otoczenia, przemijających lat, codziennych problemów z którymi muszą sobie jakoś radzić ...itd. Jesteśmy „stałozmienni” w naszych upodobaniach, odpornościach na niepowodzenia, w oczekiwaniach na nasze małe szczęścia często dyktowane „chwilą”. Skąd jednak możemy wiedzieć co się z nami dzieje, w jakim stopniu i w którym momencie zmieniamy się jeżeli nie potrafimy albo też nie chcemy, w miarę uczciwie i szczerze wyartykułować tego z siebie? Zamiast potraktować siebie nawzajem jak powierników naszych stale zmieniających się ukrytych słabości, oczekiwań, naszych drażliwości z ewentualnym, oczywiście w miarę możliwości wyjaśnieniem tego czyli pokazaniem jak bardzo jest to dla nas ważne, my zamykamy się w sobie, błędnie uważając że jeżeli kocha to powinien się domyślić i już. Uważam, że życie jest za krótkie aby marnować je na takie doświadczenia.

Moim zdaniem jednym z największych i najczęstszych popełnianych przez nas błędów jest ucieczka od szczerych, spokojnych, otwartych i koniecznie niewymuszonych rozmów otwierających nas wobec siebie nawzajem. My się jednak nie otwieramy, my zamykamy się w sobie tłumacząc to potem problemami dnia codziennego, tempem życia i czort wie jeszcze czym tylko dlatego, że życie zaczyna nas w jakimś sensie uwierać i męczyć. Tak przynajmniej to sobie tłumaczymy. Najczęściej umiemy tylko głośno narzekać a radości, szczególnie te wspólnie trafione, zdarzają się nam coraz rzadziej. Milczenie i wszelkie niedopowiedzenia oddalają zaś wzajemne, niewymuszone, szczere rozmowy zbliżają. Należy je jednak bardzo delikatnie prowokować i to w chwilach gdy jesteśmy nawzajem w miarę wyciszeni najlepiej zaczynając od tematu, który może w jakiś sposób kusić. W każdym przypadku zależnie od sytuacji może on być zupełnie inny.

O innych powodach dotyczących oziębłości uczuciowej w związkach pisałem już w innych komentarzach, a więc nie chcę się tutaj powielać bo i tak rozpisałem się za bardzo. Jednak temat jest zbyt ważny aby zbyć go jakimś lakonicznym stwierdzeniem. Oczywiście jest to tylko mój punkt widzenia i wcale nie zdziwiłbym się gdyby ktoś uważał zupełnie inaczej.

PS. Moim skromnym zdaniem nadskakiwanie, narzucanie się czy też jak niektórzy twierdzą ewentualna oschłość w okazywaniu uczuć nie jest rozwiązaniem problemu. W takiej sytuacji możecie tylko bardziej ich rozpieścić czego oni na pewno niestety nie docenią. Mężczyzna z natury rzeczy jest zdobywcą a więc musi mieć też „chwile” niepewności. Moim zdaniem jest to gorsza droga aniżeli sprowokowanie go do ciepłych, szczerych rozmów dzięki którym może odczuć, że jest dla Was kimś najważniejszym dzięki któremu Wasze życie stało się realizacją wcześniejszych marzeń. Tyle że oni to muszą zrozumieć, a nie tylko usłyszeć. W Waszej tzw. „walce” musicie jednak posłużyć się własnymi rozsądkami aby doprowadzić sprawę do szczęśliwego zakończenia. Moim zdaniem nie powinni oni zauważyć Waszej determinacji.

Tak przynajmniej uważam.

Komentarze: 4

  • Masz rację, taka osoba nie może czuć się gorszą od innych dookoła. Nie to miałem na myśli, ale w sumie zgodziliśmy się co do sensu rozmów i wzajemnych zwierzeń partnerskich. Zmuszają nas one do pracy nad sobą jednocześnie budząc zaufanie partnerów/ -ek. Mamy przy tym wielką przewagę nad otoczeniem, które okłamuje siebie nawzajem w zawartych związkach.

  • Nie zrozumiałeś mnie. Nie piszę, że powinniśmy ukrywać swoje wady czy ograniczenia. Wręcz przeciwnie, również uważam, że należy być od początku spotkania sobą, nie udawać kogoś, kim się nie jest.
    Bez względu jednak na wszystko tkwią w nas lęki, poczucie mniejszej wartości i inne ograniczenia, które wpływają często nawet nieświadomie na nasze zachowanie. Reagujemy bardzo silnie na każdy przejaw zainteresowania partnera inną osobą, nawet gdy jest on wydumany. Przeczytaj dokładnie i spróbuj wgłębić się w sytuację takiej osoby, zrozumiesz, że nie może powiedzieć, że czuje się gorsza od każdej osoby w jej otoczeniu. Nawet gdyby partner starał się przeczyć, może tylko pogorszyć sytaucję.

  • Wynika z tego co napisałaś, że nie powinniśmy odkrywać swoich słabości charakterów, swoich wad, ograniczeń czy też blokad bo możemy zostać wyśmiani, wyszydzeni. Chociaż oczywiście bywa i tak jak piszesz, to jednak warto tego spróbować na początku samego związku aby nie mieć wyrzutów sumienia a w konsekwencji żalu do samego siebie, że tego nie zrobiliśmy. Uważam bowiem, że nie powinno się krzywdzić ludzi których się kocha i zgodnie z tym powinniśmy w miarę szczerze, powoli odkrywać przed nimi swoje słabości, swoje wady. Oczywiście nie wszystkie mogą bowiem znaleźć się wyjątki. Tak przynajmniej uważam. Jednak moim zdaniem już na początku każdego związku powinniśmy zaczynać mówić o naszych słabościach, czy ograniczeniach aby co chwilę nieprzyjemnie nie zaskakiwać naszych partnerów/ -ek. Jeżeli ktoś po poznaniu naszych wad będzie uważać ze może z nami pozostać na resztę życia to pięknie, nikogo później niczym nie zaskoczymy. Oczywiście powinniśmy dawkować taką spowiedź bardzo powoli, a już na pewno nie od razu i nie wszystko. Swoich wad nie powinniśmy się wstydzić ale z raczej nimi walczyć.
    No cóż, pomarzyć można, ale z drugiej strony czy tylko pomarzyć?

  • Zgadzam się z wszystkim co piszesz, jednak w sferze pobożnych życzeń. Ludzie to istoty ze swoimi lękami, ograniczeniami, blokadami i bolesnymi przejściami. Nie jest łatwo o nich myśleć a co dopiero pokazać kochanej osobie. Powstrzymuje nas lęk przed odrzuceniem, wyśmianiem, zbagatelizowaniem, lęk przed jeszcze większym bólem.
    Byłoby cudownie gdybyśmy mogli powiedzieć otwarcie drugiej osobie co czujemy, czego się boimy, dlaczego reagujemy tak a nie inaczej. Osoba o niskim poczuciu własnej wartości w każdym związku będzie czuła się zagrożona, będzie chciała wszystko kontrolować i nie przyzna, że czuje się gorsza, brzydsza, mniej wartościowa niż inni ludzie, bardzo często nawet sobie tego nie uświadamia, uruchamia mechanizmy obronne, które maskują prawdziwą postać rzeczy. Maskują przed nią samą.
    Osoba taka staje się wyczulona na każde słowo, gest, wszystko co mogłaby odczuć jako raniące.
    Człowiek zmienia się przez całe życie, w korzystnych dla siebie warunkach uświadamia sobie co jest przyczyną jego zachowania, dlaczego nie radzi sobie ze swoimi uczuciami, dlaczego je skrywa, odgradza się i ucieka. Dopiero wtedy może zacząć pracować nad sobą, pozwolić drugiej osobie poznać swe prawdziwe wnętrze, przestać bać się o swoje ego.
    Bywa i tak, że tych sprzyjających okoliczności nie ma, narasta siła mechanizmów obronnych, człowiek odgradza się od siebie i innych. Tworzy sobie własny mit i trzyma się go, za cenę każdego związku.
    Tak, byłoby pięknie otwarcie mówić o tym co nas boli, czego byśmy chcieli a co nam się nie podoba. Jest to zapewne dane długoletnim, kochającym się parom, które wiedzą, że już zawsze chcą być z tą drugą osobą, jednak jest to zjawisko bardzo rzadkie.

Skomentuj

*
*
*