"Możesz przyprowadzić konia do wody, ale dopiero jeśli przekonasz go, aby popływał na plecach - coś osiągnąłeś"


Próbuję znaleźć odpowiedzi na pytania dlaczego... i co jest tego przyczyną. Mówić o tym jest łatwo ale.... Znacie to z autopsji. Najlepsze rozwiązania znajdują się w nas samych, spróbujmy tylko popatrzeć na siebie z boku, bez emocji. Przeczytajcie a potem ........... Powodzenia

Moja szara komórka - wpadka

Opublikowano 11 luty 2018 Autor: Opublikowano w: Mój punkt widzenia ... z życia brane
Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Dawno nie pisałem o mojej jedynaczce, jedynej szarej komórce jaką posiadam. Otóż, nie dalej jak wczoraj, moja milusińska wycięła mi kolejny numer.

A więc wstałem rano, jak zwykle, czyli około godziny dziesiątej i od razu zauważyłem jakąś dziwną lekkość w głowie. Zajrzałem tam i nie mogłem znaleźć mojej jedynaczki. W końcu po długich poszukiwaniach zauważyłem ją śpiącą w kąciku z łapkami pod główką. Wyszedłem więc cichutko, aby nie obudzić śpiącego maleństwa, i spokojnie przeszedłem do codziennych, zwyczajowych porannych czynności. Na razie wszystko w porządku, pomyślałem, okazuje się, że mogę spokojnie dać sobie radę bez niej. Niestety, nie do końca, bo jak mówi porzekadło....gdy rozum śpi, to z człowiekiem dzieją się różne dziwne rzeczy, ze mną też nie było inaczej. Najpierw, nie patrząc na termometr za oknem a sugerując się pięknym słońcem, ubrałem się w koszulkę z krótkim rękawkiem, cienką bluzę i wyszedłem po zakupy. Po kilku minutach zawróciłem i włożyłem coś bardziej ciepłego. W sklepie stwierdziłem, iż pieniądze zostawiłem w domu w bluzie którą właśnie zmieniłem. Musiałem więc tuptać jeszcze raz, tym razem już pieniądze miałem ale zapomniałem znowu zajść do drugiego sklepu po mięso mielone, na kotlety. O tym jaki był mój humor wolę nie pisać bo byłoby to co najmniej nie cenzuralne. W domu zdecydowałem się obudzić „malucha” i poradzić się go co mam dzisiaj ugotować na obiad. Co się dzieje z maluchami których się nagle obudzi nie muszę pisać, wszyscy znamy to dobrze. U mnie było dokładnie tak samo. 

Usiadła, przetarła oczka, popatrzyła na mnie jakoś tak dziwnie i .....  położyła się z powrotem. Po chwili jednak, podniosła się, popatrzyła na mnie z wielkim wyrzutem i spytała ... o co chodzi, czy coś ciekawego przespałam? Nie, odrzekłem, ale nie wiem co mam ugotować na obiad, zapomniałem kupić dzisiaj mięsa na kotlety. Może mi podpowiesz?

Zastanowiła się przez chwilkę i odparła ... to dobrze, bo mięso mi szkodzi. A czy kupiłeś marchewkę? Tak, odparłem zdziwiony,  nie przeczuwając zupełnie co ona znowu knuje

...Powiem ci teraz co masz zrobić. Weź kilka marchewek, starannie je umyj, obierz ze skórki .... i zjedz je na surowo, bez chleba. Na pewno następnym razem, gdy przypomnisz sobie dzisiejszy zimny obiad, nie zapomnisz kupić tego co zaplanowałeś wcześniej. Nie chciałem już się jej pytać, co ma do marchewki surowej, chleb, bo usłyszałbym na pewno coś jeszcze bardziej dziwnego, na przykład abym marchewkę posolił, podsmażył i zjadł z musztardą.

Zabrałem się więc do marchewki. Muszę jednak powiedzieć, że wcale nie była taka zła, tylko że ja nie byłem potem ani troszeczkę mniej głodny.

Komentarze: 7

  • Uwielbiam opowieści o szarej komórce.Są bardzo zabawne i mimo wszystko pozytywne.Nie jestem wcale pewna czy ja mam jakąś w ogóle,albo już ze mną nie chce rozmawiać.Pozdrawiam z podróży.

  • Do NickOKOK

    Staram się rozumieć jak najwięcej i nie obrażam się tak łatwo. To oczywiście miłe, że Koszmarek stanął w mojej obronie ale myślę, że nie musiał tego robić, podobnie jak Ty nie musisz przepraszać za to, że piszesz szczerze co Ci w duszy gra. W końcu przecież po to jest ta strona i mam nadzieję, że nadal będziesz otwarcie szczera. Pozdrawiam serdecznie.

  • Do Koszmarka

    To o czym piszesz, to nasze zwykłe zapominanie pewnych przeżyć, spraw z przeszłości, oczywiście tych mniej ważnych. Tych ważnych czy bolesnych nie zapomnimy nigdy, przy czym zauważ, bardziej niż radosne, pamiętamy te bolesne. Na szczęście nie tkwią one w naszej świeżej pamięci, tkwią gdzieś głęboko i tylko w pewnych okolicznościach wypełzają jak potwory z głębin świadomości. Najczęściej udaje nam się trzymać je na uwięzi, w przeciwnym razie zatrułyby naszą codzienność. Pośrednio jednak nadal istnieją, postrzegamy rzeczywistość przez ich pryzmat, minęły ale zostawiły po sobie jakąś naukę. Jest to chyba jedyna pozytywna konsekwencja, nauka ta pomaga nam nie powielać własnych błędów.

    Swoją drogą, to znamienne, jak szczegółowo pamiętamy nawet najwcześniejsze dzieciństwo a jak niewiele pamiętamy z lat póżniejszych. Może dlatego, że jest to czas bardzo intensywnego uczenia się świata, wszystko jest takie nowe, świeże i fascynujące. Póżniej już nic takie nie jest, no, może poza pierwszą miłością.

    Zawsze fascynowała mnie pamięć zapachów. Zapach może przywieść różnorodne wspomnienia, dla mnie te najpiękniejsze to zapach płonących łęcin na polach, świeżo skoszonej trawy, morza i zapach wody mojej pierwszej miłości.

  •   NickOKOK
    Link do komentarza NickOKOK 12 luty 2018

    i jeszcz e jedno...jak Wy sie pieknie uzupełniacie......tworzycie fajną całośc swoimi wypowiedziami....Łatoja?
    tez bym chciała tak....pieknie Ci e obronił Koszmarek...podziwiam i pozdrawiam...

  •   NickOKOK
    Link do komentarza NickOKOK 12 luty 2018

    ubawiłam sie tym tekstem.. usmiałam..bardzo fajny... widze tam siebie...cała ja...Latoja wszystko pieknie wytłumaczyłas...nawet zrozumiałam...Ewa?..przepraszam..czasem tak mam...cos mni e dopada..nie wiem po co i dlaczego...to było bardzo głupie...co napisałam...a wiesz...jakie to piekne....,ze Koszmarek tak dobrze Cie zna i tak pięknie sie wstawił za Toba..... więc ni e ma tego złego co by na dobre nie wyszło..prawda?.. wiem ,z e Ty wszystko rozumiesz...przepraszami zycze wszystkiego najlepszego

  • No cóż , zapominanie jest naszą ludzką przypadłością, jednak jesteś jak dotąd moją najświeższą pamięcią. Powoli gubię moje ukryte tęsknoty, może nie do końca bo niektóre z nich pozostają na długo jeszcze , były zbyt cudowne jednak tym niemniej coś z nich powoli już zanika. Pozdrawiam cieplutko.

  • Uwielbiam tę Twoją małą komórkę, chociaż niezła bywa z niej złośniczka.
    Wiesz czemu bez chleba - bo chlebem byś się najadł a przecież miałeś być nadal głodny. Maleństwu widocznie karoten wystarczył.
    A tak poważnie, opisujesz dość powszechny dziś problem zapominania, który nie jest wynikiem roztrzepania. Coś takiego się z nami dzieje, że uciekają nam z głowy podstawowe rzeczy, słowa, nazwiska. Doświadczam tego codziennie, szczególnie złości mnie brak odpowiedniego słowa w czasie rozmowy z kimś. Czarna dziura. Do sklepu nie ruszam się bez listy zakupów, gdy czegoś nie wpiszę na bank zapomnę. Witam też na ulicy ludzi i nie wiem skąd ich znam. Podobne problemy ma wielu moich znajomych, którzy borykają się z uciekającą pamięcią. Może to jakiś znak naszych czasów, może przy obecnym zalewie informacji, bodżcow, telefonów, spraw, po prostu zaczynamy się wyłączać i mózg eliminuje pewne informacje jako mało przydatne?
    Na koniec śmieszna historia. Spotykam się co jakiś czas z koleżeństwem z podstawówki. Są to spotkanie wesołe, opowiadamy nowe kawały, anegdoty, ja żeby nie zapomnieć wcześniej zasłyszanych, zapisuję je na kartce. Tyle tylko, że idąc na spotkanie zapomniałam tej kartki....

Skomentuj

*
*
*