"Możesz przyprowadzić konia do wody, ale dopiero jeśli przekonasz go, aby popływał na plecach - coś osiągnąłeś"


Próbuję znaleźć odpowiedzi na pytania dlaczego... i co jest tego przyczyną. Mówić o tym jest łatwo ale.... Znacie to z autopsji. Najlepsze rozwiązania znajdują się w nas samych, spróbujmy tylko popatrzeć na siebie z boku, bez emocji. Przeczytajcie a potem ........... Powodzenia

Nasze punkty widzenia .....

Opublikowano 02 luty 2017 Autor: Opublikowano w: Mój punkt widzenia ... z życia brane
Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Nie wiem czy zgodzicie się z tym, ale sprawdza się tu stara prawda - ilu dyskutujących tyle różnych opinii. A co w tym najciekawsze, to fakt, że każdy z nich ma rację. Oczywiście tylko w swoim przypadku, postrzeganą z jego punktu widzenia, podkreślającą podświadomie to, co jest dla niego ważne. Bo najczęściej człowiek akceptuje przede wszystkim siebie i wszystkich do niego podobnych. Do tego zawsze potem można spokojnie dołożyć odpowiednią filozofię, następnie całość przykleić do jakiejś enigmatycznej grupy i kolejny stereotyp gotowy. Dzieje się to na zasadzie – zaakceptujcie mnie przynajmniej w jakiejś części, całą resztę zaakceptuję w sobie już sam. Przyznaję się, że jestem pod tym względem taki sam, ani lepszy ani gorszy. Każdy piszący tutaj wyraża przecież tylko swój subiektywny punkt widzenia, ja również. Nie znając szczegółów sprawy, jej źródeł stwierdzamy tylko to co widzimy a resztę w miarę logicznie dopisujemy aby móc cokolwiek z tego wszystkiego zrozumieć i powiązać w jakąś całość. 

Najgorsze jednak w tym wszystkim jest to, że czytający którego spotkała podobna do opisywanej krzywda zaczyna ową wypowiedź kojarzyć na zasadzie pewnika z tym kto ją skrzywdził, zależnie od opcji najczęściej jest to własny partner lub partnerka. Potem uzupełnia obraz szczegółami z własnej przerażonej wyobraźni, bo oczywiście wcześniej były to tylko podejrzenia, które teraz potwierdziły się w czytanych wypowiedziach. Podejrzenia pasują do obrazka a więc nie pozostaje nic innego tylko, jak to kiedyś śpiewał Tadeusz Chyła : - „uciąć mu co trzeba, a głowę przede wszystkim...”.  Wydaje mi się jednak, że powinniśmy zwracać większą uwagę na to co mówimy i w jaki sposób to wyrażamy. Bo każde słowo może mieć inne znaczenie gdy zastosuje się je w nie przemyślanej, emocjonalnej formie, lub też wyrwie się z jakiegoś kontekstu. I nie byłoby w tym nic zdrożnego, gdy nie wpływ tego na ludzi, z różnych powodów uwrażliwionych na opisywane przez nas w ten sposób zdarzenia. I to też jest moja refleksja na temat kobiet, ich odbioru napotykanych zdarzeń, wypowiadanych do nich słów, ich wyobraźni i braku odporności na późniejsze wywołane tym wszystkim stresy. Kurcze, pierwszy raz publicznie  zaapelowałem również do samego siebie, ciekawostka przyrodnicza.

Sztuką jest znaleźć wspólny język, zachowywać się tak aby obie strony wiecznie były sobą oczarowane, aby znały siebie od podszewki. I najważniejsze aby to robić bez sztuczności. To powinno tkwić w nas, w naszych zachowaniach.  

Ostatnio edytowany: piątek, 03, luty 2017 18:35

Komentarze: 3

  • Zgadzam się z Tobą, że ocena partnera nie może być oparta na emocjach. Jeśli mamy z kimś spędzić życie, musimy tę osobę dobrze poznać, znać jej zalety ale także wady, ograniczenia, uwarunkowania. Każda sprawa zatajona przed partnerem prędzej czy póżniej wypłynie na światło dzienne, lepiej więc chyba właśnie w szczerych rozmowach pokazać jacy jesteśmy. Jednak często bywa tak, szczególnie w początkowej fazie związku, że nie chcemy całkiem się odkrywać, czasem mamy nadzieję, że właśnie przy tej osobie uda nam się poradzić sobie z jakimś problemem. Najczęściej się nie udaje, choćby właśnie dlatego, że druga strona, nie znając problemu nie może próbować dostosować się do sytuacji. Jeśli partner zatai, że ma np. problem z alkoholem, druga strona nie będzie mogła zrozumieć dlaczego nie chce wychodzić do znajomych, gdzie alkohol będzie podawany. Zacznie więc wymyślać różne teorie np. wstydzi się ze mną pokazać albo jest odludkiem.
    Często bywa tak, że jedno z partnerów ma zaniżone poczucie własnej wartości i oczekuje od partnera pochwał i okazywania uczuć. Partner nie wiedząc jak ważne jest to dla osoby tego typu, będzie zachowywał się obojętnie, zwyczajnie, codziennie. To dla takiej osoby zbyt mało, będzie czuła się jeszcze gorzej, sądząc, że parter nie darzy jej już takim uczuciem, jak dawniej.
    Po wielu latach wspólnego życia ludzie znają się już na tyle dobrze, że nie muszą a nawet już nie mogą niczego przed sobą ukrywać. Ale aby tak się stało, muszą minąć te lata na tyle bezboleśnie, żeby chcieli ze sobą zostać.
    Zgadzam się, że podstawą są szczere rozmowy ale nie jest to takie proste. Czasem właśnie to poczucie mniejszej wartości nie pozwala ludziom mówić co myślą, czego się obawiają, raczej próbują grać rolę osoby pewnej siebie, co musi skończyć się żle. Czasem bywa też tak, że ludzie nie chcą rozmawiać, uważają, że nie potrzebują rozmowy, sami muszą sobie poradzić z problemem i jest to niestety domena mężczyzn.
    Bywa, że kiedy jawi się wizja rozpadu związku, partnerzy decydują się na rozmowę ale czasem niestety potrzebują pomocy specjalisty, aby znów nie zabrnęli w ślepy zaułek wzajemnych oskarżeń.

  • Nasza ocena partnera/ -erki nie może być emocjonalna. Powinna zawierać w sobie efekt prawdziwych, szczerych rozmów. Powinniśmy zdawać sobie sprawę z tego, że ich nieszczerość będzie budować nasze fałszywe obrazy, które z kolei będą miały zły wpływ na szczęście w zawartym związku. Nikt nie lubi być manipulowanym. Niektórzy z nas są tego świadomi i starają się wyjaśnić różnice wynikające z innych charakterów, inni zaślepieni własnym EGO z uporem czynią to mniej lub bardziej świadomie a potem dziwią się że efekt jest inny niż tego oczekiwali. Właściwe dopasowanie charakterów bywa nam dane wyjątkowo. Najczęściej jednak musimy je dopracować sami. I tej świadomości w mnóstwie przypadków nam brak.

  • Przeczytałam tekst trzy razy i nadal nie wiem co chcesz właściwie powiedzieć.
    To oczywiste, że każdy odbiera rzeczywistość we właściwy dla siebie sposób, przez filtr własnych doświadczeń, tylko tak potrafimy. Możemy oczywiście starać się być obiektywnymi ale nawet obiektywna prawda będzie zawsze widziana subiektywnym wzrokiem.
    Piszesz, że powinniśmy bardziej uważać na słowa, szczególnie te wypowiadane w emocjach - tu się z Tobą zgadzam. Najlepiej byłoby w stanie silnego wzburzenia w ogóle nie podejmować dyskusji, jeśli nie usłyszymy od drugiej strony tego, czego oczekujemy, nasze emocje poszybują do stanu, w którym nie panuje się nad słowami. Może należałoby się zastanowić dlaczego druga strona nie może nam powiedzieć tego, co chcielibyśmy usłyszeć. Może po prostu nie czuje tego czego oczekujemy, może nie chce się przed nami otworzyć w obawie przed zranieniem a może jest jeszcze inny powód.
    Wszyscy tworzymy iluzje dotyczące naszych relacji z otoczeniem, wydaje nam się, że to co jest oczywiste dla nas, jest tak samo oczywiste dla wszystkich. Dlatego szukamy ludzi sobie podobnych, którzy w zbliżony sposób odbierają i nazywają rzeczywistość.

    Nie bardzo wiem co masz na myśli w ostatniej części tekstu, dotyczącej wspólnego języka i manipulacji w nazywaniu czego? Mógłbyś doprecyzować co chcesz powiedzieć?

Skomentuj

*
*
*