"Możesz przyprowadzić konia do wody, ale dopiero jeśli przekonasz go, aby popływał na plecach - coś osiągnąłeś"


Próbuję znaleźć odpowiedzi na pytania dlaczego... i co jest tego przyczyną. Mówić o tym jest łatwo ale.... Znacie to z autopsji. Najlepsze rozwiązania znajdują się w nas samych, spróbujmy tylko popatrzeć na siebie z boku, bez emocji. Przeczytajcie a potem ........... Powodzenia

Ja i moja szara komórka czyli.... samo życie

Opublikowano 22 marzec 2017 Autor: Opublikowano w: Mój punkt widzenia ... z życia brane

Pewnego dnia....zaczyna się jak w bajce ale to, niestety, nie będzie bajka, tylko smutna prawda.

 

Otóż pewnego dnia usiadłem spokojnie do komputera, aby cokolwiek napisać. No wiecie, jakiś post do bloga. Długo zastanawiałem się co można tu sklecić i nagle doszedłem do genialnego, przynajmniej moim zdaniem, wniosku - OPISZĘ SIEBIE. Przecież opisuję kobiety, mężczyzn dlaczego nie mogę w takim razie, opisać siebie jako życiowego przykładu klasycznego wybryku natury, który jednak jakoś sobie radzi i to całkiem nieźle. O ile wiem, „wybryków” pośród nas jest dużo więcej i to różnej maści. Mnogość ich jest nieograniczona, wystarczy poczytać tylko niektóre blogi, nie mówiąc już o życiu. Usiadłem więc do klawiatury. Na początku szło mi nadspodziewanie dobrze, ale po wypisaniu kilkunastu budujących zdań, w których próbowałem ująć istotę sprawy, podkreślając moje pozytywne strony, w miarę uczciwie i dogłębnie, zacząłem zastanawiać się co dalej? No dobrze, opisałem już swoje zalety, trzeba by przejść do tej ciemniejszej strony mojej osobowości. Zacząłem więc mocniej zastanawiać się i ważyć dokładnie każde słowo, każdy przecinek, każdy wykrzyknik. Siedzę więc i myślę, myślę...... W pewnym momencie podrapałem się w głowę, no wiecie, aby pomóc sobie w myśleniu i ..... jak się okazało było to moim kardynalnym błędem. No cóż, stało się, bo tym sposobem obudziłem moją szarą komóreczkę, no wiecie, moje małe maleństwo, które spało sobie cichutko pochrapując w kąciku.

Wstało toto powoli, przeciągając się, ziewnęło, wyciągnęło łapki do góry przekręcając śmiesznie główkę i pokazując... jaka to jestem już duża. Potem przetarło oczka i popatrzyło na ekran monitora. Czekałem uśmiechając się, dumny, że tak składnie mi to wszystko dotąd poszło i to bez jej pomocy. Ale nawet nie wiecie w jakim byłem błędzie? To co zaczęło się potem dziać, jest nie do opisania. Obraz końca świata pokazany w najgorszym horrorze, jest tylko drobnym epizodem niewartym uwagi, w porównaniu do tego co było dalej.

 

Oczka maleństwa z malutkich robiły się coraz większe i większe, aż w pewnym momencie stały się ogromne, chyba większe od niej samej. Przez jej buzię zaczęły przewijać się wszystkie kolory tęczy, z przewagą koloru ciemno czerwonego. Zaczęła tupać nóżkami w takim tempie, że przez moment wydawało mi się że zawisła w powietrzu. Ot taki większy owad, tylko dlaczego tak wrzeszczy? Tego ostatniego nie mogłem już zupełnie zrozumieć. Odwróciłem się więc, aby odejść na bok i przeczekać ten atak „radosnego uniesienia” , gdy usłyszałem ..... Dokąd to? Wróć natychmiast!. A w ogóle to dlaczego odwracasz się do mnie tyłem, gdy ja do Ciebie mówię?........ Słoneczko, odpowiedziałem najgrzeczniej jak tylko umiałem, nic jeszcze do mnie nie mówiłaś, widzę tylko, że wstałaś lewą nóżką, dlatego chcę ci dać chwilkę na uspokojenie. Nic więcej. Ale jakoś jej to wcale nie pomogło, a właściwie a właściwie chyba podziałało zupełnie odwrotnie, bo zaczęła łapać powietrze jakby się czymś zakrztusiła i szukać dookoła czegoś czym mogłaby we mnie rzucić. Tego już było za wiele. .....Albo się natychmiast uspokoisz, krzyknąłem, albo wywalę ci w końcu całą prawdę prosto w oczy. Jesteś, jesteś ... tu mi przerwała.. Nie, to ja ci powiem jaki naprawdę ty jesteś! Jesteś ....i tu posypał się grad epitetów z których nawet części nie znałem i nie będę ich przytaczać, bo musiałbym przynajmniej dziewięćdziesiąt procent z nich wypikać.

Po chwili odpoczynku potrzebnego do zaczerpnięcia powietrza, krzyczała dalej.... Wydaje ci się, że coś nie coś wiesz o życiu, ale widzę, że przy mnie niczego się nie nauczyłeś. Tyle razy powtarzałam ci......nie próbuj niczego pisać gdy ja śpię. Dlaczego to do ciebie nie może dotrzeć, ty głąbie kapuściany? Chcesz, żeby śmiały się ze mnie wszystkie szare komórki jakie znam, o necie już nie wspomnę. W jakim świetle mnie stawiasz? Nikt nie powie, że pisałeś to beze mnie. Powiedzą zaraz, że jestem głupia, bo wypisujesz takie bzdury. Przecież takiego mena, jakim siebie tu przedstawiasz, nie ma na świecie i zresztą nie może być. Z tego opisu wynika, że supermen przy to tobie mały pikuś. Poza tym jakie, niby, subtelności w tobie mają drzemać? To ja tylko czasami próbuję trochę się zdrzemnąć i odrazu masz babo placek. Gdybym kiedyś nad tobą się nie zlitowała i nie zaopiekowała to byłbyś do dziś ewolucyjnym bublem, lub jak wolisz, brakującym ogniwem w teorii Darwina. Z kim ja się tak w ogóle zadaję? Tu chyba zmęczyła się, bo oklapła i resztką sił dodała cicho... Cały dramat w tym, że głupota zabrała się do myślenia ..... Co tak na mnie patrzysz? wrzasnęła. I tak tego nie zrozumiesz. Wyczyść mi to natychmiast!

Cóż miałem zrobić, wyczyściłem wszystko. I tak nie ujrzał światła dziennego post, którego chciałem sam napisać i nareszcie odkryć całą prawdę o sobie. Nie myślcie jednak, że ona jest taka na co dzień. Nie, ale od czasu do czasu bywa i wtedy to lepiej zejść jej z drogi. A może była zazdrosna o mnie i nie chciała aby inni mnie poznali? Kurcze, ta wersja zaczyna mi się naprawdę podobać.

"Dramatem naszej epoki jest to, że głupota zabrała się do myślenia." - (Jean Cocteau)

Ostatnio edytowany: środa, 22 marzec 2017 15:11

Skomentuj

*
*
*