"Możesz przyprowadzić konia do wody, ale dopiero jeśli przekonasz go, aby popływał na plecach - coś osiągnąłeś"


Próbuję znaleźć odpowiedzi na pytania dlaczego... i co jest tego przyczyną. Mówić o tym jest łatwo ale.... Znacie to z autopsji. Najlepsze rozwiązania znajdują się w nas samych, spróbujmy tylko popatrzeć na siebie z boku, bez emocji. Przeczytajcie a potem ........... Powodzenia

Dzień w którym Stwórca stworzył człowieka czyli....... narodziny świata.

Opublikowano 06 styczeń 2018 Autor: Opublikowano w: Mój punkt widzenia ... z życia brane

Usiłując zrozumieć osobowość ludzkiej natury, w tym oczywiście również jej kwieciście pokręconej kobiecej części, dochodziłem do różnych niesamowitych, często zaskakujących odkryć. Najczęściej wyważałem przy tym otwarte drzwi. Otwarte może dla innych, ale jak się okazuje nie dla mnie. Wiem, że nie wystawiam sobie w ten sposób dobrego świadectwa. Nie przejmuję się tym jednak za bardzo i dalej z wielkim uporem staram się wierzyć szkiełku i oku, którymi to precjozami posługuje się moja jedyna, mała, szara komóreczka. Co z tego wynikło spróbuję podsumować w krótkim opowiadaniu jak to moim zdaniem kiedyś powstał stwór zwany człowiekiem i co z tego wynikło.

Pewnego dnia Stwórca Wszechrzeczy utrudzony nieco dokonaną pracą nad tworzeniem szczęśliwości zwanej światem usiadł w cieniu rajskiego drzewa aby odpocząć. Zastanowił się przez chwilę nad tym, jakiego dokonał dzieła, podrapał się w głowę, rozejrzał się dookoła i nagle dotarło do niego, że atmosfera jest jakaś dziwna. Zauważył mianowicie, że wszystkie zwierzęta przyglądały mu się pilnie. Pierwszy odezwał się osioł i z nie najmądrzejszą miną zadał, jak na osła, całkiem niegłupie pytanie:

- Panie, czy będziesz jak dotąd dbał i pilnował nas stale tworząc jednocześnie coraz to nowsze egzemplarze, gdy te już się nieco zniszczą?

Zastanowił się Stwórca nad przedstawionym dylematem:

- No jasne, przecież dotąd to było proste, muszę jednak znaleźć jakiś sposób, który wyręczy mnie w samodzielnym już kopiowaniu tego, co stworzyłem.

Pomyślał, pomyślał i zmieniając nieco to i owo stworzył kopię tego co już było. Tchnął w nie dar dawania życia i cieszenia się kolejnym potomstwem.

- No tak, ale doglądać tego zwierzyńca codziennie to chyba już nie wytrzymam (pomyślał). Muszę wynaleźć coś nowego. Coś, co będzie miało rozum dzięki któremu będzie mogło zarządzać moją ziemską  trzodą. 


Jak pomyślał tak uczynił. Zaczął więc tworzyć człowieka. Jak się później okazało był to człowiek - mężczyzna. Jednak jak to bywa z każdym pierwowzorem, nie był on doskonały. Poza tym niemałą „zasługę” w tym dziele miał kręcący się wokół i, jak się później okazało, skutecznie przeszkadzający diabeł. Tak się przymilał, tak zagadywał Mistrza, że Ten zupełnie bezwiednie skopiował niektóre przywary i niedoskonałości z upierdliwego czarta.

Jak się później okazało nienajlepszy gatunek użytego materiału spowodował, że bardzo szybko wypychał mu się zwisający później brzuch, włosy jakoś nie chciały się długo trzymać na głowie, garbił się i myślał tylko o „jednym”, chociaż to też tylko do czasu. Poza tym szybko przestawał dbać o swój wygląd uważając widocznie to za coś bardzo niemęskiego.  Oczywiście nie wszystkie te cechy powtarzały się we wszystkich egzemplarzach. Jednak do dzisiaj na pytanie czym różni się mężczyzna od diabła, znawcy tematu odpowiadają przysięgając na wszystkie świętości, że ten pierwszy jest nieco przystojniejszy od drugiego.

To co Stwórca zrobił dalej było już konsekwencją zrozumienia popełnionego błędu przy tworzeniu owego, wiekopomnego dzieła. Wzorując się więc na tym, czego dokonał wcześniej i chcąc chociaż troszeczkę osłodzić sobie niesympatyczne wrażenie wyglądu owego pierwszego człowieka, postanowił dać sobie możliwość cieszenie się pięknem drugiego, już poprawionego egzemplarza. No i oczywiście obdarzyć ją umiejętnością niesienia cudu dawania życia. Był to bowiem w przeciwieństwie do pierwszego, człowiek – kobieta, w skrócie zwany po prostu kobietą.

Zaczął więc zbierać potrzebne materiały do nowej, skorygowanej już rzeźby. Z wyglądu zdecydował się stworzyć coś, co będzie oprócz zewnętrznego piękna (w zabieganiu o które jego właścicielki przekroczyły później wszelkie możliwe granice zdrowego rozsądku), miało w sobie dużo subtelności, ciepła, coś co potrafi wytrzymać wiele przeciwności losu, co będzie wypełnione cierpliwością i uczuciem. Doszedł bowiem do wniosku, że właśnie te cechy będą jej absolutnie potrzebne do wychowania przyszłego potomstwa. Jednak jak się później okazało, i jedno i drugie (mężczyzna i kobieta) nie potrafili tego ani zrozumieć, ani odpowiednio docenić. Nie wyczuli bowiem do czego co służy.

Kobieta zaczęła więc otaczać partnera nadmierną czułością i nadskakiwaniem myśląc, że ten to doceni. I tu go przeceniła. Mężczyznę zaś dzięki takiemu traktowaniu dopadło totalne rozleniwienie. Efektem tego po jakimś czasie totalnie przestał zwracać uwagę na swoją gołębicę, jak ją wcześniej nazywał, oczekując od niej, oprócz dbania o jego wygody, więcej niż mogła mu w tej sytuacji dać. Nie mogła na przykład dać mu powodów do nowego zauroczenia. No bo jak tu zauroczyć się kimś, kogo znamy od podszewki i kto wcale nie jest dla nas nikim nowym, chociaż również niekoniecznie  jeszcze starym?

W ten sposób w mężczyźnie powstało uczucie zwane zazdrością, w którym „pies ogrodnika” gra jedną z ważniejszych, może nawet głównych ról. U kobiet zaś, takie zachowanie było często wynikiem zatapiania się we własnej, niekontrolowanej wyobraźni, w którą wierzą one bardziej niż w zdrowy rozsądek. Chociaż owego rozsądku w różnym stopniu, nierzadko brak jest bardzo i jednej i drugiej stronie.

W ten właśnie sposób przy czynnym współudziale obu stron został ustanowiony patryarchat, który po wielu różnych burzliwych zmianach panuje jednak do dziś.

Najczęściej popełnianym współczesnym grzechem głównym jest dziwnie przewrotne, bezsensowne myślenie. A mianowicie on myśli, że ona po ślubie się nie zmieni. Ona zaś wierzy, że on po ślubie zmieni się na pewno. Mówi się, że każda wiara czyni cuda. Jednak chyba nie w tym przypadku.

Komentarze: 13

  •   Latoja

    Odnoszę wrażenie, że Nickokok jest z nami od bardzo dawna, czasem się odzywa, częściej nie ale doskonale wyczuwa intencje tekstu i potrafi je spuentować jednym zdaniem. Nie pisze wprost i to ma dawać do myślenia.

    Nickokok - podoba mi się to stwierdzenie - ja bym sie cieszyła jesli istniałaby jedna osoba ......ale tobie to mało.

    Pozdrawiam Cię bardzo ciepło i proszę, zostań i daj czasem znać, że jesteś. To ważne dla K. ale też bardzo ważne dla mnie.

  • Rozumiem. Masz rację, pisałem to jednak w innym kontekście niż to ujęłaś w swoim komentarzu. Cieplejszym, piękniejszym, bardziej uduchowionym. Tym niemniej i tak kobieta jest moim zdaniem, namiestnikiem Boga na ziemi, o którym możemy mówić różnie, różnie Go nazywać a jednak to ona daje nam ludzkie życie na ziemi. Każdy gatunek zwierząt ma podobnie, jest łącznikiem swojego gatunku ze Stwórcą. Dlatego też powinniśmy je wszystkie szanować.

  •   Nickokok
    Link do komentarza Nickokok 11 styczeń 2018

    a kto powiedział ,ze to mój brzuszek?kwestionujesz cud tworzenia .... życia..cud człowieka ...doskonałość Boga...
    ?

  • Czekaj,czekaj, gdzie pisałem o Twoim brzuszku. Przecież nawet nie wiem kim jesteś a więc i jak wyglądasz. Coś tu nie gra. Pozdrawiam cieplutko......

  •   Nickokok
    Link do komentarza Nickokok 11 styczeń 2018

    Żle mi z takim stwierdzeniem ,że od mojej skromnej osoby....ma zależeć los Koszmarka...to jest Twój blog....i Twoje decyzje....takie gadanie nie jest w porządku..
    Tak, uważam ,ze jestem stworzeniem BOGA...stworzonym z miłości i dla miłości...w całym tego słowa znaczeniu...mało tego...czuję się kochana przez BOGA... a brzuszek o którym wspominasz...jest skutkiem obzarstwa...grzechu nieumiarkowania w jedzeniu i piciu..co jest złem oczywistym...
    Zło jest rzeczywistością która nas niszczy na nasze życzenie... i uważam ,że płeć nie ma tutaj nic do gadania...i ta mowa o zmianach , przemianach..itd... nie ma tam miłości....bo człowiek bez miłości jest tylko okrutnym władca, tyranem..złem które wrzeszczy ....chce dominowac nad drugim...nad wszystkim..nienawidzi miłości...

  • Źle mnie zrozumiałaś. Ale dlaczego nie piszesz na temat poruszony w Koszmarku? A tak naprawdę, to odczytałem, tak na poważnie, Twoje pożegnanie się z Koszmarkiem. Z jednej strony jestem wdzięczny za to że przynajmniej jedna osoba zrobiła to. Od Ciebie teraz zależy czy mam Koszmarka zamknąć czy nie. Wszystko jest w Twoich rękach.... Pozdrawiam cieplutko....

  •   Nicknieok
    Link do komentarza Nicknieok 10 styczeń 2018

    ????????????//////
    co mam powiedziec?
    ja bym sie cieszyła jesli istniałaby jedna osoba ......ale tobie to mało....no cóz...żegnaj chyba...

  • No i czy ktoś się odezwał? Nie, oczywiście oprócz Ciebie. Przykro mi, to nie wypalenie z mojej strony tylko brak umiejętności porozumiewania się z odwiedzającymi, chociaż chyba i nie odwiedzającymi ale czytającymi kiedyś Koszmarka, bo tych już praktycznie nie ma. To jest praktycznie podzwonne dla tego stworka. Nikt mnie nie lubi i nikt mnie już nie chce - powinien tu zapłakać. Cóż, był, żył a teraz pozostał po nim tylko ślad na stronach internetu.

  • do Nickok.....
    Jednak tak naprawdę to chodzi tu o dyskusję, komentarze do poruszanego tematu. Jakoś nie widzę nikogo, kto chciałby napisać chociaż jedno zdanie. Spróbuj coś napisać, chyba że to jest mniej ważne niż życzenia. W takim razie potwierdzałoby to moje przekonanie że nie warto przeciągać Koszmarkowego żywota. Co Ty na to?

  • Powiedzieć dużo, nie mówiąc praktycznie nic to potrafi chyba tylko kobieta. Tyle przynajmniej zrozumiałem z Twojej wypowiedzi. Tym niemniej bardzo dziękuję, zawsze to coś. Przynajmniej odnalazłem w tym trochę emocji, no, może nie tylko trochę. Jednak w tym przypadku moje szukanie czegoś konkretnego między wierszami zaprowadziło mnie donikąd. Tyle wiem że lubisz kawę, czytasz K. (kim jest ów autor pozostaje jednak już dla mnie tajemnicą). Nie rozumiem Twojego zamknięcia się, jednak muszę z tym jakoś się pogodzić. No cóż, pozdrawiam serdecznie. I może coś jeszcze kiedyś wyskrobię, zobaczymy??

  •   Nickokok
    Link do komentarza Nickokok 07 styczeń 2018

    a ja uważam za kimś mądrym ,że BÓG stworzył kobiety bez poczucia humoru...umieją one tylko kochać mężczyznę , zamiast śmiać sie z nich... i do nich i z nimi...

    ,,bądż tu człowieku mądry,,,i odpowiedz coś sensownie na pytanie....tylko jak to zrobić..nie stać mnie na otwartość...na tak duża szczerość by na stronach Koszmarka opowiadać o sobie...
    no cóż...jestem jednym z ponad 5 miliardów ssaków człowiekowatych zamieszkujących planetę Ziemia..jestem człowiekiem stworzonym dla drugiego człowieka...dla jego przyszłości...jego miłości i nienawiści, radości i smutku...opieki i poświęcenia itd...czyli jestem ta lepsza wg Ciebie wersja człowieka... tą co daje życie i ta gorsza wg mnie ta co pozbawia życia..tak.jestem kobieta...istota myśląca podobnie jak Ty , mówiacą ...mało....nie znającą się na .....a nie będę się tym chwalić..uwielbiam kawę ..czarna taka parzona....grzeszę od urodzenia...posiadam wady które okazują się zaletami i zalety które sa wadami w tych dziwnych czasach..lubię tez czytać K..ale jeśli dopadło Cie zmęczenie, wypalenie ..zrozumiem...nie zmuszam do dalszego pisania...choć czyt anie jest dla mnie miłe....i ucieszyłam się ,ze letarg został przerwany....co jeszcze?....na koniec cyt z A.FREDRY,,z kobieta nie ma żartów..w miłości czy w gniewie...co myśli, nikt nie zgadnie...co zrobi, nikt nie wie...,, taka jestem ja ..takie sa kobiety..pozdrawiam

  • Odezwij się i daj znak o sobie, kim jesteś. Nie wiem z kim rozmawiam. Byłoby dużo prościej i łatwiej gdybym mógł wiedzieć kim jesteś. Może wtedy odnajdę swoją radość? Powiedz mi coś o sobie, łatwiej będzie złapać wspólny temat.....Pozdrawiam serdecznie. Na razie na moment wybudziłaś mnie z letargu. Jednak co dalej?

  •   Nickokok
    Link do komentarza Nickokok 06 styczeń 2018

    i o to mi chodzi..juz jest moja radośc....

Skomentuj

*
*
*