"Możesz przyprowadzić konia do wody, ale dopiero jeśli przekonasz go, aby popływał na plecach - coś osiągnąłeś"


Próbuję znaleźć odpowiedzi na pytania dlaczego... i co jest tego przyczyną. Mówić o tym jest łatwo ale.... Znacie to z autopsji. Najlepsze rozwiązania znajdują się w nas samych, spróbujmy tylko popatrzeć na siebie z boku, bez emocji. Przeczytajcie a potem ........... Powodzenia

"...myślę, więc jestem..."....czyli ....przypowieści leniwego filozofa....

Opublikowano 10 maj 2016 Autor: Opublikowano w: Mój punkt widzenia ... z życia brane
Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Spytał mnie kiedyś pewien dostojnik, starcze, żyjesz już bardzo długo, powiedz mi, po co w ogóle żyjemy, daj mi chociaż jeden dowód sensu naszego istnienia. Odparłem tedy.

Odpowiedz proszę, na takie pytanie – czy spotkałeś w życiu radość, czy masz żonę, potomstwo ? Tak, odparł zdziwiony, że pytam go o takie drobiazgi w porównaniu do jego wątpliwości. Odpowiedziałeś właśnie na swoje pytanie. Czy to Ci nie wystarczy? Nie - odrzekł. Przecież ty nie masz żony , potomstwa i nigdy nie widziałem ciebie radosnego. Czy zastanawiałeś nad sensem swojego istnienia? Tak, odrzekłem, bo inaczej kto odpowiadałby na takie pytania, mógłbyś wtedy nie wiedzieć po co żyjesz.

Co rzekłszy, zasnąłem spokojnie, gdyż owe myślenie okrutnie mnie wyczerpało.

Duo cum faciunt idem, non est idem - gdy dwaj robią to samo, to nie jest to samo.

Ostatnio edytowany: wtorek, 10 maj 2016 14:17

Komentarze: 3

  • Jednym słowem, jak twierdzisz, zostaliśmy ukarani przez Stwórcę Wszechrzeczy, ułomnym rozumem. Właściwie to zgadzam się z Tobą. Nasze "rozumy" bardzo często są naszym przekleństwem. Cały świat żyje w pewnej równowadze poza jednym wyjątkiem - ludzkim. Nasze tzw. szczęście najczęściej, w mniejszym lub większym stopniu, opiera się na chciwości i egoizmie. To że powoli ginie równowaga w przyrodzie, w otaczającym nas świecie, jesteśmy sami sobie winni. Nie przynosi nam to chluby. Ale najgorsze w tym jest to, że to do nas praktycznie nie dociera. Nie mówię tu o części ludzi która nie ma wpływu na to, co robią inni, zarządzający nami, kuszący nas pięknym i wygodnym światem. Gubimy powoli sens naszego życia. Od czasu do czasu pozwalamy sobie na chwilkę przemyśleń ale wniosków z tego niestety na dłuższą metę już nie wyciągamy, najczęściej giną one w zwariowanej szarzyźnie codzienności przetaczającego się obok nas życia.
    Przydałby się co jakiś czas kubeł zimnej wody na głowę. Przeważnie jednak bywa on za późno i wtedy nie potrafimy już wyciągać z niego żadnych logicznych wniosków. Jednym słowem nasze umysły są skażone mniej lub bardziej bezgraniczną chciwością i bezmyślnością . Ogromu wynikającej z tego naszej głupoty nie da się z niczym porównać. Poza tym jesteśmy normalni. Tak się przynajmniej nam wydaje.
    I tym optymistycznym akcentem ... Pozdrawiam serdecznie..

  • No tak, będę za chwilę dyskutować sama z sobą....

  • Co temat, to rzeka...Odwieczne pytania o sens istnienia człowieka, zarówno pojedyńczego, jak i gatunku. Myślę, że gdyby nas jako gatunku nie było, świat miałby się o wiele lepiej. Z tego punktu widzenia nasze życie nie ma żadnego sensu, jesteśmy wyłącznie destrukcyjną siłą, która niszczy i zatruwa wszystko, co spotka na swojej drodze.
    Pojedyńczy człowiek szuka sensu dla swojego życia bo nie potrafi przyjąć do wiadomości, że jako część natury ma za zadanie przedłużenie gatunku. Doszukujemy się dla siebie czegoś więcej jako, podobno, jedyne istoty rozumne. Rozumne wyłącznie we własnym rozumieniu tego słowa, mądrość natury przerasta nas wielokrotnie, wystarczy spojrzeć na mrowisko czy stopień uspołecznienia i empatii delfinów. Każda istota żyjąca na ziemi wykorzystuje jej zasoby tylko w takim stopniu, jaki konieczny jest do jej przetrwania, każda nastawiona jest na międzygatunkową współpracę, nawet największe drapieżniki zabijają tylko wtedy, kiedy muszą. Każda, poza człowiekiem. Szukamy szczęścia, które dla każdego jest czymś innym i nikt nie jest w stanie pomóc nam w tych poszukiwaniach. Zatraciliśmy umiejętność prostego życia, w zgodzie z naturą, cieszenia się zwykłymi rzeczami, współpracy i dzielenia się wszystkim. Wykształciliśmy potrzebę gromadzenia, posiadania, zdobywania, to ma nas sytuować w społecznej hierarchii.

    Dla mnie szczęście i sens życia to samo życie, życie w zgodzie z sobą, w poczuciu wolności, to miłość, którą dajemy i dostajemy, to to co możemy zrobić dla innych. Nade wszystko jednak jest to moja córka, która jest kontynuacją życia poprzednich pokoleń. W tym zasadza się sens życia człowieka.

Skomentuj

*
*
*