"Możesz przyprowadzić konia do wody, ale dopiero jeśli przekonasz go, aby popływał na plecach - coś osiągnąłeś"


Próbuję znaleźć odpowiedzi na pytania dlaczego... i co jest tego przyczyną. Mówić o tym jest łatwo ale.... Znacie to z autopsji. Najlepsze rozwiązania znajdują się w nas samych, spróbujmy tylko popatrzeć na siebie z boku, bez emocji. Przeczytajcie a potem ........... Powodzenia

My czyli ..... mężczyzna i kobieta...

Opublikowano 28 sierpień 2016 Autor: Opublikowano w: Mój punkt widzenia ... z życia brane
Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Co może nieść ze sobą, jakie kryje w sobie pułapki, związek między dwojgiem ludzi w trakcie zauroczenia? Bardzo często powtarzamy wtedy słowa "kocham" we wszystkich jego odmianach... „pragnę być z Tobą na zawsze" i jeszcze wiele, wiele innych podobnych, prawie od zawsze. Czy więc to co przeżyłyście, jego uczucie do Was, były nieprawdziwe? Nie wydaje mi się, żeby tak mogło być, przynajmniej nie na początku. Podejrzewam, że zbyt szybko i za bardzo, odkryłyście się przed nim, a on spokojnie usnął w pewności, że ma to, co wydawało mu się, że chciał mieć i nie musi już dalej Was zdobywać. Spotkania stały się rutynowe, w pewnym sensie spowszedniały. Pewnego rodzaju usypiająca monotonia uczuciowa. Przecież pierwotną cechą kobiecej natury ludzkiej jest kuszenie, a męskiej oczywiście zdobywanie.

Mężczyzna od prawieków był i jest klasycznym „myśliwym” i nic , jak dotąd, się nie zmieniło. Zmieniły się tylko okoliczności, natura pozostała. Wcale nie musi tu chodzić o coraz to nowe twarze, ale o ciągłe zdobywanie kobiety, poznawanie coraz to innego smaku. Ważnym jest aby utwierdzając go w tym, że liczy się tylko on, delikatnie podsycać w nim malutką dozę niepewności. Zmuszać go do ustawicznej walki o Was nie mylcie tego z zazdrością, bo to jest już zupełnie co innego. Przecież lubi to każda kobieta. Nie można tylko dać się wtedy uśpić w pewności, że nie musimy już nic robić. Bezgraniczna wiara, moim zdaniem, dotyczy tylko religii i przeznaczenia. Powiecie, że w takim razie miłość jest tylko grą. Może nie tylko i nie tak dosłownie, ale tak, jest grą tyle że innego rodzaju chociaż tak samo się nazywa. Miłość jest grą uczuć i emocji, dającą i zabierającą spokój. Jedne i drugie muszą być stale mieszane. One przecież w nas pulsują, często nie pozwalając nam spokojnie spać. Absolutne, bezgraniczne oddanie bez pozostawienia sobie niezależności jest zagubieniem własnej osobowości, pozbawieniem się twarzy. Zespolenia dwóch ludzkich światów nie można tworzyć pozbawiając się tak ważnych dla nas cech. Jesteśmy wolnymi ptakami, żyjącymi razem, tworzącymi wspólne gniazda, dbającymi o nie,  pomagającymi sobie nawzajem ale zawsze w pewnym sensie wolnymi, innymi, odrębnymi, mającymi własne myśli, własne zdania.                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                     

Pozbawiając się tego wszystkiego zatracamy własny charakter, zabijamy się wewnętrznie, jesteśmy tylko cieniem tego, komu pozwoliliśmy się zdominować. Oczywiście musimy liczyć się ze zdaniem drugiej strony w taki sam sposób w jaki chcemy aby ona liczyła się z nami. Jej (kochanej osoby), też nie możemy zmuszać do zamknięcia się w sobie tylko dlatego, że bardzo nas kocha, bo w efekcie takiego postępowania po prostu znudzi się nam, stracimy z nią wewnętrzny, uczuciowy kontakt. Taki ktoś, kto nie ma własnego zdania a tylko nam potakuje, wbrew pozorom, nie jest ciekawym partnerem w życiu. Rozmowa, dyskusja jest też pewnego rodzaju formą walki. Co prawda w świecie intelektualnym, ale przecież nie żyjemy już w epoce kamienia łupanego, w którym argumenty siły były podstawowymi dowodami racji. W życiu cały czas, zupełnie podświadomie, pragniemy coś zdobywać, pokonywać przeszkody, a nawet być zdobywani. Dotyczy to obu płci. Jest to dodatkowa dawka radości wynikającej z własnego podświadomego dowartościowania się. Wiem, chciałabyście się tylko wtulić, poczuć bicie serca i to ciepło nie do opisania, przenikające Was nawzajem i trwać tak, trwać do końca świata. Piękne, ale życie nie pozwala na stagnację. Samo jest zmienne i zmusza nas do podejmowania coraz to nowych decyzji dotyczących nas samych. Chwile spokoju są tylko ukoronowaniem codziennie prowadzonej walki i wtedy właśnie są najpiękniejsze gdy osiągnięte z większym trudem.

A wracając do Waszej wątpliwości dotyczącej związku, powiem tak. Przeanalizuj sama gdzie, w jakim momencie zaczęłaś poddawać się jego argumentom z pełną wiarą, że nie wynikały tylko z jego chęci zdobycia tego czego pragnął, że były naprawdę szczere, bezstronne. Ufność też musi mieć swoje granice, inaczej kosztuje bardzo drogo. Czego jakże często same doświadczyłyście.

Miłość to dwie samotności, które spotykają się i wspierają - jak pisał Rainer Maria Rilke. - (wspierają a nie tylko wymagają i oczekują cudów).

Przytoczę tu jeszcze powiedzenie Francois de La Rochefoucaulda - Człowiek nie jest nigdy tak szczęśliwy ani tak nieszczęśliwy, jak sobie wyobraża.
 I coś w tym chyba jest?

  

Ostatnio edytowany: niedziela, 28 sierpień 2016 10:52

Komentarze: 3

  •   Latoja

    Nadal pozostajemy w tym samym nurcie- kobiety kusicielki, od której zależy powodzenie związku.
    Wszystko to prawda ale nawet najpiękniejsza kobieta spowszednieje, opatrzy się, pożądania nie da się utrzymać na zawsze. Mężczyzna zawsze będzie oglądał się za inną, nową.
    Jaki jest wkład mężczyzny w związek, czy ma być tylko ciągle myśliwym, którego należy bezustannie kusić? Kobieta jest przecież takim samym człowiekiem, ma lepsze i gorsze dni, rodzi dzieci, pracuje, nie może leżeć i pachnieć... Co dostaje od mężczyzny, który już się znudzi i nie widzi potrzeby podtrzymania temperatury w związku. Najczęściej właśnie przez niego ta temperatura spada bo przestaje okazywać uczucia, adorować, kobieta czuje się zaniedbana, zniechęca się, co wcale nie znaczy, że przestaje o siebie dbać a jednak oddalają się od siebie. A może należałoby w panach celowo rozbudzać zazdrość, kokietując innych mężczyzn?
    Tylko co to ma wspólnego ze wspólnym życiem, które ma być dla obojga szczęśliwe i satysfakcjonujące, kiedy jak wszyscy pracują, mają dzieci, chorują, mają różne problemy?

  • Mężczyźni są z natury wzrokowcami i dlatego jest to tak ważne w związku. Czy to że mężczyzna jest tzw. "myśliwym" czyni go panem? Uważam że nie. Jest to bowiem jego słaby punkt, który kobiety mogą i powinny wykorzystać. Dlatego właśnie, moim zdaniem, kobiety uwodzące mężczyzn starają się dbać o swój wygląd. W ten sposób bowiem mają na nich olbrzymi wpływ, między innymi budząc w każdym z nich buzujące uczucia pożądania. Powinna ona co jakiś czas zaskakiwać swojego partnera. I tak pokrótce są ustawione cechy w każdym i w każdej z nas. Takimi stworzyła nas matka natura. Tym niemniej nie rozgrzesza ta żadnego mężczyzny z żadnej wiarołomności. To tylko wyjaśnia pewne ich postępowania.
    Poza tym w mężczyznach ta cecha długo nie zanika, Stąd też bierze się tak często spotykana monotonia w związkach gdy kobieta powoli przestaje dbać o swój codzienny urok uwodzący partnera. O szczegółach nie wspominam bo to byłby zbyt mocno rozbudowany temat. W każdym razie kobieta może być długo panią w związku, może też stracić swoją w nim przewagę nad mężczyzną. To zależy już przede wszystkim od niej a nie od przysięgi małżeńskiej czy też od obietnic składanych przez partnera.
    Tak uważam. Oczywiście jest to tylko mój subiektywny pogląd i od każdego poglądu są mniejsze lub większe wyjątki. Tym niemniej każde z nas ma swoje własne zdanie na ten temat, w którym są ukryte osobiste racje.

  •   Latoja

    Bardzo interesujący tekst i w zasadzie zgadzam się z tym co napisałeś, ale...
    Piszesz z punktu widzenia mężczyzny, co nie jest tożsame z punktem widzenia kobiety.Zgadzam się, że pewnych rzeczy w związku nie należy robić, np. pokazywać się mężowi z przysłowiowymi wałkami czy depilować przy nim nóg. Pewne sfery życia powinny pozostać intymne i nie przenikać poza nasz prywatny świat. Kobieta powinna dbać o swój wygląd ze względu na własne samopoczucie a nie ku zadowoleniu męża. Powinna też wiedzieć czego oczekuje od związku i potrafić zadbać także o własne dobro, nie tylko męża, pana i władcy. Zresztą związek, w którym jedna ze stron wyrażnie dominuje jest destrukcyjny dla obojga.
    Piszesz, że kobieta ma wciąż uwodzić, pozwolić się zdobywać od nowa, podsycać pożądanie myśliwego. Kobieta ma być sobą a element uwodzenia powinien wynikać z jej natury i dbałości o wygląd i własną autonomię.
    A mężczyzna, jaki jest jego wkład w utrzymanie temperatury związku? Jakież znajome są słowa kobiet, które mają żal o to, że kiedyś się starał, przynosił kwiaty a teraz nie zauważa nawet, że zmieniła fryzurę. Panowie często upewnieni, że mają już to co chcieli, zapuszczają brzuszki, bywają gośćmi w domu, albo spędzają czas leżąc przed telewizorem. Odpuszczają sobie adorację a próby rozmowy na ten temat zbywają słowami, że nie ma o czym mówić.
    Wiem, że tym tekstem chciałeś poradzić kobietom aby nie popełniały pewnych błędów, jednak związek opiera się na obojgu partnerów. Powiedz, dlaczego tak szybko i łatwo odpuszczacie sobie to wszystko, co robiliście zdobywając kobietę, dlaczego tak rzadko macie ochotę okazać po prostu swoją miłość, przywiązanie czy wdzięczność, wiedząc jak ważne jest to dla niej?

Skomentuj

*
*
*