"Możesz przyprowadzić konia do wody, ale dopiero jeśli przekonasz go, aby popływał na plecach - coś osiągnąłeś"


Próbuję znaleźć odpowiedzi na pytania dlaczego... i co jest tego przyczyną. Mówić o tym jest łatwo ale.... Znacie to z autopsji. Najlepsze rozwiązania znajdują się w nas samych, spróbujmy tylko popatrzeć na siebie z boku, bez emocji. Przeczytajcie a potem ........... Powodzenia

Nostalgiczne, smutne refleksje ...

Opublikowano 27 kwiecień 2016 Autor: Opublikowano w: Mój punkt widzenia ... z życia brane
Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Tym razem zamieszczam tekst mojej ukochanej ballady. Jej tytuł - „Pieśń o czekaniu”. Autorem i kompozytorem jej jest Grzegorz Tomczak. Kiedyś udało mi się nagrać ją na dyktafon, a potem spisałem tekst. Nagranie było fatalnej jakości i po kilku odtworzeniach nie do użycia. Dlaczego akurat ta ballada? Dlaczego akurat dzisiaj? Dopadły mnie refleksje, takie głębsze, ale nie dołujące. Refleksje o przemijaniu wszystkiego, o umowności piękna i brzydoty, dobra i zła i w końcu o ułomności odbioru przez nas życia, postrzegania i oceny tego, co ono nam daje na co dzień, w czym nas umiejscawia.

Tekst tej ballady obnaża nas ukazując nasze wnętrza, do których zaglądamy tylko wtedy gdy jesteśmy sami, niewidziani przez nikogo, gdy kręci się nam w oku łza wspomnień a w sercu robi się tak jakoś dziwnie słodko. Właśnie ta ulotność chwili, a właściwie zrozumienie jej, zmusza do zastanowienia się nad sobą, nad tym co możemy jeszcze zrobić w życiu i czego nie możemy stracić. Na temat tego tekstu można by napisać pracę magisterską, ale nie o to mi chodzi. Sami go zresztą przeczytajcie go spokojnie i powoli. Spróbujcie go czytać tak, jak gdyby to były Wasze myśli, Wasze wspomnienia. Wczujcie się w niego, to nie jest zwykły tekst, to tekst o nas. O mnie, o Tobie i wielu, wielu innych mijających nas na ulicy, zamyślonych, zagubionych, zestresowanych. Zastanówcie się więc spokojnie a może uda się Wam zrozumieć, że nie możecie marnować więcej drogocennych chwil skazując swoje marzenia te większe i te mniejsze, na banicję.

Narodzeni tyle razy,

W stu kołyskach wychowani,

Na dzień nowy, noc spokojną

Wciąż czekamy i czekamy.

 .

Urodzeni tyle razy,

Że już lata nam się plączą,

Podliczamy nasze winy

Kreśląc papier ręką drżącą.

 .

Ośmieszeni tyle razy,

Że już śmiech nam nie przystoi,

Po cichutku powtarzamy

Każde słowo które boli.

 .

Do tysięcy drzwi stukamy,

Które wczoraj wiatr zatrzasnął.

I pochodnie rozpalamy,

Które nim zaświecą, zgasną.

 .

Nazbyt wiele już zostało

Gniewnych słów wypowiedzianych,

Na wieczyste spamiętanie

Przybijemy je do ściany.

 .

I zmęczeni usiądziemy,

W oczy sobie popatrzymy

Oczekując, aż się znowu

Narodzimy, narodzimy.

 

Ostatnio edytowany: poniedziałek, 02 maj 2016 10:44

Komentarze: 6

  • Alzheimer to niestety nie tabletka ale przypadłość. Aż szkoda jednak że nie odwrotnie, chociaż oczywiście skutek jest podobny. Różni je tylko kwestia wyboru lub przypadku. Wrażliwcy, moim zdaniem, nie mają tyle siły woli aby uciekać od wspomnień szczególnie tych miłych, które w efekcie najbardziej bolą.

  • Chyba nie ma to wiele wspólnego z wrażliwością, wrażliwcy unikają wspomnień jak ognia- za bardzo bolą.
    Natłok myśli także można skierować w inną stronę, to tylko kwestia naszej woli. A tabletkę na zapomnienie wymyślił jeden Niemiec- Alzheimer się nazywał, ale tej lepiej nie dostać od losu.

  • Strawestuję tutaj cytat z Szekspira : wracać czy nie wracać , oto jest pytanie ...
    Oczywiście mam tu na myśli wspomnienia. Moim zdaniem wracać ale nie nadużywać ich w życiu, by ktoś nam kiedyś nie przytoczył jednej z wielu mądrości ludowych : "nie przesadzajmy, jak powiedziało drzewko do ogrodnika". Wszystko bowiem ma swój czas i swoje miejsce, wspomnienia również.
    Nie potrafiłbym też odpowiedzieć na pytanie czy chciałbym wrócić do tego co kiedyś przeżyłem, bo jakby na to nie patrzeć, życie powtórzyłoby potem wszystkie swoje odcienie szarości. A nie byłyby one tylko piękne i miłe. Jednak powspominać można a czasami nawet uronić też nostalgiczną łezkę wspomnień. Na pewno jednak nie warto nimi żyć na co dzień, bo burzyłyby naszą równowagę istnienia w świecie nas otaczającym. Nie wyobrażam sobie aby takie pomieszanie przeszłości z dniem dzisiejszym komukolwiek mogło wyjść na dobre. Jednym słowem, wspomnienia tak, ale z dużym wyczuciem chwili.
    Kurcze, mądrzyć się łatwo, ale weź i wyczuj gdy natłok myśli nie daje ci spokoju. Współczuję ludziom wrażliwym. Czasami przydałyby się tabletki na chwilowe zapominanie, że też nikt ich jeszcze nie wynalazł.

  • Myślę, że bardzo często nie mamy świadomości konsekwencji swoich działań, szczególnie kiedy jesteśmy młodzi i kierujemy się głównie emocjami a nie mamy jeszcze ugruntowanej wiedzy o sobie samych. Dopiero kiedy poznamy siebie, tak na prawdę, do głębi, możemy mówić o świadomym działaniu. Ale to najczęściej następuje dużo póżniej, kiedy zdążymy już wiele zepsuć w swoim i nie tylko swoim życiu.
    Nie ma w mojej pamięci czasu do którego chciałabym wracać, gdybym mogła przeżyć swoje życie od nowa, nie mając dzisiejszej wiedzy, z całą pewnością nie zrobiłabym tego. Bez tej wiedzy popełniłabym te same, jeśli nie gorsze błędy, przeżyła te same rozczarowania i znów trwała całe lata w lęku. Bycie młodszym nawet o wiele lat nie jest tego warte....
    Oczywiście zdarzały mi się także chwile piękne, radosne czy beztroskie, jednak w całokształcie zdarzeń są one bez większego znaczenia, no może poza przyjściem na świat dziecka, które jest radością mojego życia. Dlatego stanowczo wolę być tu i teraz a do przeszłości zaglądam bardzo rzadko i to nie z własnej woli. Oczywiście gdyby jej nie było, nie byłoby mnie takiej jaką dziś jestem i z jaką mi wreszcie jest dobrze, widać wszystko ma swoją cenę.

  • Życie jest takie, jakie po części sami sobie ułożymy. Może nawet nie zawsze świadomi tego co czynimy. Czasami też, kierując się złymi emocjami otwieramy sobie drzwi do następnego dnia, do następnej chwili naszego życia. Potem złość, żal i łzy za tym, co właśnie zmarnowaliśmy. Czas mija nieubłaganie pozostaje nam tylko ślad w pamięci, który wirtualnie przenosi nas bezlitośnie w czasy przeszłe, mniej lub bardziej piękne, w czasy za którymi coraz bardziej zaczynamy tęsknić. Wtedy nierzadko zdarza się że wyciągamy wnioski i staramy się nie zepsuć do końca tego, co nam jeszcze pozostało, ale tylko tak się zdarza, bo na co dzień a szczególnie w chwilach słabości, tworzymy następne rysy, następne pęknięcia na obrazach naszego życia dusząc się jednocześnie we wspomnieniowej mgle przeszłości. I tu się koło zamyka. Następuje "powtórka z rozrywki" itd. itp....

    Jeżeli u kogoś dziala to inaczej, ale nie gorzej, to proszę niech się odezwie, bo ja jeszcze kogoś takiego nie spotkałem.

  •   Latoja

    Piękna ale i smutna to ballada...
    Pokazuje naszą skłonność do pamiętania tego co złe, co bolało, co nas zawiodło. Ja nie chcę już myśleć o tym co było złe, co nigdy nie powinno się zdarzyć a zdarzyło, czego mogłam uniknąć a nie uniknęłam. Nie jest mi już potrzebna ta pamięć, zdarzenia odegrały swoją rolę, zastawiły po sobie wiedzę i dzięki niej staram się unikać pułapek zastawionych przez życie.
    Trawestując treść ballady, pozwolę sobie przedstawić jej wersję optymistyczną, oczywiście wyłącznie na potrzebę tej chwili. Mam nadzieję, że autor nie weżmie mi tego za złe.

    Narodzeni tyle razy,

    W stu kołyskach wychowani,

    Dzień po dniu i noc po nocy

    Wciąż żyjemy, nie czekamy.

    .

    Urodzeni tyle razy,

    Że już lata nam się plączą,

    Wybaczamy sobie winy

    Niech dziś z wczoraj już nie łączą.

    .

    Ośmieszeni tyle razy,

    Że już śmiech nam nie przystoi,

    Zostawiamy niepamięci

    Słowo, które już nie boli.

    .

    Do tysięcy drzwi stukamy,

    Które wczoraj wiatr zatrzasnął.

    I pochodnie rozpalamy,

    Świecą i już nam nie zgasną.

    .

    Nazbyt wiele już zostało

    Gniewnych słów wypowiedzianych,

    Na wieczne niepamiętanie

    Słowa te na wiatr rzucamy.

    .

    I zmęczeni usiądziemy,

    W oczy sobie popatrzymy

    Wiedząc, że się po wielokroć

    Narodzimy, narodzimy.


    Taki tekst jest dziś bliższy temu co czuję, tkwiąc w smutnej przeszłości, odbieramy siebie terażniejszości, której jesteśmy winni pogodną akceptację. Bo w przeciwnym razie życie stanie się trudne do zniesienia.

Skomentuj

*
*
*