"Możesz przyprowadzić konia do wody, ale dopiero jeśli przekonasz go, aby popływał na plecach - coś osiągnąłeś"


Próbuję znaleźć odpowiedzi na pytania dlaczego... i co jest tego przyczyną. Mówić o tym jest łatwo ale.... Znacie to z autopsji. Najlepsze rozwiązania znajdują się w nas samych, spróbujmy tylko popatrzeć na siebie z boku, bez emocji. Przeczytajcie a potem ........... Powodzenia

Jak to z tymi partiami bywa....

Opublikowano 19 luty 2018 Autor: Opublikowano w: Mój punkt widzenia ... z życia brane
Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Często słyszy się, że ktoś, kto nie poszedł do głosowania, nie powinien narzekać na rząd, bo jest sam sobie winien. Miał możliwość na dołożenie swojego głosu do wyboru innej opcji politycznej, ale tej szansy nie wykorzystał. Wniosek? Jest bierny i powinien dalej siedzieć cicho. Powstaje pytanie. Co mieli zrobić ci, którzy nie znaleźli żadnej uczciwej, ba, w miarę uczciwej partii politycznej na którą mogliby zagłosować i nie mieli w ten sposób też żadnej alternatywy, żadnego wyboru, nawet tego przysłowiowego mniejszego zła? Co w takim przypadku daje pójście do urny wyborczej? Delikatnie mówi się o braku zaufania do polityków, bo to ładniej brzmi, jednak rzeczywistość jest bardziej brutalna. 

Wszędzie rządzi prywata, pilnowanie własnych interesów, kreowanie mniej lub bardziej populistycznych wizerunków, brak zainteresowania rozwiązywaniem problemów społeczeństwa, traktowanie go przedmiotowo a nie podmiotowo, obietnice, hasła, jak najwięcej korzyści dla siebie już dziś a reszcie narodu, może kiedyś, jak dobrze pójdzie, bo transformacja, bo okres zmian i najgorsze, ustawianie prawa tak, że za popełniane błędy, za indolencję władzy nikt nie może pociągnąć ich do odpowiedzialności karnej. Chociaż nieprawda, bo najgorszym jest to, że nie widać nawet światełka poprawy na horyzoncie życia politycznego.

Muszę przyznać jednak, że zdarzają się też politycy starający się o zmianę takiego stanu rzeczy, ale niestety tylko zdarzają się i zaraz szybko znikają z aktywnej sceny politycznej, a to za mało ażeby cokolwiek zmienić na lepsze. Pozostaje więc nam tylko trwać i godzić się z faktem budowanym przez czasy, które wcale nie sami stworzyliśmy, jak to by niektórzy chcieli nazwać, ale które stworzyli inni wykorzystując naszą naiwność we wcześniejszych latach. Co widać, co słychać, co czuć, jak mówią słowa znanej piosenki. Wyprostujcie moje myślenie jeżeli nie mam racji, bo mam prawo jej nie mieć, mam prawo się mylić. Być może widzę tylko negatywy nie postrzegając przeważających pozytywów? Może jest to tylko wierzchołek góry lodowej, pod którym jest... no właśnie, co może się pod nim kryć?

 

Komentarze: 4

  • "To my tworzymy nasze najbliższe otoczenie.." - masz rację tak twierdząc. Dodam jeszcze, że nie tylko nasze najbliższe, te dalsze również. Jest tylko jeden problem. W tym całym "garnku mocno skwaśniałej zupy" ( czyt. skłóconego społeczeństwa ) jesteśmy jednym z jej składników a jej smak będzie taki czego będzie więcej. W międzyczasie to wszystko kwaśnieje i mamy to co mamy. W pewnym momencie wyłażą umiejętności "kucharzy", ich gusta, ich smaki i wtedy okazuje się że zupa nie jest do jedzenia. Tak też jest z nami i naszą elitą polityczną. Jak to zmienić i chociaż troszkę naprawić? Wprowadzić bezwarunkową odpowiedzialność karną za popełniane przez nich błędy, nie mogą być chronieni przed prawem i zlikwidować wiele innych dających im ochronę, przepisów. O uaktualnieniu Konstytucji nawet nie mówię, bo to, moim zdaniem, jest jasne.
    Jeżeli chodzi o nas, o nasze zaangażowanie to najpierw postarajmy się nauczyć żyć bez nienawiści i zazdrości o cokolwiek co mają inni a nie my, a później - zacznijmy spełniać nasze oczekiwania. Ktoś kiedyś powiedział " w jedności siła" i chyba o to by tu chodziło.
    Pozdrawiam cieplutko.

  • Do wyborów nie poszło ponad 50 % uprawnionych, poszedł jednak zdyscyplinowany elektorat jednej partii i tak 6 mln. głosów dało jednej partii pełnię rządów. Zawsze ktoś dojdzie do władzy, wybierając powinniśmy mieć w pamięci poprzednie poczynania tych, na których chcemy zagłosować.
    To czego wymagamy od polityków powinno się zaczynać od nas, od wyborców. Najlepszym przykładem naszej ignorancji są wybory samorządowe, to one tak na prawdę pokazują nasze zaangażowanie obywatelskie. Jakże często jest tak, że ludzie nie idą głosować bo nie wiedzą na kogo. Plakaty i ulotki niczego nam nie powiedzą ale przecież można włożyć trochę wysiłku w uzyskanie informacji o kandydatach - kim są, gdzie pracują, jakie mają osiągnięcia, co zrobili dla swojego regionu. Nie da nam to pełnej wiedzy ale jednak pomoże poznać kandydata. Mało komu jednak chce się poświęcić na to trochę czasu, wielu ludzi głosuje na ponownie kandydującego, tak jak znajomi albo im na złość. Znam przykład gminy, w której wójt nałogowo pije, prowadzi po pijaku samochód, marnuje gminne pieniądze a jednak ludzie wciąż na niego głosują. Nie dlatego, że nie ma kontrkandydatów, jest swój, z tym wypije, z tamtym po pijaku załatwi sprawy, zorganizuje piknik, itd. Ludzie w tej gminie mogli mieć nowy blok socjalny, remont szkoły i inne korzyści, cóż, kiedy wolą zażyłość z panem wójtem.
    To my tworzymy swoje najbliższe otoczenie, mamy wpływ na różne decyzje przez rady osiedli, udział w posiedzeniach rady miasta, popieranie dobrych inicjatyw. To nasze obywatelskie zaangażowanie. Przez nie możemy też patrzeć na ręce swoim władzom, żeby wiedzieć na kogo już nie głosować.

  • Uogólniając to nasza polska klasa polityczna jest ciągle ta sama, tyle że w olbrzymiej większości cały czas zmieniają się ?barwami?, hasłami lub jak wolisz sztandarami, którymi dumnie powiewają nad głowami. Co jednak powinni robić to już inna sprawa. Fakty mówią same za siebie. Jednej partii udaje się trafić na dobrą, sprzyjającą koniunkturę inna przez pewien okres czasu ma gorszą sytuację. Mniejszy lub większy populizm mają wszyscy. Przyświeca im bowiem hasło ?cel uświęca środki? i wg. Tej zasady działają.
    Najlepiej popatrzeć na to wszystko od drugiej strony. Wykształcenie, wiedza, kultura polityczna to wszystko jest ważne jednak empatia, ludzkie sumienie i najzwyklejsza uczciwość powinna być tutaj podstawą. A czy jest tak?
    Powiem krótko, nie zmuszałbym ludzi do chodzenia do wyborów tylko dlatego, że kogoś przecież trzeba wybrać. Wybierać, kierując się zasadą mniejszego zła to nie jest najlepszy pomysł. Wydaje się mi że gdyby do wyborów poszło bardzo ich mało to może wreszcie zrozumieliby, że ludzie też mogą decydować o profilu rządowym a przez to również o własnym życiu i jego standardzie. Następnie zmienić postępowanie karne wobec polityków łamiących swoje obowiązki wobec narodu. Powinni być w miarę możliwości kryształowi itd. itp. Wiem to marzenie, ale do czegoś takiego powinniśmy dążyć. Jednak najpierw oni powinni odczuć boleśnie, że widzimy wszystko to co się nam nie podoba.
    Zgadzam się z Tobą, że to co się udało dobrego jakimś cudem stworzyć jednej partii, niszczyła następna ale każda z nich coś pozytywnego po sobie pozostawiła, tyle że wszystko to jest i było mniej lub bardziej nieźle zabagnione. Jedyne co do mnie przemawia to fakt, że dajemy się szybko skłócić co daje partiom politycznym odpowiednie narzędzia do ręki. A jak z tym walczyć? Tego nie wiem, bo w takich sytuacjach żadne racje do nikogo nie przemówią.

  • Znasz już po części moje poglądy w tym temacie. Nie pójście do wyborów jest według mnie brakiem postawy obywatelskiej. Nie jest bowiem tak, że wszyscy, którzy nie poszli nie widzieli dla siebie odpowiedniej opcji politycznej, wiele osób nie idzie do wyborów bo im się po prostu nie chce, nie wiedzą na kogo głosować, nie orientują się w sytuacji politycznej. Dla mnie nie ma tu żadnego wytłumaczenia, jeśli chcemy być wolnym, rozwijającym się krajem musimy wybierać i pilnować polityków, którzy mają nam to zapewnić.
    Zwróć uwagę, że w czasie przemian nasza klasa polityczna to wciąż ci sami ludzie, zmieniający partie, poglądy, miejsca w ławach poselskich. Ktoś ich jednak wybiera...
    Mówisz, że wszyscy politycy są tacy sami, nastawieni wyłącznie na własne korzyści. Być może, jednak róznią się oni stopniem wykształcenia, wiedzą, kompetencjami, kulturą polityczną i osobistą. Po aferze podsłuchowej, nastawionej na zniszczenie polityków PO, partia ta bardzo straciła na popularności, nie pamiętamy jednak, że to ona zbudowała naszą pozycję w Europie i przeprowadziła nas "suchą stopą" przez światowy kryzys ekonomiczny.
    Ludzie wolą jednak myśleć w kategoriach dorażnych, własnych korzyści, dlatego tak dobrze się mają partie populistyczne, które dla zdobycia władzy obiecają wszystko. Oczywiście przed wyborami każda partia dużo obiecuje, jednak w granicach wspólnego dobra. Tego co obiecała i realizuje partia PiS nie można za takie uznać. Rozdawnictwo wspólnych pieniędzy jednym grupom, kosztem innych jest po prostu niegodziwe i demoralizujące. Kupowanie całych grup społecznych np. górników, tylko dlatego by nie strajkowały jest zwykłym tchórzostwem.
    Zauważ, że przez wszystkie te lata nie było żądnej ciągłości, co wprowadzili jedni, niszczyli następni. Taka polityka nie daje postępu, prowadzi do marnotrawstwa publicznych sił i środków.

    Uważam, że tym razem wszyscy powinni pójść do urn, bo jeśli my tego nie zrobimy, zrobią to za nas inni. Pamiętajmy przy tym o błędach popełnianych przez kolejne partie ale także o tym, co jednak udało im się zrobić przez te lata.

Skomentuj

*
*
*