"Możesz przyprowadzić konia do wody, ale dopiero jeśli przekonasz go, aby popływał na plecach - coś osiągnąłeś"


Próbuję znaleźć odpowiedzi na pytania dlaczego... i co jest tego przyczyną. Mówić o tym jest łatwo ale.... Znacie to z autopsji. Najlepsze rozwiązania znajdują się w nas samych, spróbujmy tylko popatrzeć na siebie z boku, bez emocji. Przeczytajcie a potem ........... Powodzenia

W starym kinie ...

Opublikowano 01 kwiecień 2016 Autor: Opublikowano w: Mój punkt widzenia ... z życia brane
Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Żyć tylko wspomnieniami to jak być w wiecznej śpiączce.

Każdy z nas ma swoje stare kino. Od czasu do czasu zachodzimy do niego i zależnie od wyboru czy nastroju oglądamy odłożone na półkę mniej lub bardziej zakurzone filmy wspomnień cofając w ten sposób szybko mijający czas. Archiwa tych materiałów odłożone na półki z czasem starzeją się, o niektórych nawet coraz częściej zapominamy. Gdy więc po jakimś czasie staramy się do nich wrócić i zdejmujemy z tych mocno zakurzonych półek to okazuje się, że jakość ich często jest już trudna do dokładnego odtworzenia. Pojawiają się wtedy różne wątpliwości dotyczące wielu istotnych szczegółów.

Nierzadko zdarza się, że oglądając coś, co kiedyś budziło w nas subiektywnie negatywne emocje, dzisiaj postrzegamy w zupełnie innym, często wręcz nawet pozytywnym świetle. Dziwmy się wtedy, że daliśmy się ponieść naszemu EGO, że nie potrafiliśmy popatrzeć na to innym, spokojnym wzrokiem i nie krzywdzić w ten sposób kogoś, a w skutkach również i siebie.

Bywają też wspomnienia piękne, pozwalające nam na przeżywanie nostalgii ciepłej, przenoszące nas do czasów minionych dające w ten sposób chwile cichej radości nierzadko przyprawione łezką w oku. Wydaje mi się, że przede wszystkim zależy to od naszych wrażliwości i subtelności a nie od słabości, jak to niektórzy twierdzą.

Taki właśnie etap jesiennej nostalgii dopadł mnie teraz. Wchodzę więc codziennie do mojego starego kina i oglądam to, co już minęło, co zmienił czas i to, co zmieniłem sam. Reakcje są różne, zależnie od chwili czy też od grubości pokrywającego wspominane zdarzenia, kurzu. Uważam jednak, że warto co jakiś czas, podkreślam, tylko co jakiś czas, poddać się takiej wspomnieniowej transformacji w czasie i złożyć kwiaty pamięci na śladach tego, co nas kiedyś spotkało, co dawało nam wtedy tyle radości i chęci do życia.

 Niektórzy twierdzą, że jest to raczej jesienna depresja, która w związku z szarugową pogodą dopadła mnie i bawi się mną jak kot małą myszką w kącie. Ja jednak nie widzę tego aż tak czarno. I chociaż nie budzi to we mnie ataków radości ani śmiechu, to jednak zmusza do przemyśleń i pozwala przeżyć jeszcze raz coś, co było niewyobrażalnie piękne i w ten sposób rozsmakowywać się czasem minionym. Daje to wbrew pozorom, zastrzyk pozytywnej energii na resztę dnia, a to już coś.

A tęsknota? Oczywiście, że jest. Bo to ona właśnie dała mi abonament do mojego, starego kina. Tęsknota za kimś, za zdarzeniami, za minionym czasem. Najważniejsze w tym wszystkim jest to, aby jednak nie przesadzać i nie stać się chorobliwym kinomanem.

Ostatnio edytowany: piątek, 01, kwiecień 2016 11:45

Komentarze: 2

  • Pięknie to ujęłaś - kurz zapomnienia pokrywający naszą pamięć o tym, co już minęło. Piszesz również, że starasz się nie wracać do wspomnień nawet tych dobrych, przyjemnych z okresu dzieciństwa. Wydaje się mi, że jednak warto wracać, zwłaszcza w trudnych chwilach, których nam nie brak na codzień, których nam życie niestety nie żałuje.

    Czy warto żyć wspomnieniami? Żyć nimi może niekoniecznie, bo zamknięci w skorupie wspomnień zagubilibyśmy wtedy sens samego życia. Jednak przypominać sobie pewne, konkretne zdarzenia i ich późniejsze konsekwencje warto, w formie lekcji jaką nam to życie dało, ożywić je przynajmniej na krótką chwilę to moim zdaniem warto.

    Jak słusznie zaznaczyłaś nasze życie to również min. świat wspomnień i tych dobrych, wesołych ale również tych smutnych, często mniej lub bardziej bolesnych. Czy warto z nich rezygnować i żyć tylko dniem dzisiejszym? Nie jestem przekonany do tego że warto. Ale jest to tylko mój osobisty, bardzo subiektywny punkt widzenia.

  •   Latoja

    Wspomnienia to dziwna sprawa. Nagminnie powtarza się nam, że mamy żyć tu i teraz a wspomnienia pozostawić tam gdzie ich miejsce, na zdjęciach. Ale gdyby nie tamten czas, nie byłoby nas dzisiejszych, jesteśmy przecież sumą przeżyć, tych dobrych i tych złych. Z tymi złymi trzeba się w końcu zmierzyć, właśnie po to, żeby po odkurzeniu, kiedy opadły emocje, móc ocenić je na nowo, przez dzisiejszych nas. Nie jest to łatwe, ale chyba konieczne, żeby pozamykać pewne sprawy za sobą i móc pójść dalej, już o tyle łatwiej, że ze zrozumieniem pewnych błędów, głównie własnych.
    Do dobrych wracamy częściej, ale one z czasem blakną, normalnieją, wiemy, że rzeczy widziane np. oczami dziecka są zawsze piękniejsze.
    Nie mam zbyt wielu dobrych wspomnień, nawet z czasów dzieciństwa, do złych nie chcę więcej wracać, staram się jednak żyć tu i teraz, bez zaglądania do wspomnień zamkniętych w kartonowym pudełku. Czasem tylko jakiś zapach, dżwięk, przedmiot na chwilę przenoszą mnie gdzieś za sobą, ale tylko na chwilę.

Skomentuj

*
*
*