"Możesz przyprowadzić konia do wody, ale dopiero jeśli przekonasz go, aby popływał na plecach - coś osiągnąłeś"


Próbuję znaleźć odpowiedzi na pytania dlaczego... i co jest tego przyczyną. Mówić o tym jest łatwo ale.... Znacie to z autopsji. Najlepsze rozwiązania znajdują się w nas samych, spróbujmy tylko popatrzeć na siebie z boku, bez emocji. Przeczytajcie a potem ........... Powodzenia

Kobieta - jaką jest ? - (jak ja to widzę)

Opublikowano 08 marzec 2018 Autor: Opublikowano w: Mój punkt widzenia ... z życia brane
Oceń ten artykuł
(0 głosów)

 

Święto kobiet, jedno z najpiękniejszych świąt które w ustanowił człowiek, które spowszedniało i tak naprawdę pozostało tylko hasło, echo jego pierwowzoru, jego źródła. No cóż, dobre i to. Może jednak właśnie dlatego przyszła mi do głowy taka dywagacja na ten temat. Chciałbym zrozumieć to, co powinno być dla nas jasne, a nie jest. Może ktoś też pomyśli i zastanowi się dlaczego coś nie układa się mu w życiu. Może ? Spróbujmy. Dajmy sobie szansę na zrozumienie własnych błędów i poprawę temperatury uczuć w związku.

Dziwna jest psychika ludzka. Rozsądek i serce (czytaj uczucia) są w niej odwiecznymi, zagorzałymi przeciwnikami. Aby je pogodzić trzeba zmusić się do nadludzkich wysiłków. I co najdziwniejsze, że potem człowiek nie jest z tego absolutnie zadowolony. Właściwie to stoi w punkcie wyjścia, tyle że tym razem już bez marzeń, bez uniesień, bez tego wszystkiego co daje radość życia. Zastanawiam się teraz czy lepiej żyć na pół gwizdka, czy też być egoistą i z pełną świadomością swoich wad, z którymi nie daje sobie rady, oszukiwać kochaną osobę , że się jest kimś innym, że mają przed sobą świetlaną, cudowną przyszłość, że będzie z nim najszczęśliwszą osobą na ziemi, że ....itd. ..itp.?

Można tu przytaczać wiele bardzo popularnych kłamstw którymi kierowani własnym egoizmem posługujemy się na co dzień. W takich momentach zapala mi się czerwona lampka przy haśle czy potrafimy tak naprawdę szczerze i prawdziwie kogoś kochać? Bo, przynajmniej moim zdaniem, kochać to znaczy pragnąć czyjegoś, a nie swojego, szczęścia. A to jest zasadniczą różnicą od tego co czynimy na co dzień. Mówimy, że kogoś kochamy bez pamięci (tak się to mówi) a chcemy przede wszystkim aby ten ktoś był przy nas, tylko i wyłącznie dla nas i tylko i wyłącznie był nami zainteresowany. Nie potrafimy pojąć, że kobieta to kwiat posiadający boskie cechy przede wszystkim dawania życia, który musi rosnąć w konkretnym środowisku, który trzeba odpowiednio pielęgnować aby cieszyła nas swoim urokiem i wdziękiem. Trzeba ją karmić szczerym, prawdziwym uczuciem. Tak ją stworzyła matka natura i żadne postępy cywilizacyjne tego w kobiecie nie zmienią.

Czy to znaczy, że kobieta jest zupełnie wolnym ptakiem? Oczywiście nie, jednak pomimo naszych zastrzeżeń jest ona tak jak wszyscy człowiekiem w jakimś stopniu wolnym, ale kierującym się pewnymi zasadami, z którymi powinniśmy się, niestety, pogodzić. Oczywiście ona też. Narzuca się teraz kolejne pytanie co to znaczy kobieta prawdziwa czy nie prawdziwa. Otóż, w moim pojęciu kobieta prawdziwa to oprócz płci,  kobieta posiadająca bez domieszki cech męskich takie cechy jak delikatność, subtelność, wrażliwość, czułość, kobieta szukająca uczucia  a nie tylko biologicznego pożądania, oczekująca opieki ze strony mężczyzny, zrozumienia złożoności jej osobowości ...itd. Jakże często przecież owo pożądanie mylimy z uczuciem miłości.

Bycie matką wymaga wielu innych cech osobowych niż może się zmieścić w rozumowaniu męskim. Zaraz ktoś mi zarzuci marzycielstwo zwariowanego romantyka, bo życie jest brutalne i zmusza do przewartościowania takich właśnie poglądów. Wiem, i to również jest prawdą, tyle że nie absolutną. Bo jeżeli się chce, to nawet w tych trudnych czasach, można w sobie zachować te bardzo ludzkie, naturalne, cudowne cechy. To tak jakby mówić, o czasach atomu, tsunami i innych anomalii pogodowych, że na świecie nie powinny już istnieć kwiaty, bo to nie miejsce i nie czasy dla nich. Niestety, ale moim zdaniem to przecież właśnie one dają nam szansę na bycie jeszcze w miarę normalnymi ludźmi, posiadającymi uczucia i jakąkolwiek wrażliwość i nie tylko chwilową uczuciowość. Przestańmy być zachłannymi robotami seksualnymi kierującymi się pożądaniem, a zacznijmy cieszyć się uczuciami, zacznijmy je w sobie nawzajem właściwie zauważać i doceniać, zacznijmy doceniać radość i spełnienie ludzi, których tak naprawdę kochamy a nie tylko instynktownie pożądamy.

Miałem szczęście dostąpić czegoś podobnego w moim życiu. Potraktowałem to, w pewnym momencie zgodnie z rozsądkiem, z tym co mi dyktowało moje uczucie i co z tego później wynikło, jaki wyciągnąłem z tego wniosek? Że są pewne granice w tym również wiekowe, których nie powinno się przekraczać. Tak dyktuje nam życie i niestety dobre obyczaje. O życiu trudno tu dyskutować bo tworzymy je my sami, natomiast o dobrych obyczajach można wiele mówić, ale to nie jest już mój temat. To kwestia poglądów, zresztą w każdym poszczególnym przypadku bardzo osobistych. I jeszcze jeden, a mianowicie, że w takich sytuacjach rozstanie bardziej boli niż można by się było tego spodziewać. Nawet wtedy, gdyśmy je sami świadomie sprowokowali.

I teraz najważniejsze. Szczęście, które z różnych powodów przestaje w życiu funkcjonować wprost, staje się często nagle nieszczęściem, przynajmniej dla jednej strony. Niczego po środku nie ma.

Dlaczego to piszę? Zastanówcie się nad tym co chcecie zrobić dla osoby którą kochacie (jeżeli naprawdę kochacie a nie tylko pożądacie) , bo może okazać się to dla Was w pewnym momencie bardzo bolesnym pociągnięciem. Może czasami faktycznie lepiej być egoistą i wykorzystywać drugą osobę do maksimum, nie myśląc w ogóle o tym co będzie z nią za kilka i więcej lat? Ale chyba tylko czasami i to w wyjątkowych przypadkach gdy oboje kierują się zasadą CARPE DIEM. Bo są i tacy.

Ale się rozpędziłem w swoich dywagacjach. Wiem, życie stawia nam takie pytania i daje odpowiedź każdego dnia. Ogólnie ujmując to brzmi ona tak: kijem tego kto nie pilnuje swego. Jednak czy taka konstatacja w takiej sytuacji kogoś zadowala? Bo mnie nie. Oczywiście patrzyłem na to od najgorszej strony, a nic nie musi być przecież aż tak czarne. Jednak pomimo wszystko czasami warto i o tym pomyśleć, no może nie aż tak negatywnie, tym nie mniej rozważyć to warto.

Uciekajcie od kierowania się tylko i wyłącznie rozsądkiem, tylko i wyłącznie dobrem drugiego człowieka. Może to i uczciwe, ale nie do końca, bo krzywdzimy w tym z kolei siebie. Bowiem czy to się nam podoba czy też nie, to pozbawiamy się w tym momencie wielkiej szansy na szczęśliwą resztę naszego życia. Oczywiście tylko szansy, bo wiele w tym jednak jeszcze nadal zależy od nas. Ja to już przeżyłem, a więc wiem co mówię. Czy teraz tego żałuję? Nie pytajcie, bo nie odpowiem. Natomiast na pytanie czy jestem z tego powodu szczęśliwy? Odpowiem szczerze - NIE. Jednak muszę wypić to piwo, które w tzw. imię wyższego dobra, świadomie nawarzyłem.

 

Chciałbym tu i teraz złożyć na Wasze ręce najlepsze, najcudowniejsze życzenia z okazji święta wszystkich Kobiet, wielu nie przemijających codziennych małych i dużych radości, spełnienia wszystkich marzeń, szczęścia, zdrowia całym Waszym rodzinom, mnóstwa życiowych osiągnięć oraz przynajmniej kilku szczerych, prawdziwych przyjaciół.

Ostatnio edytowany: czwartek, 08, marzec 2018 12:11

Komentarze: 14

  • do Latoi ...

    Widzę, że jesteśmy podobnego zdania. Pozostaje jednak pewna wątpliwość. Jak wprowadzić zrozumienie tego problemu w życie. Jak myślisz, czy gdyby zrozumienie tego problemu mogło mechanicznie wpłynąć w jakikolwiek, oczywiście pozytywny sposób na stan materialny zakładających rodziny ludzi to czy nie staraliby się oni własnym dzieciom spokojnie tego tłumaczyć i to już od małego dziecka? Wiem że to trudne, ale nie jest możliwe. Pierwsze kroki są najgorsze, potem pójdzie już coraz łatwiej. Oczywiście mocno uprościłem całą tę sprawę.
    Teraz pytanie czy pomoże to i problem nagle sam się rozwiąże? Moim zdaniem, nie. Tyle że na świecie będzie mniej nieszczęśliwych związków. Tak ja to przynajmniej rozumiem.

  • do Nick...

    Ujęłaś piękniej niż zrobiłby to poeta .. Kobiety naprawdę, takimi właśnie są .. nieodgadnione i to właśnie utwierdza we mnie twierdzenie że jesteście po prostu boskie . Można w Was znaleźć wszystko co zostało przez Stwórcę stworzone tak jak to piszesz. Może nie wszystkie, a już na pewno nie w takich samych proporcjach, jednak olbrzymia większość jest właśnie taka. Mówiąc precyzyjniej może być taką w każdej chwili.

    A tak Was opisał w swojej poezji J. Tuwim (cytat z poematu "EWA":

    ...A ze Pan Bóg ja stworzył, a szatan opętał,
    Jest więc odtąd na wieki i grzeszna, i święta,
    Zdradliwa i wierna, i dobra i zła,
    I rozkosz i rozpacz, i uśmiech i łza,
    I gołąb i żmija, i piołun i miód,
    I anioł i demon, i upiór i cud,
    I szczyt nad chmurami, i przepaść bez dna,
    Początek i koniec - kobieta, to ja!

    Luli, mój syneczku, luli, luli,
    Matka cię do piersi tuli, tuli,
    Choćbyś nawet cały świat przemierzył,
    Choćbyś nawet bezmiar szczęścia przeżył,
    Nikt ci nie zaśpiewa czulej: luli.

    Prośba do Ciebie ... Odzywaj się częściej, pięknie piszesz. Wydaje się mi że wiele możemy się od Ciebie i dzięki Tobie tu zrozumieć.

  • Do Nick...

    Bardzo podoba mi się Twój opis kobiecej natury, takie własnie jesteśmy, pełne sprzeczności, gotowe na każde poświęcenie ale też zawiedzione potrafimy miotać gromy. Zbyt często myśli i mówi się o nas stereotypami - albo anioły, matki Polki, wrażliwe i oddane albo pułapki czyhające na biednych facetów, żeby ich usidlić i obrać z pieniędzy. Oba te stereotypy są dla mnie nie do przyjęcia, nie da się kobiet wtłoczyć w żaden stereotyp. Równie denerwujące jest dla mnie sprowadzanie feminizmu do przejmowania przez kobiety męskich ról czy zawodów. Gdyby nie feministki, do dziś pewnie nie mogłybyśmy studiować, głosować w wyborach i byłybyśmy zdane na łaskę pana męża. Nie chodzi przecież o to by stać się mężczyzną, tylko o to by prawa obu płci były równe. Dawne sufrażystki wywalczyły to dla naszych babek, teraz my musimy dbać o prawa dla naszych córek, nie ujmując niczego mężczyźnie, który daje nam poczucie bezpieczeństwa.

  • Do Koszmarka

    To oczywiste, że kiedy minie pierwsze zauroczenie, kolejnym etapem związku powinna być dojrzała, oparta na zrozumieniu partnera miłość. Nie będzie jej jednak jeśli obie strony nie będą pracować nad wzajemnymi relacjami, wspólnie zmagać się z codziennością, opieką nad dziećmi itd. Jeśli obie strony będą nastawione na dobro partnera, nie musząc jednocześnie rezygnować z siebie samego, to zgoda, może zrodzić się piękna, prawdziwa, uszczęśliwiająca miłość. Jest jednak ten warunek - obie strony są jednakowo zaangażowane, bez tego nie będzie to miłość tylko przyzwyczajenie, wygoda, z jednej strony poświęcenie, z drugiej postawa nastawiona na branie. Po wielu latach związek jest raczej serdeczną przyjażnią, opartą na dobrej znajomości drugiej osoby, wspólnych wspomnieniach, wspólnie spędzanych radośnie chwil. Nie ma jednak zbyt dużo takich par, najczęściej ludzie zostają z sobą z przyzwyczajenia, wygody, ze względu na dzieci czy wspólny majątek, tolerując się ale nic więcej.

  •   Nick???
    Link do komentarza Nick??? 09 marzec 2018

    ile kobiet...tyle definicji....jesteśmy różne.. w każdej z nas płonie ogień zła..stać nas na nienawiść, zemstę, oszustwo, kłamstwo..potrafimy niszczyć..i budować..tworzyć..jesteśmy słabe i pełne agresji,bezczelności i arogancji..nienawidzimy i kochamy...i z warunkami i bez warunków...jesteśmy i prawdziwe i sztuczne..gramy i udajemy..i bezczelnie szczerze...jesteśmy pełne troski o osoby które są nam bliskie...pracujemy dla nich , radość i uśmiechy..i wtedy jesteśmy szczęśliwe..modlimy się...ufamy w dobra wolę każdego...innych...jasne mamy swoje marzenia, pragnienia,jesteśmy pełne miłości i seksu..ot życie...kwintesencja miłości...ostatnio oglądałam film..on normalny..ona normalna..miłość..normalnie piękna..pozdrawiam...a tytuł -zakazana zona

  • do Grażyny...

    Uszczęśliwiając drugą osobę wcale nie musimy z niczego rezygnować. Jest to bowiem tylko kwestią zrozumienia tego. Pierwszy wybór jest wyborem naszym i biologii. Po jakimś czasie działanie biologii w tym zakresie zanika. Dalej już sami powinniśmy zrozumieć co dało nam to niespotykane, spełnione właśnie szczęście. Jeżeli więc będziemy w dużym stopniu w miarę uszczęśliwiać drugą osobę to ona również zacznie nam odpłacać tym samym. Mamy wtedy szansę na sprawdzenie owej miłości. Ale tego w kilku słowach nie da się ująć.

  • Pisząc " kobieta prawdziwa " nie miałem na myśli jej fizyczności. Masz rację kobieta jest sobą zawsze. Tutaj nie może być mowy o różnicy prawdziwa czy nieprawdziwa. Zgadzam się z Tobą absolutnie. Definicji takiej chyba nie potrafiłbym stworzyć.
    Twierdzisz że nie istnieje miłość bezwarunkowa. Tu z Tobą zgodzić się nie mogę. Postarajmy się przez jakiś czas popatrzeć na swoich partnerów inaczej. Spróbujmy zrozumieć że seks jako zauroczenie w pewnym momencie może się skończyć i nasza szklanka wypełniona napojem miłosnym posłodzona nim może okazać się wcale nie tak urokliwa jak to się nam wydawało. Jeżeli jednak wystarczy to nam to cudownie. Podtekstowa pamięć doda nam tej radości chociaż w innej formie. Zaczniemy wtedy zauważać i doceniać inne dodatnie cechy naszych partnerów. Jeżeli więc obustronnie potrafimy w miarę to zrozumieć, to mamy dalszy ciąg pięknego, czystego uczucia jakim jest miłość.
    Praktycznie jednak, mechanicznie podchodząc do tego jest to, tak jak piszesz, niemożliwe. To zależy już przede wszystkim od nas samych. Tu biologia już nie działa i cudowne szaty z niej opadają ukazując nam gołą prawdę, która wcale nie musi być smutna ani szara. Jest po prostu inna.
    Jeżeli, jak piszesz, po wybudzeniu się przerazi nas to co nam się ukaże a my nie potrafimy zrozumieć i połączyć tych pięknie przeżytych cudownych chwil z tym co nagle ujrzeliśmy, to masz rację, nie ma co liczyć na cud i przemianę w sobie rozbudzonych dotąd uczuć. Tu miłość nagle się nie urodzi. Po prostu jej już nie będzie. To jednak zależy również od naszych charakterów i szarych komórek. Ale to już jest temat do szerszej rozmowy..

  • Uszczęśliwiając drugą osobę rezygnujemy z siebie.Być szczęśliwym z drugą osobą i uczestniczyć w jej szczęściu jest więcej.Dawać i brać.

  •   Nick?
    Link do komentarza Nick? 08 marzec 2018

    Mądre i piekne i miłe zyczenia... f dziekuje

  • Narzuca się teraz kolejne pytanie co to znaczy kobieta prawdziwa czy nie prawdziwa. Otóż, w moim pojęciu kobieta prawdziwa to oprócz płci, kobieta posiadająca bez domieszki cech męskich takie cechy jak delikatność, subtelność, wrażliwość, czułość, kobieta szukająca uczucia a nie tylko biologicznego pożądania, oczekująca opieki ze strony mężczyzny, zrozumienia złożoności jej osobowości ...itd.
    To Twoje słowa i o to mi właśnie chodzi, nie można powiedzieć, że kobieta jest prawdziwa albo nie. Można powiedzieć, że jest bardzo lub mało kobieca, ale nie można powiedzieć, że nie jest prawdziwą kobieta, której natura narzuciła nadmiar męskich hormonów. Nadal jest przecież kobietą, prawdziwą, choć może ma trochę mniej wdzięku. A i to jest kwestią gustu.

    Miłość, jako uczucie oczywiście istnieje, bez niej świat nie miałby prawa bytu, tylko na ile istnieje miłość bezwarunkowa? Tej nawet niektórzy rodzice nie potrafią dać dziecku, które nie spełnia ich wymagań a co dopiero obcy sobie ludzie. Kiedy chemia robi swoje, oczarowanie i pożądanie zbliżają do siebie ludzi, czy to miłość? Niby nie ale tylko w tym etapie, zakochania, jest bezwarunkowa. W tym etapie jesteśmy ślepi i głusi na wszystkie głosy mówiące o wadach ukochanej osoby, gotowi jesteśmy na każde szaleństwo, nawet na zagrożenie własnego czy cudzego życia. Ba, pomyśl o chłopaku, który zamordował swoich rodziców dla dziewczyny.

    Kiedy pożądanie mija, czar pryska, to wszystko co dalej jest już warunkowe. Wiemy już co nam w tej drugiej osobie nie odpowiada, znamy kwestie sporne, pierwsze wzajemne zawody. Jeśli jedna ze stron będzie mimo to okazywać niezmiennie miłość a nie otrzyma tego samego z drugiej strony, jej uczucie zacznie wygasać. Wzajemne pragnienie uszczęśliwiania drugiej osoby jest mitem, uszczęśliwiając drugą osobę rezygnujemy ze swoich planów, marzeń, w końcu zamiast chęci uszczęśliwiania zostanie nam tylko poczucie pustki i rozgoryczenie. W tym sensie miłość prawdziwa, bezwarunkowa nie jest możliwa- takie jest moje zdanie, co nie znaczy, że mam rację.

  • Miłość nie jest iluzją, chyba że nie masz w sobie ani trochę empatii. Nie rozumieć uczuć partnerów to brak możliwości wejścia w to uczucie, w jego rozumienie. Miłość rozumiana potocznie jest klasycznym pożądaniem, bardzo egoistycznym, osobistym, przedmiotowym potraktowaniem tego stanu. Inaczej mówiąc ? ja kocham Ciebie i jestem o Ciebie zazdrosny we wszystkim czym mogłabyś podzielić się z kimś innym, chociaż sam mogę traktować siebie i swoją prywatność z dużo większym luzem. Inaczej mówiąc, jeżeli chcemy aby zakwitła ona pełnym blaskiem to obie strony związku powinny zrozumieć że trzeba ją karmić wzajemnym dawaniem szczęścia przez obie strony związku jednocześnie na zasadzie ? ja czerpię swoje szczęście z uszczęśliwiania ciebie. Nie wiem czy jasno to napisałem, ale właśnie tak uważam.

  • Miłość? A może iluzją tylko jest? Płaczemy ze swego powodu,bo nie spełniły się nasze oczekiwania.

  • Nie zrozumiałaś mnie. Nie piszę że chcę aby takimi były kobiety, one w moim rozumieniu, w tym jak ja je widzę takimi właśnie są. Życie, w tym niestety również mężczyźni, wnoszą w nich pewne zmiany, jednak one same są między innymi właśnie takie (a ująłem ten opis bardzo ogólnikowo).
    Powinienem napisać również że prawdziwe szczęście można znaleźć tylko w dawaniu szczęścia osobie kochanej
    i żyć nim jak najdłużej. Wtedy dopiero można je w pełni docenić. Jednak trzeba to najpierw zrozumieć, pojąć no i oczywiście ZAPAMIĘTAĆ NA CAŁĄ RESZTĘ ŻYCIA !!!!!. Ten ostatni warunek jest absolutnie wymagany. Inaczej kwiat zwiędnie i w ogrodzie naszych uczuć pozostaną tylko wysuszone chwasty.

  • Bardzo ciekawy i wielowątkowy tekst. Jako, że jestem kobietą, muszę się odnieść do pewnych sprzeczności, które tu odnajduje. Piszesz, że dla Ciebie prawdziwa kobieta to istota piękna jak kwiat, subtelna, delikatna, wrażliwa, pełna opiekuńczych uczuć. Ja myślę, że nie można tak klasyfikować ani kobiet ani mężczyzn. Jest to po prostu stereotyp, każda kobieta jest prawdziwa, tak jak każdy człowiek jest prawdziwy. A co najlepsze, akurat nie taka kobieta, o której piszesz, ale jej przeciwieństwo ? kobieta sprytna, po trosze wamp, potrafi każdego z was owinąć sobie wokół palca. Mężczyżni chcą byśmy były jak te Ofelie, a z drugiej strony nie można im zbyt szybko pokazać uczucia, bo muszą "polować", są zdobywcami. Mądra kobieta powinna być zatem w pewnym sensie oszustką, która w danej chwili potrafi sprostać waszym wymaganiom, w życiu być zaradna, opiekuńcza, piękna i czuła, w sypialni być wampem, przed waszymi kolegami błyszczeć urodą i intelektem, umieć pogodzić obowiązki domowe z zawodowymi i do tego jeszcze bardzo o siebie dbać, mężczyźni zawsze będą oglądali się za młodszymi. Wiem, że zaprotestujesz ale taka jest twarda prawda o życiu kobiety.
    Piszesz o miłości prawdziwej, że nie krzywdzi, potrafi dać wolność, że kochanej osoby się nie oszukuje. A co to jest właściwie miłość prawdziwa? Taką widzę tylko miłość matki do dzieci, taką widzę tylko w oczach wiernego psa. Innej miłości prawdziwej nie ma. Zawsze będzie ona czymś podszyta, najpierw pożądaniem, póżniej rodzajem przyjaźni i wygody, czasem jakimś interesem. Bardziej skłonna jestem wierzyć, że powinowactwo dusz w związku platonicznym, w którym niczego się nie oczekuje, w którym wystarczy być.
    Co do Twojego wspomnienia pewnego związku, nie czuje się upoważniona do komentowania, przychodzi mi tylko do głowy jedna myśl, której ja zawsze się trzymam. To czy wejdziemy w jakiś związek, czy nie, jest wyłącznie naszym wyborem i mamy świadomość konsekwencji jakie ciągnie za sobą. Z tego powodu ja nigdy nie wejdę w związek z mężczyzną żonatym, choćbym płakała z miłości po nocach. Tak, bardzo łatwo poddać się miłości, tylko skutki bywają opłakane.

Skomentuj

*
*
*